Sadomasochizm przed sądem

Sadomasochizm przed sądem

Szwedzka Temida rozstrzyga bolesną sprawę brutalnego seksu

Czy wolno torturować i upokorzyć dziewczynę, która się na to zgadza? Gdzie kończy się prawo do wolności seksualnej, a zaczyna karalna przemoc? Tę trudną sprawę musi rozstrzygnąć sąd w szwedzkim mieście Malmö.
Oskarżonym jest pewien 32-letni mężczyzna, amator brutalnych sadystycznych praktyk. W styczniu tego roku na wirtualnym portalu Klubb6 poznał 16-latkę spragnioną upokorzenia i bólu. Na portalu tym spotykają się miłośnicy seksu grupowego, wymiany partnerów i podobnych moralnych inaczej rozrywek. Młoda masochistka podczas rozmowy na czacie napisała: „Poszukuję naprawdę ostrego pana, który nie wymięknie”. Miała do tego prawo – w Szwecji wiek uprawniający do kontaktów seksualnych wynosi, podobnie jak w naszym kraju, 15 lat. Przed erotyczną sesją „pan” nakazał nastolatce spisanie „kontraktu niewolnicy”. Dziewczyna wyraziła w nim zgodę na to, że będzie „wykorzystywana, krzywdzona i nieustannie upokarzana tak długo, aż nie zdoła powstrzymać łez”. Określiła się też jako „niewolnica i wstrętna, brudna dziwka”.
Brutalna sesja odbyła się w weekend 8-10 stycznia br. w mieszkaniu „surowego pana”. Ten najpierw omówił z „niewolnicą” kwestię analnego seksu. Potem oboje ustalili „bezpieczne słowo”, które ofiara ma wypowiedzieć, kiedy ból stanie się nie do zniesienia. Osobliwi kochankowie uprawiali seks oralny, tak ostry, że dziewczyna zwymiotowała. „Pan”

zamknął nastolatkę w klatce

dla psa, rozkazał jej jeść i pić z podłogi. Potem przypiął jej do sutków klamerki, te zaś przymocował do łańcuszków na ścianie, „niewolnica” musiała więc długo stać na palcach, aby uniknąć bólu. Wreszcie bezlitośnie wysmagał ofiarę pejczem i trzcinką.
„Niewolnica” wróciła do domu zbita na kwaśne jabłko, cała w siniakach, pokryta czerwonymi pręgami. Jej przerażona matka zawiadomiła policję. Prokuratorka Ulrika Rogland zdecydowała się wnieść oskarżenie. Przyznaje, że nie deszło do gwałtu, ponieważ gry seksualne odbywały się za obopólną zgodą. Podkreśla jednak, że nawet jeśli wyrażona została zgoda, nikt nie ma prawa okrutnie maltretować innej osoby. „Sąd powinien ustalić, czy doszło do brutalnej napaści i czy dziewczyna była zdolna do udzielenia zgody na to, co się stało”.
Ulrika Rogland zwraca uwagę, że nastolatka była niestabilna psychicznie, cierpiała na bulimię, dokonywała samookaleczeń. Sadysta powinien był zobaczyć blizny na jej ramionach i zrozumieć, że wymaga ona opieki, a nie katowania.
Prawnicy, jak Lena Holmqvist, karnistka z uniwersytetu w Uppsali, podkreślają, że sąd szwedzki po raz pierwszy rozpatruje tego rodzaju sprawę i będzie musiał wydać precedensowy wyrok, czy zgoda wyrażona przez jednego z partnerów czyni legalnymi pełne przemocy erotyczne zabawy.
Podczas rozprawy, na której nastolatka nie była obecna, podsądny bronił się energicznie. Przyznał, że wiedział o problemach psychicznych „niewolnicy”, jednak uznał, że należą one do przeszłości. „Wiele kobiet i dziewcząt ma kłopoty z jedzeniem, dlatego nie zwracałem na to uwagi”, wyjaśniał.
Zapewniał, że ma duże

doświadczenie w BDSM

(sadomasochistycznym seksie), toteż potrafi ocenić, jaki ból może zadać. Najpierw przymocował więc dziewczynie klamerki do sutek, aby sprawdzić, jak zareaguje. Potem lekko „rozgrzał” ją razami linijki. Oskarżony przyniósł do sądu linijkę i kilka razy uderzył się nią po ręku, czemu towarzyszyły charakterystyczne plaskające dźwięki. Dopiero kiedy zobaczył, że „niewolnica” trzyma się dzielnie, przystąpił do ostrzejszej zabawy.
Adwokat podsądnego Bo Petersson wyraził zaskoczenie, że w ogóle doszło do procesu. „Nie uważamy, że takie zachowanie jest przestępstwem. Dla mojego klienta jest tragedią, że jego seksualne preferencje zostały publicznie ujawnione. Sadomasochizm jest jednym ze sposobów spełniania swej seksualności. Stanowi normalną część życia wielu ludzi. Istnieją liczne sklepy, w których można kupić odpowiednie przyrządy”, wywodził obrońca i na poparcie swych słów pokazał wysokiemu sądowi baty i pejcze. Bo Petersson zamierza sprowadzić „eksperta od BDSM”, który potwierdzi, że zachowania oskarżonego są uważane wśród sadomasochistów za całkowicie normalne.
Proces w Malmö odbił się szerokim echem w blogosferze nie tylko w Szwecji, jako że środowiska BDSM kwitną we wszystkich społecznościach. Niektórzy internauci twierdzili, że zgoda udzielona przez osobę z problemami psychicznymi nie może być uważana za ważną. Przypomniano przypadek osobnika w Niemczech, który dla patologicznej przyjemności pozwolił się zabić i zjeść. Władze nie powinny przecież pozwalać na tego rodzaju koszmarne praktyki. Inni oskarżali opiekuńcze państwo szwedzkie o chęć kontrolowania nawet najbardziej intymnej sfery życia obywateli, jak również o wprowadzenie feministycznej tyranii. „Czy w sytuacji, gdyby to kobieta była panią, a mężczyzna niewolnikiem, co przecież zdarza się często, prokurator też wniosłaby oskarżenie?”, pytał pewien internauta. Podniosły się też głosy, że sadystyczny „pan” za maltretowanie nastolatki zasłużył na solidne lanie trzcinką.

Wydanie: 40/2010

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy