Śmierć ambitnej rozgłośni

Śmierć ambitnej rozgłośni

6 grudnia z fal eteru zniknie na zawsze Jazz Radio

Wolny rynek to pieniądze, a pieniądze to sukces biznesowy. Ta zasada, od wielu lat przyświecająca animatorom życia medialnego w Polsce, pogrąża inicjatywy kulturotwórcze, niszowe i ambitne, proponując w zamian sieczkę, czyli coś, co „się sprzeda”. Lada dzień, 6 grudnia, z fal eteru zniknie na zawsze Jazz Radio – dla mieszkańców Warszawy i Krakowa oraz okolic tych metropolii, użytkowników platformy Canal+, a także internautów jedyna rozgłośnia, która informowała o ogólnopolskich wydarzeniach kulturalnych, oddawała swój czas audycjom autorskim, prezentowała jazz w obszernej panoramie gatunków, od dixielandu po free. Wygląda na to, że twórczość tak różnych artystów jak Eddie Condon, Billie Holiday, John Coltrane, Marc Ribot, Bill Laswell, John Zorn czy Tomasz Stańko zostanie zastąpiona muzyką – jak mówią nowi właściciele Jazz Radia – chilloutowo-jazzową, czyli, w opinii dotychczasowych słuchaczy rozgłośni, zwykłym „pitu-pitu”, o jakie w eterze nietrudno. Komercja znów zatriumfuje, uśmiercając jedną z ciekawszych polskich rozgłośni radiowych.

Pora Planety

Już w październiku stało się jasne, że dni Jazz Radia są policzone. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji ogłosiła wtedy, że dotychczasowa nazwa rozgłośni została oficjalnie zmieniona na Planeta FM. Oznacza to, że Grupa Eurozet, właściciel Planety, po trwających dłuższy czas negocjacjach, kupiła Jazz Radio i zmienia jego formalno-prawny, a także merytoryczny charakter. Według Anny Szydłowskiej z Departamentu Prezydialnego Krajowej Rady, już „nastąpiła zmiana zapisów programowych, nazwy programu z Jazz Radio na Planeta FM oraz zwiększenie limitu reklam z 2 do 7% dziennego czasu nadawania programu”. Z dniem 6 grudnia zmienią się także dotychczasowe częstotliwości Jazz Radia (w Krakowie ze 101,0 na 93,7 MHz, w Warszawie ze 106,8 na 101,5 MHz).

Internet jak podziemie

Dla słuchaczy oznacza to klęskę. Jak stwierdził znany w ich środowisku Miki, muzyk Kerda i Pieczywa, do 2004 r. blisko związany z Jazz Radiem, „radio zmieni się drastycznie”. Jego zdaniem, „to koniec pewnej ery, zapoczątkowanej przez Mariusza Adamiaka, koniec radia otwartego na nowe brzmienia”. Dlaczego? „Bo jaki chillout gra Zetka, dobrze wiemy”, mówi i dodaje, że dobrej muzyki będzie można po tej biznesowej operacji szukać tylko pośród niezależnych rozgłośni internetowych. Już wiadomo, że związany z likwidowaną rozgłośnią Paweł Nowak chce na jej zgliszczach powołać do życia internetową rozgłośnię jazzową, która nie będzie musiała się liczyć z werdyktami KRRiTV w sprawie nadawanych częstotliwości oraz finansowym uzależnieniem od właścicieli, którzy radio, zwłaszcza tak specyficzne, traktują jak chodliwy towar, dzięki czemu można zbijać kasę, nie przejmując się wyrafinowanymi gustami słuchaczy.
Założone w latach 90. przez Mariusza Adamiaka, jednego z najbardziej twórczych animatorów życia jazzowego w Polsce, Jazz Radio ma ostatecznie zostać połknięte przez Chilli Zet, nowy projekt Eurozetu. Już wcześniej wokół rozgłośni wykonywano niebezpieczne z punktu widzenia jej profilu ruchy. Najpierw inicjatywę od Adamiaka przejęła spółka Y-Radio, trzy lata temu większościowy pakiet udziałów wykupił właściciel Radia Kolor, co już wówczas znacząco zmieniło charakter tej stacji, choć jeszcze utrzymano jej fundamentalny profil rozgłośni z ambicjami kulturotwórczymi. Nowi właściciele zapewniają, że muzyka jazzowa nie zniknie z fal eteru, lecz że dostęp do niej uzyskają słuchacze z innych polskich miast. Ale przecież, jak wiadomo, istnieje jazz i „jazz”.

Poszukiwanie dobrego nastroju

Jak pisze na stronie internetowej Jazz Radia Alina Strześniewska – od lat związana z poznańskim radiem RMI, a także z Radiem Kolor, wspólnie z Impact Management Polska, firmą należącą do jej męża, posiadająca 79% udziałów w spółce MFM, która jest właścicielem koncesji warszawskiego Koloru – „Chilli Zet ma być stacją nadającą dla tych, którzy poszukują niekomercyjnej muzyki w chilloutowo-jazzowym klimacie. Mamy nadzieję, że również dla tych, którzy w poszukiwaniu dobrego nastroju i wyszukanych dźwięków wybierali dotąd Jazz Radio”. Jednak dotychczasowym słuchaczom Jazz Radia owo „poszukiwanie dobrego nastroju” kojarzy się jednoznacznie – z narzucanymi przez szefów playlistami, wesołkowatymi prezenterami, dostosowaną do potrzeb masowego słuchacza bezstresową sieczką, czyli codziennością większości komercyjnych rozgłośni radiowych.
W wydanym przez Krajową Radę oświadczeniu można znaleźć nieco więcej szczegółów, dowodzących, że na ruinach Jazz Radia powstanie kolejna, nastawiona wyłącznie na zysk rozgłośnia komercyjna. Okazuje się, że po zmianach dotychczasowe Jazz Radio przyjmie format CHR (Contemporary Hit Radio), a więc stanie się rozgłośnią prezentującą słuchaczom nową, współczesną muzykę rozrywkową różnych gatunków. Z tego formatu korzystają dziś takie stacje komercyjne jak RMF MAXXX, Radio Eska, Radio Planeta, Radio GRA czy Radio Galicja. Dzięki porozumieniu Strześniewskiej z holdingiem Eurozet dotychczasowe częstotliwości Jazz Radia oraz Planety FM, która nadawała ponadregionalny program w dziesięciu polskich miastach, zostaną przeznaczone na program Chilli Zet. W skład nowej sieci wejdzie także należące do Eurozetu katowickie radio jazzowe NRJ.
Gdy informacja o śmierci Jazz Radia ujrzała światło dzienne, na forach internetowych urządzono stypę. „To było najlepsze radio w Polsce. To skandaliczna decyzja. Dlaczego tak się dzieje?”, „Wielki minus dla pani Aliny, nawet nie za to, że sprzedała JR, ale za to, w jakim stylu. Zachowała się niepoważnie i mam nadzieję, że zapłaci za to (dosłownie i w przenośni)”, „Po co kupować dobrze znaną markę, a następnie zastępować ją inną? Tylko po to, żeby ją zniszczyć. Tylko po co niszczyć? Bo to w krótkim okresie przyniesie jakiś zysk? Ale nic. Może dziurę po Jazz Radiu wypełni inna jazzowa stacja. Tak jak Antyradio powstało na gruzach Radiostacji”, „Dramat! Ostatnia dobra stacja radiowa znika”, to tylko niektóre opinie znalezione w sieci.
Taki oto mikołajkowy prezent mamona zgotowała miłośnikom jazzu. Czy ktoś jeszcze ma wątpliwości, że popkultura pożera kulturę, kęs za kęsem?

 

Wydanie: 48/2008

Kategorie: Kultura