Rowerem nad Magiczne Jezioro i Cisowy Jar

Rowerem nad Magiczne Jezioro i Cisowy Jar

W połowie czerwca podczas rowerowego maratonu ponad setka kolarzy sprawdziła atrakcje kilku nowych pięknych i dzikich, jak określili autorzy, szlaków. Wiodą one między garbami Szeskich Wzgórz a Puszczą Borecką.
Na Mazurach turystyka rowerowa sprawdza się jak żadna inna. Kapryśna pogoda nie jest dla rowerzysty przeszkodą w pokonywaniu malowniczych pagórków i dolin, sieci strumyków i drewnianych mostków. Rower pozwala zatrzymać się prawie wszędzie, a bardziej ciekawski turysta może bez obawy pozostawić pojazd i wspiąć się na wieżę widokową. Z takiej wieży niedaleko Kowal Oleckich można podziwiać garby pasma Szeskich Wzgórz i najwyższe ich wzniesienie, Szeską Górę – 308,9 m n.p.m.
Szlak rowerowy rozpoczynający się w Kowalach i oznaczony w terenie kolorem niebieskim zawiedzie nas do rezerwatu Cisowy Jar. Jest to rozległy wąwóz liczący 900 m długości i 30 m głębokości. Okolica sprawia wrażenie dzikiego zakątka. Dnem wąwozu płynie strumień, który w okresie skąpych opadów zanika. Już w 1937 r. utworzony tu został rezerwat cisa. W rezerwacie i jego najbliższym otoczeniu w latach 60. ubiegłego stulecia naliczono 1392 sztuki cisów różnej wielkości. Warto zatrzymać się tu na dłużej i pieszo dojść do pięknych okazów chronionego cisa. Najokazalszy, dochodzący do 10 m wysokości cis rośnie około 250 m od jaru. Łatwo go dostrzec, ponieważ, jak na pomnik przyrody przystało, jest otoczony barierką.
Z Cisowego Jaru wyjeżdżamy w kierunku Magicznego Jeziora. Jest to ciekawe oczko wodne, z którego wody wypływają na północ ku dorzeczu Pergoły i na południe do dorzecza Wisły. Z jeziorkiem związana jest jedna z mazurskich legend. Według niej wszystko, co się rozdzieliło i tęskni za sobą, kiedyś szczęśliwie się połączy i tak rozdzielone wody Magicznego Jeziora ponownie spotkają się w Bałtyku.
Z dzikich i pięknie pofałdowanych terenów warto skierować się na szlak wiodący do Puszczy Boreckiej. Przed nami łagodniejsze wzniesienia, ale pojawia się wiele pokus, aby zatrzymać się i zagłębić w leśne ostępy. Szczególnie latem i jesienią jest to raj dla grzybiarzy. Często też można spotkać dzikie zwierzę: jelenia, łosia, dzika, a nawet króla puszczy – żubra.
Mijając miejscowość Czerwony Dwór, przejedziemy w pobliżu cmentarzyska Galindów. Plemię to w epoce żelaza zamieszkiwało teren Puszczy Boreckiej. Było to jedno z pruskich plemion, które – jak podaje średniowieczny kronikarz Piotr z Dusburga – zostało wybite przez rycerzy Zakonu Krzyżackiego. Z innych źródeł dowiadujemy się, że lud galindzki wyginął prawdopodobnie w wyniku wojen z Jaćwingami.
To cenne znalezisko odsłonięte zostało w 2003 r. przez grupę studentów Uniwersytetu Warszawskiego pod kierunkiem
dr. Pawła Szymańskiego. Archeolodzy odkryli ponad 20 obiektów. Były to groby ciałopalne w postaci glinianych popielnic z prochami i jam grobowych. Naukowcy określili, że Galindowie swoich zmarłych chowali na tym cmentarzysku przez około 200 lat. Ze względu na ochronę miejsca historycznego przed rabusiami i przypadkowymi poszukiwaczami nie podaje się do publicznej wiadomości dokładnej lokalizacji odkrywki archeologicznej.
Przez tereny Puszczy Boreckiej wiódł bursztynowy szlak. Ta informacja rozbudza wyobraźnię i zachęca do zgłębiania historii krainy. Myśląc o skarbach i jantarze, możemy skierować się na kolejny szlak rowerowy ku mostom rzeki Mazurki, oznaczony w terenie kolorem czerwonym.

Maria Dzienisiewicz
Lokalna Organizacja Turystyczna Ziemi Oleckiej
www.lot.olecko.pl, www.egoturystyka.pl

Wydanie: 26/2009

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy