Słupy przetargowe

Słupy przetargowe

Czyli o co chodziło rolnikom protestującym w Zachodniopomorskiem

73-latka z 1000 zł emerytury kupuje ziemię za 9 mln zł. Mężczyzna objeżdżający na rowerze przetargi organizowane przez Agencję Nieruchomości Rolnych płaci gotówką 9,4 mln zł za 188 ha.
50 tys. zł za każdy hektar. To częste obrazki w Zachodniopomorskiem. Zwykły rolnik nie ma szans na dokupienie gruntów.

Głód ziemi

Polska jest krajem zasobnym w ziemię rolniczą. Niestety, ta zasobność nie przekłada się na dostępność gruntów, które mogliby kupić rolnicy chcący powiększyć gospodarstwa. Trudno im kupić nawet ziemię, którą państwo sprzedaje na przetargach poprzez Agencję Nieruchomości Rolnych.
Do inwestowania w ziemię namawiają obecnie nawet najwięksi gracze na rynku inwestycyjnym na świecie. W Polsce w ostatnich latach ceny gruntów rolnych rosły systematycznie, co roku o 10-20%, w 2012 r. – nawet o 30% i zdaniem ekspertów nic nie wskazuje na to, by ten trend szybko się zmienił. Co oznacza, że tego rodzaju inwestycje w najbliższych latach nie stracą na atrakcyjności. W wielu rolniczych regionach kraju występuje już prawdziwy głód ziemi. Ziemia zyskuje na wartości niemal nieprzerwanie od momentu wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Dotyczy to zarówno obrotu prywatnego, jak i państwowych gruntów, które sprzedaje ANR. W przypadku tych ostatnich w 2004 r. cena hektara wynosiła nieco ponad 6,5 tys. zł. Tymczasem w III kwartale 2012 r. było to już ponad 20 tys. zł, co daje przeszło trzykrotny wzrost w ciągu ośmiu lat. Jeszcze szybciej rosły ceny ziemi w obrocie prywatnym – z niecałych 7 tys. zł do przeszło
25 tys. zł, czyli o ponad 375%.
Co powoduje, że ceny gruntów rolnych w Polsce stale rosną? Według analityków jednym z głównych powodów są dopłaty unijne, które znacznie podniosły atrakcyjność uprawy ziemi. Część właścicieli gruntów rolnych – zarówno mieszkańców miast, jak i wsi – „uprawia dopłaty”, to znaczy niczego nie produkuje, a tylko stara się o dopłaty obszarowe, spełniając minimalne wymogi dobrej praktyki rolniczej. Szczególnie modne są ekologiczne uprawy orzechów włoskich czy jabłoni.
Czynnikiem zachęcającym do zakupu ziemi rolnej jest także jej niskie opodatkowanie oraz możliwość posiadania ubezpieczenia społecznego w KRUS, które jest znacznie tańsze od jego odpowiednika w ZUS. Poza tym ziemia rolna to obecnie najlepsza lokata kapitału, co w dobie kryzysu na rynku finansowym i kapitałowym ma ogromne znaczenie dla ludzi posiadających nadmiar gotówki niekoniecznie z legalnych źródeł. I tak oto splot różnych czynników napędził koniunkturę, a prawdziwych rolników postawił przed olbrzymim problemem – jak wygrać przetarg w ANR i za co kupić ziemię, kiedy już wygra się przetarg.

Nierówne szanse

W tym wyścigu biorą udział rolnicy, którzy chcą powiększyć swoje gospodarstwa, inwestorzy lokujący kapitał w ziemi oraz spółki zagranicznych rolników (głównie niemieckich, duńskich i holenderskich). Ci ostatni, ponieważ ustawa zabrania im kupować ziemię1, stosują często metodę na słupa, czyli znajdują podstawionego człowieka (z reguły małorolnego rolnika lub wręcz pracownika danej spółki rolniczej). Słup jest zameldowany w gminie, w której odbywa się przetarg, ma hektar lub dwa ziemi ornej, kwalifikuje się więc do przetargu ograniczonego. Wygrywa go, podbijając cenę do poziomu, który eliminuje okolicznych rolników, następnie wpłaca do kasy np. 9 mln zł gotówką. Po czym następnego dnia po podpisaniu aktu notarialnego na zakup ziemi od ANR wprowadza grunty aportem do spółki zagranicznej lub je sprzedaje. Agencja z reguły nie korzysta z prawa odkupienia ziemi ze względu na brak środków finansowych na ten cel, ponieważ ma przede wszystkim zapewniać wpływy do budżetu państwa. Operacja aportu do spółki jest legalna, proceder kwitnie w najlepsze.
Rolnicy z Zachodniopomorskiego zwracali uwagę na ten problem już wiele miesięcy temu, jednak spotkania przedstawicieli Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjnego Rolników Województwa Zachodniopomorskiego z prezesem ANR Leszkiem Świętochowskim i ministrem rolnictwa Stanisławem Kalembą nie przyniosły rezultatów. Zdaniem protestujących, nawet 80% ziemi sprzedawanej przez Agencję Nieruchomości Rolnych na Pomorzu mogło trafić do cudzoziemców, a w województwie warmińsko-mazurskim – 50%.
Od 5 grudnia rolnicy jeżdżąc w kolumnach ciągnikami, blokowali drogi w Szczecinie i okolicach. Protest przeniósł się też w inne regiony, bo problem sprzedaży ziemi osobom reprezentującym duże podmioty powiązane z kapitałem zagranicznym dotyczy tak naprawdę całego kraju, szczególnie województw zachodnich i północnych, gdzie wcześniej były duże pegeery i w latach 90. tysiące hektarów wydzierżawiono jednemu podmiotowi, najczęściej spółce zagranicznej lub polsko-zagranicznej. Uniemożliwienie zbycia aportem do spółek przed upływem pięciu lat od zakupu gruntów kupionych w przetargu od ANR i uszczelnienie systemu przetargów w celu eliminacji słupów było jednym z głównych postulatów protestujących.

Rolnik walczy o warsztat pracy

Gdyby spojrzeć na protest rolników z czysto ekonomicznego punktu widzenia, trzeba go uznać za walkę o warsztat pracy i odpowiednie przepisy umożliwiające wzrost konkurencyjności rolnictwa. Warsztatem pracy rolnika jest ziemia. Wcześniej czy później ubezpieczenia społeczne, podatki i zasady księgowości rolniczej zostaną ujednolicone i rolnik stanie się de facto przedstawicielem sektora mikro- lub małych i średnich przedsiębiorstw. Jest więc w interesie kraju, aby było jak najwięcej dobrych, konkurencyjnych i zarabiających rolników, którzy nie tylko dostarczą produktów na rynek, lecz także dadzą pracę innym.
Zgodnie z zapisami poszczególnych ustaw podstawową formą gospodarowania w polskim rolnictwie jest gospodarstwo rodzinne. Dopuszczenie do wykupu ziemi przez duże międzynarodowe holdingi rolne doprowadzi do osłabienia pozycji tych gospodarstw.
Narzędziem rządu w realizowaniu polityki strukturalnej państwa w odniesieniu do rolnictwa jest Agencja Nieruchomości Rolnych. Dlaczego więc uznano za strategiczne działanie wyprzedaż zasobu gruntów rolnych, a jako główne, w zasadzie jedyne, kryterium oceny jakości pracy ANR przyjęto wykonanie planu finansowego sprzedaży? Zachodniopomorski oddział agencji zrealizował ów plan na rok 2012 aż w 20%, chociaż użytki rolne województwa stanowią tylko 6% użytków rolnych w kraju. W zeszłym roku ANR wpłaciła do państwowej kasy ponad 1,9 mld zł uzyskanych ze sprzedaży gruntów rolnych, a plan finansowy na 2013 r. zakłada wpłatę na poziomie 1,7 mld zł.
Rodzi się zatem pytanie, czy tylko zasilanie budżetu ma stanowić podstawowe kryterium oceny pracy agencji. Z pewnością nie. Powinna nim być ocena stopnia realizacji polityki umożliwiającej funkcjonowanie rodzinnych gospodarstw rolnych. A to może się dokonać poprzez poprawę ich struktury obszarowej i przeciwdziałanie nadmiernej koncentracji nieruchomości rolnych.

Bierzmy przykład z Francuzów

We Francji o rozwój i powiększanie gospodarstw rodzinnych dba fundusz SAFER2 – Spółek Zagospodarowania Ziemi i Rozwoju Wsi. W polskim ustawodawstwie rolnym takiego rozwiązania nie zapewniono, a powinien nim być np. Fundusz Rozwoju Gospodarstw Rodzinnych (FRGR) utworzony na bazie części wydzielonej z ANR.
Jest to bardzo istotne, budowane bowiem  w większości w ciągu jednego pokolenia (ok. 20 lat od momentu rozpoczęcia transformacji) gospodarstwa rolne doszły właściwie do ściany kapitałowej. Nie mają możliwości generowania dodatkowych środków na rozwój ani na wykup lub zakup ziemi. Przy niskiej opłacalności produkcji rolniczej wykup ziemi po obecnych cenach, nawet przy preferencyjnym oprocentowaniu kredytu, będzie oznaczał, że przez 10-15 lat rolnik całe otrzymywane dopłaty będzie oddawał do budżetu państwa lub do banku, spłacając kredyt. Na rozwój zabraknie mu środków. I wówczas taki fundusz (FRGR) mógłby odgrywać nieocenioną rolę jako instrument pomocy w rozwoju i regulacji struktury rolnictwa przez państwo.
Pozytywne zmiany w strukturze rolnictwa można również uzyskać poprzez stworzenie odpowiednich mechanizmów rynkowych, np. łańcucha dystrybucji od pola do stołu (spółdzielnie rolnicze, grupy producenckie, spółki rolnicze gospodarstw rodzinnych: produkcja-przetwórstwo-sprzedaż).
Najważniejsze jest jednak uszczelnienie prawa i ukrócenie możliwości spekulacji w obrocie ziemią rolną, szczególnie przy zakupie od ANR.
11 stycznia protestujący rolnicy podpisali z ministrem rolnictwa  i prezesem ANR porozumienie, w którym znalazł się m.in. zapis o karze finansowej wynoszącej 40% ceny sprzedaży, jeżeli kupujący ziemię nie będzie przez 10 lat osobiście jej uprawiał (nie dotyczy to przekazania ziemi dzieciom) albo bez zgody ANR ustanowi na niej hipotekę. Zapisano tam również możliwość odkupienia ziemi przez ANR, jeżeli nabywca nie prowadzi na niej działalności rolniczej lub nie uprawia jej osobiście.

Autor jest adiunktem w Katedrze Ekonomii na Wydziale Ekonomicznym Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie, doradcą Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjnego Rolników Województwa Zachodniopomorskiego
1 Zgodnie z art. 8 ust. 2 ustawy o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców przybysze z Europejskiego Obszaru Gospodarczego i Konfederacji Szwajcarskiej mają obowiązek uzyskać zezwolenie MSWiA w przypadku nabywania nieruchomości rolnych i leśnych, przez okres 12 lat od dnia przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Termin ten upływa 1 maja 2016 r.
2 Podstawowym zadaniem utworzonych w 1960 r. SAFER (Sociétés d’Aménagement Foncier et d’Établissement Rural, Spółek Zagospodarowania Ziemi i Rozwoju Wsi) jest nabywanie gruntów rolnych, a następnie ich redystrybucja. Nadrzędnym celem SAFER jest rozwój i powiększanie gospodarstw rodzinnych. Najczęściej działalność SAFER sprowadza się do nabywania wielkich posiadłości ziemskich, następnie dzielenia ich na kilka gospodarstw o charakterze rodzinnym. Część gruntów jest przeznaczana na powiększenie gospodarstw rodzinnych.

*
Rolnictwo w liczbach
17,2 mln ha wynosiła powierzchnia gospodarstw rolnych w 2012 r. (w 2002 r. – 19,3 mln ha, w 1996 r. – 21 mln ha)
15,4 mln ha (prawie 90%) zajmują gospodarstwa indywidualne
11,13 ha wynosi średnia powierzchnia gospodarstwa według GUS, 10,38 ha według ARiMR
6 mln ha należy do 1,3 mln gospodarstw posiadających nie więcej niż 15 ha ziemi
2 mln ha należy do 2,7 tys. gospodarstw mających ponad 300 ha
3,4% wyniósł udział rolnictwa w PKB kraju w 2011 r.
9,1% wszystkich produktów wyeksportowanych przez Polskę stanowiły produkty pochodzenia rolniczego

Wydanie: 3/2013

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy