Słaby mocny mężczyzna

Słaby mocny mężczyzna

Najdłużej żyją panowie z południa Polski

Mężczyźni w Polsce żyją o sześć lat krócej niż w innych krajach UE, gdzie średnia długość życia wynosi 77 lat. Tak wynika z najnowszych danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny. Najwięcej mężczyzn umiera z powodów zdrowotnych i w wieku produkcyjnym, czyli między 30. a 64. rokiem życia, a ta śmiertelność jest u nas dwukrotnie wyższa niż w innych krajach europejskich. Podstawową przyczyną zgonów są choroby układu krążenia i nowotwory. Inne badania, prof. Bogdana Wojtyniaka, kierownika Zakładu-Centrum Monitorowania i Analiz Stanu Zdrowia Ludności, pokazują, że najwięcej mężczyzn w różnym wieku umiera w Polsce z powodu chorób serca i schorzeń sercowo-płucnych – o 178% więcej niż w innych krajach europejskich.
Polscy mężczyźni częściej niż panowie w innych krajach Unii oceniają swoje zdrowie jako słabe. Badania Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego pokazują, że 30% mężczyzn po sześćdziesiątce uznaje swój stan zdrowia za zły.
Dlaczego polscy mężczyźni chorują? Dane PZH mówią same za siebie: 10 mln panów ma nadwagę, w tym jedna czwarta cierpi na otyłość. Jednocześnie tylko połowa ma świadomość, że coś jest z nimi nie tak. Niewiele mniej, bo 9 mln mężczyzn, ma podwyższony poziom cholesterolu, z czego jedynie 20% się leczy. Kolejne 5 mln choruje na nadciśnienie, ale wie o tym tylko jedna trzecia. Z drugiej strony mamy mniejszą zachorowalność na raka jelita grubego, ale umieralność naszych mężczyzn jest większa. To samo z rakiem prostaty – chociaż w Polsce jest mniej zachorowań niż w innych krajach, notujemy większą liczbę zgonów z powodu tego nowotworu.
Co jeszcze wpływa na długość i jakość życia mężczyzny? Okazuje się, że poziom wykształcenia. Odnotowano aż 14 lat różnicy w przeciętnej długości życia między panami z wyższym wykształceniem a osobami, które go nie mają. To zjawisko jest zauważalne także w Unii, tyle że tam różnica w długości życia bardziej i mniej wykształconych wynosi od ośmiu do 11 lat.
To, jak długo żyjemy, zależy też od warunków życia w poszczególnych miastach i regionach Polski. Tam, gdzie ludzie mają pracę i wysoki poziom egzystencji, średnia życia jest wyższa. W Rzeszowie mężczyźni żyją średnio osiem lat dłużej niż w Chorzowie, w Warszawie pięć lat dłużej niż w Łodzi.

Otyłość, a potem rak

Pora na szczegóły. W Polsce rośnie zachorowalność na raka gruczołu krokowego. Wśród czynników ryzyka wymienia się: wiek, uwarunkowania rodzinne, nadwagę, w tym głównie otyłość. Mężczyźni dość często sprawdzają dziś poziom PSA we krwi, bo tego ich nauczono. Tyle że pogląd na tego typu diagnostykę się zmienił, dziś lekarze twierdzą, że nie jest to miarodajne badanie w kierunku raka. Zdaniem dr. n. med. Romana Sosnowskiego z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego Centrum Onkologii w Warszawie, podwyższony poziom PSA może bowiem świadczyć tylko o zapaleniu prostaty, jej powiększeniu, a dopiero w dalszej kolejności mógłby sugerować jakieś zmiany nowotworowe.
– Często przecież mimo wyniku badań na granicy normy, czyli PSA równego 4 ng/ml, jest się całkowicie zdrowym, a pacjenci przy nieznacznym przekroczeniu tej normy zaczynają szukać u siebie raka – mówi dr Roman Sosnowski. Tymczasem PSA nie jest markerem nowotworowym, tłumaczą specjaliści. – PSA to normalne białko produkowane przez gruczoł krokowy. Jeśli jego poziom jest podwyższony, może to być związane z rakiem prostaty, ale wcale nie musi – wyjaśnia dr Sosnowski.
Stężenie PSA i tak rośnie z wiekiem, dopiero jego stały wzrost może budzić podejrzenie nowotworu. Dlatego lekarze apelują, aby nie przeceniać wartości wyniku badania PSA i raczej robić je na zalecenie lekarza. A jeśli ktoś mimo wszystko chce się zbadać, to można, ale nie za często. – Jeżeli np. 40-letni mężczyzna zbada sobie PSA i będzie ono w normie, kolejne badanie powinien robić dopiero po ośmiu latach, nie wcześniej – mówi dr Sosnowski. Starsi mężczyźni nie powinni się martwić i, zdaniem specjalistów, nie potrzebują już określania poziomu PSA, ponieważ gdyby mieli predyspozycje do zachorowania na nowotwór, ujawniłyby się one już w młodszym wieku. Skoro nie zachorowali do tej pory, to będą zdrowi.
Raka gruczołu krokowego przy obecnym stanie wiedzy medycznej da się wyleczyć farmakoterapią hormonalną, poprzez zabieg operacyjny i radioterapię. Najlepsze rezultaty daje leczenie farmakologiczne, zwłaszcza najnowszymi lekami hormonalnymi, które precyzyjnie niszczą nowotwór (niestety, leki te nie są refundowane). Metoda polega na tzw. kastracji farmakologicznej, w której chodzi o zmniejszenie stężenia testosteronu.
Jeśli rak jest z przerzutami, nie da się go całkowicie wyleczyć, ale można przedłużyć życie chorego i podnieść jego jakość.

Niszczące uzależnienia

Mężczyźni częściej niż kobiety sięgają po używki, aby się odstresować. W ten sposób bardziej niszczą swoje zdrowie. Odzwierciedlają to badania Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, które pokazują wyraźnie, że panowie częściej niż panie zażywają substancje psychoaktywne. I mimo że ostatnio młode kobiety na równi z mężczyznami sięgają po alkohol i narkotyki, mężczyźni nadal przodują w zażywaniu tych substancji, jak twierdzi dr Bogusław Habrat z Zespołu Profilaktyki i Leczenia Uzależnień Instytutu Psychiatrii i Neurologii.
Zdaniem dr. Habrata, duża część problemów zdrowotnych, w tym psychicznych, wiąże się z kulturowym postrzeganiem męskości i przywiązaniem do stereotypów. W dzisiejszych czasach nadal „trzeba być bykiem”, jak to określił jeden z psychiatrów, aby sprostać oczekiwaniom społecznym. Nasza kultura bowiem nie przewiduje miejsca dla panów słabszych i radzących sobie gorzej. Uważa się, że „mężczyźni nie płaczą” i w związku z tym powinni być bardziej odporni na stres. A przecież tak nie jest, wiele osób „radzi sobie” ze stresem właśnie w sposób destrukcyjny, wpadając w różne niszczące uzależnienia. Niektórzy mężczyźni kończą śmiercią samobójczą, a liczba samobójców w Polsce rośnie.
Na pytanie: „Jak się czujesz w niedzielę wieczorem?”, 60% polskich mężczyzn odpowie: „Fatalnie”. Dla nich praca jest źródłem owego stresu czy lęków. Według innych badań Instytutu Psychiatrii i Neurologii, mężczyźni częściej ulegają infekcjom, a także odreagowują stres jedzeniem w nocy, przez co tyją. Kobiety lepiej radzą sobie ze stresem, bo one pracę zawodową znacznie rzadziej stawiają na pierwszym miejscu, mają przecież dom, gdzie mogą się spełniać.

Czerwone wino na seks

Prof. Zbigniew Lew-Starowicz wśród czynników promujących zdrowie psychiczne wymienia: pozytywną samoocenę, poczucie atrakcyjności i udany związek. Mężczyźni, wbrew pozorom, potrzebują stałych związków. Według CBOS na pytanie, co najbardziej cenią Polacy, 82% odpowiada, że rodzinę. I tu uwaga: mężczyźni są bardziej zadowoleni z małżeństw niż kobiety, które mają większe wymagania wobec mężów. Panom na ogół wystarcza, że mają dom i stałą partnerkę seksualną. A seks, wiadomo, daje same korzyści: większą odporność, lepsze krążenie, dłuższe życie i poczucie szczęścia. Prof. Lew-Starowicz nazywa seks tanią formą prozdrowotną. Jeśli komuś nie chce się ruszać, powinien przynajmniej się kochać. To minimum, jakie możemy zapewnić dla swojego zdrowia, twierdzi seksuolog. Zaleca równocześnie unikanie dłuższych przerw w życiu intymnym, bo jak mówi, po trzech tygodniach ośrodek namiętności zaczyna zamierać.
Co źle wpływa na męską potencję? Oczywiście palenie. Uczonym udało się nawet dokładnie to wyliczyć: otóż wypalenie jednego papierosa zaburza krążenie krwi w członku na pół godziny. To chyba najlepsza motywacja dla chcących zerwać z nałogiem. Z kolei wyjątkowo dobrze wpływa na libido dieta śródziemnomorska, spożywanie czekolady, ryb i czerwonego wytrawnego wina. A także aktywność fizyczna i sam seks. Kiedy jednak w pewnym wieku poziom testosteronu się obniża, czyli jest mniejszy niż 230 ng/dl, lekarze zalecają hormonalną terapię zastępczą. W przeciwnym razie pojawiają się skłonności do nadciśnienia i zaburzenia erekcji, a także stany depresyjne. Na odzyskanie wigoru lekarze zalecają witaminę D. Potencję poprawiają, wiadomo, bodźce wizualne, ale także zapachy: cynamonu, lawendy i lukrecji.
Okazuje się jednak, że okres wiosenny nie jest najlepszą porą roku na pobudzanie seksualności u mężczyzn – wielu panom nie sprzyjają zmiany atmosferyczne i silne wiatry, podczas których po prostu gorzej się czują.

Wydanie: 17/2015

Kategorie: Zdrowie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy