Słowacka lewica konserwatywna

Słowacka lewica konserwatywna

Były premier rzucił partyjną legitymację i szuka w kraju poparcia dla nowej socjaldemokratycznej partii

Peter Pellegrini ma 45 lat, jest przystojny, dobrze mówi po angielsku i bez większego trudu obraca się na europejskich salonach. Przez ostatnie dwa lata pełnił funkcję słowackiego premiera z ramienia socjaldemokratycznej, przynajmniej z nazwy, partii Smer – SD (Kierunek Socjaldemokracja). Na czele rządu stanął w wyniku ogromnego kryzysu politycznego, który wybuchł po zabójstwie dziennikarza śledczego Jána Kuciaka i jego narzeczonej Martiny Kušnírovej. Uliczne protesty zmiotły dwa lata temu z funkcji premiera lidera partii Smer Roberta Ficę, który rządził krajem od 2006 r., z krótką przerwą na lata 2010-2012. Choć Fico oddał tekę premiera, pozostał szefem partii. Na czele rządu stanęła jego prawa ręka – Peter Pellegrini. Wielu wtedy porównywało go z Mateuszem Morawieckim, rządzonym z tylnego fotela przez Jarosława Kaczyńskiego. Niesłusznie, Pellegrini miał spore doświadczenie, wcześniej był m.in. ministrem szkolnictwa, szefem resortu odpowiedzialnego za inwestycje i informatyzację. W latach 2014-2016 był też marszałkiem jednoizbowego słowackiego parlamentu. I powoli budował swoją pozycję w partii. A teraz postanowił wybić się na niezależność.

Nowa partia, starzy działacze

Pellegrini mógł się pochwalić jednym z lepszych wyników w tegorocznych, przegranych przez Smer wyborach parlamentarnych, po których bezskutecznie próbował przejąć władzę w partii. W czerwcu ogłosił, że opuszcza Ficę i zakłada swoje ugrupowanie. Nowa partia będzie się nazywać Hlas – Sociálna demokracia (Głos – Socjaldemokracja). Były premier zapowiada, że stanie się ona głosem socjaldemokracji, która musi zwrócić się znów ku ludziom i zyskać potencjał koalicyjny. – Partia, którą wam dziś prezentujemy, musi łączyć doświadczenie, wykształcenie i profesjonalizm – powiedział na konferencji prasowej. – Na Słowacji musi dziś rozbrzmieć głos nadziei, głos silnej polityki socjalnej, głos wykształcenia i profesjonalizmu. Nasza partia chce być głosem wszystkich tych, którzy zasługują na uwagę państwa i od których państwo nie może się odwracać. Chce być również głosem regionów, ponieważ chcemy, by politykę robiło się w naszych miastach i gminach, a nie jedynie w Bratysławie.

Hlas-SD wraz z Pellegrinim tworzyć będą jego koledzy ze Smeru. Lider przedstawił poza tym 15 młodych ludzi, którzy mają być twarzami ugrupowania. Jak przekonuje, jego partia będzie korzystała z własnego finansowania i od początku działała w sposób uczciwy i przejrzysty. Zaprzecza, że za partią stoi ktoś inny. Zdaje sobie sprawę, że ze względu na przeszłość Smeru nowa partia będzie musiała ciężką pracą przekonać wyborców o swojej uczciwości. Zapytany o współpracę z innymi formacjami odpowiedział, że chętnie będzie z nimi rozmawiać. Z nazwy wymienił jedną – Dobrá vol’ba (Dobry Wybór).

Niespodziewanie nowa partia szybko uwiodła Słowaków, przynajmniej tak sugerują sondaże. Badanie agencji Focus dla TV Markíza pokazuje, że pod względem poparcia może dziś liczyć na drugie miejsce, zaraz za OĽaNO. Gdyby wybory odbyły się dziś, ruch premiera Igora Matoviča zdobyłby 20,3% głosów, a partia Pellegriniego – 19,3%. Na trzecim miejscu znalazłoby się Sme rodina (Jesteśmy Rodziną), a dopiero na czwartym – Smer.

Sto dni prawicowego rządu

Jak komentuje socjolog Martin Slosiarok z agencji Focus: – Wśród elektoratu partii Smer Pellegrini wciąż ma wysokie poparcie. Jeśli w sondażach zostanie liderem opozycji, możliwe jest nawet, że w przyszłości przeskoczy OĽaNO, część wyborców będzie się identyfikować z Pellegrinim i dla Smeru stanie się to problemem.

Według Slosiaroka strukturę wyborców partii Pellegriniego stanowią w 41% wyborcy Smeru. Dalej – w 8% Sme rodiny, a w 3% ĽSNS, czyli neofaszystowskiej partii Mariana Kotleby. Duża część poparcia dla Pellegriniego pochodzi też od wyborców niezdecydowanych. Kluczowe będzie zdaniem Slosiaroka stworzenie rozpoznawalnego szyldu partii, ponieważ w obecnym badaniu wyborcy opowiadali się za „partią Petera Pellegriniego”. Nie wiadomo, jak się odniosą do partii, w której nazwie nie będzie nazwiska Pellegriniego. Do założenia nowej partii polityk potrzebuje 10 tys. podpisów. Dlatego wyruszył w podróż po Słowacji. Zamierza zebrać potrzebne mu podpisy najpóźniej do 12 sierpnia.

Pellegrini ma jednak dwa problemy. Pierwszym jest czas – kolejne wybory parlamentarne na Słowacji zaplanowano na rok 2024. Drugi problem to premier Igor Matovič, który uwiódł Słowaków postulatami walki z korupcją i stanął na czele prawicowego gabinetu.

W końcu czerwca rząd Matoviča obchodził swoje sto dni. Trudno o zwyczajową ocenę działań gabinetu, bo całą energię skupił on na walce z pandemią koronawirusa. Tę Słowacja przeszła niemal suchą stopą. Partia Matoviča tworzy rząd ze Sme rodiną, SaS, czyli Svoboda a solidarita (Wolność i Solidarność) oraz Za l’udí (Za ludzi). Matovič za cel postawił sobie przecięcie powiązań między oligarchami, politykami i przedstawicielami wymiaru sprawiedliwości. Dlatego jego rząd miał się skupić przede wszystkim na reformie państwa i sądownictwa.

W zasadzie nowy gabinet pierwsze sto dni przetrwał bez większych wpadek. Najpoważniejszym skandalem, z którym nowy premier musiał się zmierzyć, jest plagiat pracy dyplomowej szefa koalicyjnej partii Sme rodina Borisa Kollára, który jest również szefem parlamentu. Kollár, który dyplom obronił w 2015 r. na Uniwersytecie Europy Środkowej w Skalicy, miał przepisać w magisterce kilka stron pracy swojego promotora. Polityk przyznał się do skopiowania części publikacji promotora i przeprosił za to. Dodał jednak, że w czasie pisania pracy magisterskiej był zapracowany i że każdy student w podobnej sytuacji stara się ułatwić sobie życie. W czwartek dziennikarze odkryli, że także obroniona na Uniwersytecie Komeńskiego w Bratysławie w 1998 r. praca magisterska Igora Matoviča w dużej części jest plagiatem. Przyszły premier w swojej pracy „System podatkowy i jego wpływ na przedsiębiorstwa” przepisał publikację trzech ekonomistów.

Prawicowy rząd w środę ogłosił pakiet socjalny w wysokości 500 mln euro. Od przyszłego roku na wsparcie mogą liczyć kobiety w ciąży od czwartego miesiąca. Słowacy mają też otrzymać 13. emeryturę, a leki mają być tańsze. Dzieci, seniorzy i osoby z niepełnosprawnościami dostaną prawo do bezpłatnego transportu publicznego.

Wschodząca gwiazda opozycji

Czy na słowackiej scenie politycznej jest miejsce na nową partię Petera Pellegriniego? – Na pewno tak. Smer już od dawna traci poparcie, a po odejściu jego najważniejszych twarzy będzie tracił jeszcze bardziej. Wyczerpał się, zarówno jeśli chodzi o ludzi, jak i ideowo. Przestrzeń, którą zajmował, jest teraz wolna. Nie chodzi tu jednak o przestrzeń lewicową w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, raczej o państwo opiekuńcze z elementami populizmu i ruch światopoglądowo konserwatywny – mówi PRZEGLĄDOWI słowacki publicysta Samo Marec. Jego zdaniem to miejsce może zająć nowa partia Pellegriniego. – Ten polityk wśród wyborców Smeru już od dłuższego czasu cieszy się większym poparciem niż Robert Fico. Jako premier nie popełnił żadnych zasadniczych błędów, a na początku pandemii działał stanowczo, jak mąż stanu – czego nie można powiedzieć o premierze Igorze Matoviču. Pellegrini jest z pewnością wschodzącą gwiazdą opozycji – uważa Marec.

Słowacki publicysta nie przykłada jednak wielkiej wagi do sondaży pokazujących poparcie dla nieistniejącej jeszcze partii. – Podobny wynik ok. 20% przypisywano partii byłego prezydenta Andreja Kiski przed jej powstaniem, tymczasem w wyborach uzyskała ledwie ponad 5%. Potencjał to jedna rzecz, preferencje – druga, a wynik w wyborach – trzecia. Na popularność Pellegriniego składają się sympatyczna prezencja, dobre wystąpienia i umiejętność przekonania ludzi, że ze starym i skorumpowanym Smerem nie ma nic wspólnego. Oczywiście niewiele z tego jest prawdą, ale udaje mu się stworzyć takie wrażenie.

Samo Marec uważa, że Pellegrini powołał nową partię w dobrym momencie. – Skończył pracę na stanowisku premiera, był siłą napędową swojej partii, ale nie chciała ona powierzyć mu pozycji, która by mu odpowiadała – to znaczy pozbyć się Roberta Ficy. Dla Pellegriniego nie było już więc innej drogi niż własna partia, a skoro tak, to im szybciej, tym lepiej.

– Nie używałbym określenia nowa partia lewicowa w sensie inna, raczej w sensie kolejna. Sądząc po wypowiedziach Pellegriniego i składzie osobowym jego partii, można oczekiwać, że Hlas będzie kolejnym Smerem, tyle że z kosmetycznymi poprawkami – bez Roberta Ficy bądź krzykacza Ľuboša Blahy – tłumaczy lewicowy publicysta Tomáš Hučko. Jego zdaniem nie będzie to partia w stylu nowoczesnej lewicy zachodniej. – Na słowackiej scenie politycznej jest miejsce na taką wyfotoshopowaną wersję Smeru, bo poparcie dla Ficy jest bardzo niskie, na polu socjaldemokracji jest miejsce do działania. Pellegrini powinien je zająć bez problemu – twierdzi publicysta.

Hučko uważa, że wybory na Słowacji mogą się odbyć wcześniej niż w 2024 r. – Istnieje możliwość, że rozpadnie się koalicja rządząca i odbędą się przedterminowe wybory, dlatego dobrze dla Petera Pellegriniego, by był przygotowany już teraz. A jeśli nawet nie, będzie miał dość czasu, by zbudować wizerunek partii i zabrać Smerowi większość wyborców.

Fot. Radovan Stoklasa/Reuters/Forum

Wydanie: 30/2020

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy