Sezon urażonych ambicji

Sezon urażonych ambicji

„SB a Lech Wałęsa” – echo w europejskich mediach

W porównaniu z publicity, jaką książka „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii” ma w Polsce, w pozostałych krajach Europy spotkała się ze stosunkowo nikłym i krótkotrwałym zainteresowaniem. Niemniej uznaliśmy, że warto zapoznać naszych czytelników z głosami, które się pojawiły.
Bodaj najwcześniej, 18 czerwca, książką Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka zajął się wielki niemiecki dziennik, „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Przyznał on, że Wałęsa nie jest najlepszym adwokatem w swojej własnej sprawie, a jego „odszczekiwania się przywodzą na myśl przysłowie o zranionym psie”. „Również jego obrońcy nie przysięgną, że bohater narodowy Polski nigdy za młodu nie okazał słabości ani nie podpisał niczego kompromitującego”, dodaje dziennik, który jednocześnie tak ocenia wymowę książki Cenckiewicza i Gontarczyka: „Jednak tego, że walka „Solidarności” o wolność nie była dziełem komunistów, a Polska pod przywództwem Wałęsy stała się nowym krajem, nikomu nie trzeba udowadniać”, pisze dziennik, przedstawiając toczący się w Polsce spór wokół książki dwóch historyków z IPN.
Tymczasem „książka, która ma zdemaskować TW „Bolka” alias Lecha Wałęsę, narobiła w Polsce sporo hałasu. Daleko idące wnioski wyciągnął z niej nawet prezydent Lech Kaczyński, który najwyraźniej miał okazję przeczytać ją wcześniej” i według którego historię najnowszą Polski „trzeba napisać na nowo” .
„Pokojowa rewolucja „Solidarności” w 1980 r. była zgodnie z logiką autorów jedynie wypadkiem przy pracy komunistycznych prowokatorów, a zmiana władzy w 1989 r. jedynie pozornym zwycięstwem demokracji. „Agent” Wałęsa chronił bowiem swych dawnych mocodawców, ponieważ działał pod wpływem szantażu”. Takie jest przesłanie książki – konkluduje „FAZ”.
„Dyskusja wokół Wałęsy jeszcze bardziej

pogłębia podział polskiego społeczeństwa”,

pisze w depeszy z Warszawy przedrukowanej przez wiele niemieckich dzienników agencja DPA. „Siły narodowo-konserwatywne skupione wokół braci bliźniaków Jarosława i Lecha Kaczyńskich – ocenia agencja – oskarżają Wałęsę, że wskutek swych powiązań z tajnymi służbami reżimu nie rozliczył funkcjonariuszy systemu komunistycznego”.
„Berliner Zeitung” z 23 czerwca w artykule Franka Herolda napisał: „W istocie rzeczy nikogo nie może zaskoczyć, że istniały kontakty pomiędzy Lechem Wałęsą, przywódcą „Solidarności” i późniejszym prezydentem, a służbą bezpieczeństwa. Tak samo jak fakt, że dysydenci byli nie tylko obiektem inwigilacji, ale i werbunku”.
Jednak autorzy książki, młodzi historycy IPN, przedstawiają dzieje życia Wałęsy „zgodnie z wersją historii głoszoną przez Jarosława i Lecha Kaczyńskich”, podkreśla Herold. Dlaczego wyciąga się teraz ponownie historię Wałęsy? Starając się odpowiedzieć na to pytanie, autor wysuwa tezę, że przyczyną jest słabość Prawa i Sprawiedliwości ponoszącego jedną klęskę za drugą, a książka o Wałęsie ma Kaczyńskim pomóc w utrzymaniu jedności ich obozu”.
„W Polsce wydaje się wciąż trwać sezon urażonych ambicji, a ostatnią ofiarą podejrzeń o „kolaborację” stał się nie kto inny, jak Lech Wałęsa, bohater przełomu z 1989 r., który położył kres reżimowi komunistycznemu”. Tak swój artykuł zamieszczony 19 czerwca na łamach wpływowego włoskiego dziennika „Il Sole 24 ore” rozpoczyna Andrea Franceschi. Polska, jak pisze autor, „podzieliła się na dwie części – na tych, którzy wierzą w tezy IPN, i na tych, którzy uważają, że jesteśmy świadkami intrygi zmontowanej w celu dokopania byłemu prezydentowi i bliskiemu mu rządowi premiera Donalda Tuska”.
„Il Sole 24 ore” zwraca uwagę na następującą wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego: „Nie musiałem czytać książki, aby wiedzieć, co w niej jest (…). Niech naród dowie się wreszcie skrywanej w ciągu tych lat prawdy o kaście rządzącej”.
„To właśnie brat bliźniak, Lech, prezydent Rzecyzpospolitej w wywiadzie dla Telewizji Polsat wystąpił z oskarżeniami przeciwko Wałęsie”, podkreśla dziennik. „W tygodniach poprzedzających ukazanie się książki – dodaje gazeta – ujawnił jej treść, wskazując palcem przywódcę „Solidarności”, laureata Nagrody Nobla z 1983 r., jako agenta”.
„”Nasz szef państwa jest idiotą” – odparował, nie przebierając w słowach Wałęsa” – zauważa gazeta.
Belgijski dziennik „Le Soir” stawia pytania:

„Kim są naprawdę oszczercy,

którzy chcą zniszczyć dobre imię Wałęsy” i „jaki mają interes w podeptaniu symbolu „Solidarności” i wizerunku najpopularniejszego za granicą Polaka”? I zastanawia się, jak to się stało, że dotąd „żadna książka nie była nigdy tak dobrze znana przed publikacją, żadnej nie poprzedziło tyle przecieków, żadna nie cieszyła się tak natarczywą reklamą w mediach, zwłaszcza zaś w telewizji”.
W ocenie „Le Soir”, ogłoszenie z takim impetem zarzutu, że Wałęsa był agentem SB, to osobista zemsta braci Kaczyńskich na przywódcy „Solidarności” i byłym prezydencie, który usunął ich ze stanowisk.
Drugi, nie mniej ważny aspekt sprawy „Bolka”, to – według belgijskiego dziennika – operacja przeciwko III Rzeczypospolitej prowadzona pod „nacjonalistycznymi i demagogicznymi hasłami” w celu utorowania drogi „IV Rzeczypospolitej”.
„To nowy cios poniżej pasa wymierzony w legendę Lecha Wałęsy, skromnego elektryka ze Stoczni Gdańskiej, który sprawił, że zatrząsł się gmach komunizmu”, pisał 23 czerwca francuski dziennik „Liberation” o książce Cenckiewicza i Gontarczyka. „Twierdzenia Lecha Kaczyńskiego, że nie inspirował napisania tej książki, nie są przekonywające. Liczni intelektualiści i aktywiści dawnej opozycji demokratycznej, wśród nich Adam Michnik, protestowali w liście otwartym przeciwko temu, co nazwali „kampanią zniesławiania symboli walki przeciwko komunizmowi”.
60% Polaków, którzy uczestniczyli w najnowszym sondażu, uważa, że jeśli nawet w jakimś momencie Wałęsa współpracował (z SB), to

pozostanie dla nich legendą”,

kończy „Liberation”.
I jeszcze na zakończenie „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, który podsumowując 25 czerwca dotychczasową dyskusję wokół IPN-owskiej książki, napisała: „Książka nie przynosi wielu nowych faktów, a zamieszanie, jakie od tygodni wywołuje w Polsce, wynika z tego, że dla prawicy, a przede wszystkim dla prezydenta Lecha Kaczyńskiego, prywatnego wroga Wałęsy, ta publikacja stała się okazją, aby znów głosić, że III Rzeczpospolita, wolna Polska po 1989 r. do dziś jest „inscenizacją komunistycznych marionetek – komedią szantażowanych pozornych dysydentów, którzy ku uciesze nomenklatury przeprowadzili zmiany bez prawdziwego rozliczenia””.
„IPN – podkreśla „FAZ” – mógłby zażądać nowego postępowania w sprawie Wałęsy (oczyszczonego przez Sąd Lustracyjny), gdyby był pewien, że nowe fakty pozwolą obalić orzeczenie z 2000 r. Na razie nic takiego się nie stało”.
Co się tyczy Wałęsy, który „przyznał, że coś podpisał, to on sam – zdaniem dziennika – nie zrobił wszystkiego, aby wyjaśnić sytuację”.
„Może przez tę niejasność – podsumowuje „FAZ” – jest on wiernym obrazem polskiego społeczeństwa czasów dyktatury. Polska w 1989 r. jako pierwszy kraj zachodniej Europy pokonała komunizm nie dlatego, że wszyscy jej mieszkańcy byli nieskazitelni, lecz dlatego, że miliony Polaków – w tym wielu członków partii komunistycznej – mimo wszystko odważyło się podjąć ryzyko”.
I jeszcze konkluzja korespondencji brytyjskiej BBC z Warszawy, nadanej 24 czerwca: „Sympatycy byłego prezydenta twierdzą, że Instytut Pamięci Narodowej, w którym pracują obaj autorzy książki, utracił swą bezstronność, działając pod egidą ekspremiera Jarosława Kaczyńskiego, adwersarza Wałęsy. Ponadto zapytują, dlaczego książka została sfinansowana z budżetu państwa”.
opr. Krzysztof Brajczewski

 

Wydanie: 27/2008

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy