Czy Rosjanie blefowali w grudniu 1981 roku?

Rudolf Pichoja, b. dyrektor Archiwów Federacji Rosyjskiej, twierdzi, że tak (“GW” 13.12.2000 r., “Bratni blef”). Dowody na to Pichoja przedstawia kiepskie. Nie posuwa ani o krok dotychczasowej wiedzy, obraca się wyłącznie w kręgu fragmentarycznej i wyraźnie dobieranej celowo dokumentacji, przekazanej przed laty za jego pośrednictwem z polecenia Jelcyna. Z tego, że Susłow i Andropow 10 grudnia we własnym gronie i w ścisłej tajemnicy wypowiadali się przeciw interwencji wojskowej w Polsce, nic pewnego nie wynika. Wiedzieli już wtedy o tym, że zbliża się dzień X, czyli wprowadzenie stanu wojennego. Obawiali się wprawdzie wahań i niezdecydowania Jaruzelskiego, ale liczyli na skuteczność presji nań wywieranej. Po co w takiej sytuacji mieliby optować za rozwiązaniem najbardziej kosztownym i radykalnym? Nie oznacza to, że jakakolwiek poważniejsza komplikacja nie spowodowałaby zmiany ich stanowiska.
R. Pichoja miał możliwość pełnej kwerendy w podległych mu archiwach. Nie wypełnia jednak żadnej z luk informacyjnych, nawet najbardziej oczywistych. Wymienię tylko dwie sprawy.
W dyskusji na radzieckim BP 10 grudnia mówi się o jakiejś zasadniczej uchwale i wytycznych w sprawie polskiej powziętych 8 grudnia. Pichoja musiał tę uchwałę widzieć, nic jednak o niej nie pisze. Dlaczego? Przed dwoma laty amerykański historyk, Mark Kramer, ogłosił w biuletynie “Woodrow Wilson Center” uzyskany od Dimitrija Wołkogonowa (generał, doradca Jelcyna) dokument radzieckiego politbiura z 28 sierpnia 1980 r. wnioskujący o sformowanie zgrupowania wojskowego do interwencji na terytorium PRL w sile do 15 dywizji. Wyrażono m.in. zgodę na powołanie, w celu uzupełnienia tych dywizji, 100 rezerwistów i 15 tysięcy samochodów (por. “PT” z 28 kwietnia 1999 r.). Autentyczność tego dokumentu jest niewątpliwa, chodzi bowiem o kserokopię oryginału z podpisami Susłowa, Gromyki, Andropowa, Ustinowa i Czernienki. R. Pichoja nie może nie znać tej sprawy, a jednak o niej nie wspomina. Relacje generałów Dubinina i Aczałowa (wówczas dowódców dywizji) świadczą, że zgrupowanie takie powstało. Również dostępne w publikacjach dane amerykańskiego wywiadu to potwierdzają. Cytowana w artykule Michała Sadykiewicza relacja francuskiego generała o ruchu transportów wojskowych na linii kolejowej Moskwa-Brześć w grudniu 1981 r., również o tym świadczy (“GW” 13.12.2000 r.). Jeśli zgrupowanie interwencyjne istniało, to nasuwają się kolejne pytania o planowanie operacyjne, charakter i tematykę ćwiczeń, wreszcie o koniec imprezy, czyli kiedy je rozwiązano. Są to kwestie dużo istotniejsze niż dywagacje członków politbiura na trzy dni przed 13 grudnia.
A swoją drogą, dlaczego władze współczesnej Rosji obawiają się ujawnienia kompletnej dokumentacji już dawno nie istniejącego Związku Radzieckiego, a odnoszącej się do sprawy o znaczeniu wyłącznie historycznym? Trudno pojąć.

Wydanie: 3/2001

Kategorie: Historia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy