Samoloty “na chybcika”

Samoloty “na chybcika”

Albo skok na kasę, albo chęć, by przypodobać się jeszcze raz Amerykanom. To komentarze po ubiegłotygodniowych decyzjach MON. Mówi się też, że pakujący – w coraz bardziej dosłownym znaczeniu – walizki rząd AWS dokonał kolejnego polityczno-finansowego rzutu na taśmę. Ministerstwo Obrony Narodowej ogłosiło przyspieszony przetarg na zakup samolotu wielozadaniowego dla wojska, a przy okazji zapowiedziało, że kupi samoloty transportowe bez przetargu. Jeżeli zrealizowane zostaną MON-owskie zamiary – a w tym wypadku, wyjątkowo, tak właśnie być może – na kilka tygodni przed wyborami kontrakty stulecia będą rozstrzygnięte.
Kto zna fatalną sytuację sprzętową sił lotniczych, w pierwszej chwili przyklaśnie takiej inicjatywie. O samolotach dla armii mówi się w Polsce od kilku lat, radzieckie maszyny Suchoj i Mig, jakimi latają nasi piloci, nie pasują do NATO, także wiekiem i wyposażeniem. Wojskowi od dawna domagali się decyzji w tej sprawie.
Gdzie ukrywa się zatem łyżka dziegciu w tej militarnej beczce miodu? W pośpiechu, z jakim AWS-owscy politycy starają się teraz podjąć decyzje, z którymi wcześniej zwlekali ponad trzy lata. W miarę rozpadania się prawicy dowodzonej przez Mariana Krzaklewskiego i Jerzego Buzka widać coraz bardziej operetkowe posunięcia na styku polityki i wielkich pieniędzy. Po zawirowaniach wokół PZU, Telekomunikacji Polskiej, BIG Banku, a także przerzutach państwowych pieniędzy do kierowanej przez ludzi Wiesława Walendziaka Telewizji Familijnej, podmuch załatwiania spraw na ostatnią chwilę, byle nie zostawić czegoś dla przyszłego rządu SLD, dotknął wojskowych zakupów.
Zaniepokojeni są nie tylko politycy z innych obozów niż AWS (poseł Jerzy Szmajdziński zażądał nawet, by w komisji przetargowej uczestniczył przedstawiciel opozycji). Także z zachodnich konsorcjów, które starają się o zwycięstwo w walce o dostawy samolotów, słychać narzekania, a nawet sugestie, że cały przetarg na “wielozadaniowce” jest ustawiony pod mający wygrać koncern Lockheeda, który oferuje nam najstarsze ze wszystkich myśliwce F-16. Administracja w Waszyngtonie uznała, że ich przyjęcie jest naszym polskim obowiązkiem. I często przypominają o tym polskim politykom rezydujący w Warszawie amerykańscy dyplomaci. Zwracają na to uwagę militarni eksperci, którzy opowiadają się głównie za nowoczesnym brytyjsko-
-szwedzko-europejskim Grippenem.
Czy uda się racjonalnie przeprowadzić przetarg, jeśli na wszystkie etapy tej operacji zostały raptem cztery miesiące? W tym czasie producenci muszą nie tylko przygotować oferty cenowe i techniczne, ale też zaproponować Polsce tzw. offset, czyli powiedzieć, jakie części swoich maszyn chcą produkować w naszym kraju. Potem komisja ma to wszystko wnikliwie ocenić, a wreszcie wybrać zwycięzcę. Warto przypomnieć, że chodzi o kontrakt na 60 samolotów, wart – bagatela – 3,5 miliarda dolarów! W kuluarach szepcze się, że tzw. zwyczajowa gratyfikacja za takie porozumienie wynosi – też bagatela – co najmniej 5%.
Znamienne, że mało kto pamięta o decyzji MON, by samoloty transportowe kupować w ogóle bez przetargu. Emocji mniej, bo chodzi o (relatywnie niewielką) kwotę 120-160 milionów dolarów, ale – jak zauważyli czujni dziennikarze – minister Bronisław Komorowski z wyraźnym zakłopotaniem mówił o tym na konferencji prasowej. Brak przetargu na transportowce, pod pretekstem, że inne oferty niż propozycja hiszpańskich maszyn Casa, nie spełniały warunków formalnych, to sprawa równie dziwna jak przetarg na “wielozadaniowce”, który będzie rozstrzygnięty na chybcika. Rzecz nie tylko w tym, że hiszpański producent może teraz dyktować Polakom warunki. Część wojskowych pyta, dlaczego nie kupimy np. używanego Herculesa, znacznie większego niż hiszpańskie Casy, by móc przerzucać nim oddziały wojsk lądowych z wyposażeniem (bo tego, w ramach misji NATO, będzie się od nas wymagać). W zamian mamy kupić maszyny, do których nie wejdzie nawet samochód transportowy piechoty. Załadować tam można natomiast części zamienne np do Migów – gdyby leciały z misją ONZ. Sęk w tym, że Sojusz już zapowiedział, że z naszych Migów raczej nie będzie korzystał.

Wydanie: 17/2001

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy