Samotne matki

Panny, wdowy, rozwódki. Razem milion osiemset tysięcy. Co szósta polska rodzina Teresa Tyczkowska nauczyła się już wzruszać podczas szkolnych akademii, gdy Michał wygłasza swoją kwestię z okazji dnia ojca. Właściwie tylko jedna myśl spędza jej sen z powiek. Boi się o siebie samą. Przesadnie. W rodzicielskim duecie, gdy staje się coś złego, zostaje jedno. Ona nie ma koła zapasowego, tej drugiej połowy ryzyka. Aneta P. też martwi się o koło zapasowe. Już spakowała rzeczy do szpitala. Czeka tylko na sygnał od 3,5-kilogramowego Jasia. Wtedy zadzwoni po taksówkę, wsiądzie, podjedzie pod szpital. Wszystko zaplanowała perfekcyjnie. Ale co z resztą, na którą nie ma wpływu? Na przykład gdyby straciła przytomność… Według ubiegłorocznego spisu powszechnego, samotne matki stanowią 1,8 mln polskich rodzin. Co szóstą. – W porównaniu ze spisem z 1988 r. ich liczba wzrosła o 30%. To już nie margines – komentuje Mariola Racław-Markowska, socjolog UW. Panny, wdowy, rozwódki. Z konieczności, wyroku losu, rzadziej z wyboru macierzyństwo jest ich solowym popisem. Nawet nie próbują wystarczyć za dwoje, bo to po prostu niemożliwe. Świat jest przecież stworzony dla par. Twarze samotności Nie można narysować jednego obrazka macierzyństwa solo. – Taki raport trudno nawet stworzyć – twierdzi prof. Anna Michalska, badacz problemów społecznych z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. – Statystyki mącą na przykład oficjalnie samotne mamy, które od konkubenta dostają męskie wsparcie. Jeszcze bardziej mąci je rosnąca liczba mężatek żyjących w ukrytej samotności, bo partner nie wypełnia roli ojca (to nawet jedna czwarta formalnych małżeństw). – Przede wszystkim trzeba tę samotność rzucić na strukturę społeczną – dodaje prof. Jolanta Supińska z Instytutu Polityki Społecznej. – Inaczej wygląda ona w kręgach biznesowych czy artystycznych, inaczej w sferze nizin, zarówno w kwestii finansów, jak i „życzliwości” otoczenia. O ile do lat 80. odsetek urodzin pozamałżeńskich wahał się w granicach 5%, w 2001 r. wynosił już ponad 13. Model 1 + 1 staje się jeszcze jednym typem rodziny. Wybór? Przypadek? Trudno mówić o wyborze, skoro niemal wszystkie kobiety poniżej 19 lat, które powiły w 2001 r., to panny (zwykle pochodzą z rodzin, dla których kolejna ciąża w domu nie jest powodem ani do entuzjazmu, ani załamywania rąk). Niedługo oprócz „niefartu” do ich statusu samotnych matek mogą przyczynić się także ustawy. – Obecnie w Sejmie jest dyskutowana propozycja zmiany w kodeksie wychowawczym i opiekuńczym, by przynajmniej jeden ze współmałżonków miał skończone 18 lat – mówi Izabela Jaruga-Nowacka, pełnomocnik rządu ds. równego statusu kobiet. – Sądy, które nie będą mogły przyznać nieletnim prawa do zawarcia małżeństwa, powiększą tym samym liczbę samotnych mam. To absurd, żeby utrudniać ojcu dobre chęci. Nikt nie przewidzi, co się może stać, zanim on będzie prawnie dorosły. Pozornie neutralna ustawa jest ukrytą dyskryminacją. Przecież to dziewczyny poniosą jej konsekwencje. Samotnych z dzieckiem jest wciąż mniej na prowincji (w 2001 r. wśród wszystkich urodzeń nieślubnych w miastach przyszło na świat 14,4% dzieci, na wsi 8,3%), co nie znaczy, że wpadki są specjalnością miejską. Po prostu hańbę takiej ciąży na wsi zmywa się szybkim ślubem. Ale i tu zaszły zmiany. O ile na początku lat 90. połowa dzieci rodziła się w czasie pozwalającym przypuszczać, że poczęcie było powodem, nie skutkiem sakramentalnego „tak”, w 2000 r. podobnych przypadków było 38%. Ciężarne nie kwapią się już do ślubu za wszelką cenę. Aneta P., szefowa białostockiej firmy, nie była już siksą. I nie była zaskoczona. Miała po dziurki w nosie 34 lat samotności przerywanej „przecież nie będę cię ograniczał” na odchodnym. Wolałaby oczywiście domek z ogródkiem, ale nigdzie nie widziała takiego raju. Nie wybierała reproduktora. Skapitulowała. Weszła na tzw. trzecią, a miłość skończyła się wraz z niebieską kreską na teście ciążowym. Aneta nie rozczula się, że to kolega skręcił łóżeczko. Szybko wymyśliła teorię na użytek własny: – Taki jest u nas kanon miłości. Ona ma trochę złota na palcu, to wszystko poświęci. A w czasie gdy nie wysuwa nosa z pieluch, on się dokształca i awansuje. Aneta należy do tych 80,2% samotnych matek z wyższym wykształceniem, które

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2003, 45/2003

Kategorie: Społeczeństwo