Śmierć libijskiego despoty

Śmierć libijskiego despoty

Zabicie Kaddafiego to memento dla arabskich dyktatorów broniących się jeszcze przed gniewem ludu

Obalony libijski dyktator zginął w rodzinnym mieście, Syrcie. Ranny Muammar Kaddafi dostał się w ręce rebeliantów, którzy znęcali się nad nim, a w końcu go zastrzelili. Tylko wsparcie zbrojne NATO umożliwiło ten sukces „nowej Libii”.

Ekscentryczny Kaddafi, który przez 42 lata żelazną ręką rządził krajem, zniknął 27 sierpnia ze zdobytego przez rebeliantów Trypolisu i ślad po nim zaginął. Obawiano się, że ukrył się na pustyni i zacznie wojnę partyzancką, która bardzo utrudni działania nowym władzom. Zwolennicy Kaddafiego bronili się długo w Bani Walid i Syrcie. Oblężenie Syrty stanie się niechlubną kartą w dziejach Sojuszu Północnoatlantyckiego. Lotnictwo NATO przez tygodnie bombardowało to miasto, w którym było najwyżej kilkuset obrońców dyktatora

i 60 tysięcy cywilów.

Duchowni islamscy w Syrcie wydali fatwę pozwalającą głodującym mieszkańcom na jedzenie psów i kotów.
Opór lojalistów wywoływał coraz większe zniecierpliwienie w Paryżu, Londynie i Waszyngtonie. 18 października do Trypolisu przybyła niespodziewanie sekretarz stanu USA Hillary Clinton. Wezwała nowe władze libijskie do jedności i działania. Wyraziła nadzieję, że Kaddafi zostanie pojmany lub zabity.
Wywiady zachodnie dzięki podsłuchom komunikacji elektronicznej wiedziały już, że pułkownik jest w Syrcie. 20 października siły zbrojne nowych władz Libii przypuściły kolejny szturm na miasto, wspierany przez lotnictwo NATO.
Według niektórych informacji, na ziemi działali brytyjscy komandosi. Stronnicy Kaddafiego bronili się już tylko w kompleksie budynków o powierzchni ok. 700 m kw. O godzinie 8.30 rano próbowali uciec w konwoju ok. 80 pojazdów. Konwój zaatakowały francuskie samoloty Mirage oraz amerykański automatyczny predator – ok. 15 pojazdów stanęło w płomieniach, wokół zniszczonych samochodów leżało 50 ciał. Konwój się zatrzymał, otoczeni przez rebeliantów ludzie Kaddafiego stawiali opór przez trzy godziny, strzelając z działek przeciwlotniczych i granatników. W końcu próbowali uciekać pieszo. Obalony dyktator schronił się w betonowej rurze pod sześciopasmową autostradą, lecz został wytropiony. Jeden z ochroniarzy

prosił o łaskę

dla niego. Podobno także Kaddafi krzyczał: „Co robicie, moi synowie? Nie strzelajcie!”. Ostatnie momenty życia pułkownika pokazuje wstrząsające nagranie z telefonu komórkowego. Krwawiący, miotający się bezradnie Kaddafi został wrzucony na skrzynię ładunkową samochodu. Maltretowano go i ściągnięto z pojazdu jeszcze żywego. Chwilę później przeszyte kulami ciało rebelianci powlekli po chodniku. Tymczasowy premier Libii Mahmud Dżibril przedstawił inną wersję wydarzeń – samochód wiozący rannego jeńca dostał się w krzyżowy ogień i dyktator zginął od kuli, która trafiła go w głowę. Ta opowieść nie brzmi jednak wiarygodnie. Rządząca w Libii Tymczasowa Rada Narodowa nie zgodziła się na przeprowadzenie dokładnej sekcji zwłok. „Nie jest istotne, co się stanie z ciałem. Najważniejsze, żeby zniknęło”, stwierdził Dżibril.
Śmierć Kaddafiego oszczędzi nowym władzom Libii oraz Zachodowi kłopotliwego procesu. Pułkownik znał wiele tajemnic kompromitujących USA, Wielką Brytanię, Francję i Włochy. W Syrcie zginęło także co najmniej 17 najważniejszych funkcjonariuszy dawnego reżimu, w tym minister obrony, szef służb specjalnych oraz syn Kaddafiego Muatassim. Drugi syn Saif al-Islam, typowany na następcę pułkownika, został ranny, zdołał jednak zbiec i uciekał w kolumnie trzech pojazdów pancernych w kierunku granicy z Nigrem.
Koniec tyrana wywołał w Libii eksplozję radości. Jest też groźnym memento dla arabskich dyktatorów broniących się jeszcze przed gniewem ludu – Alego Saleha w Jemenie i Baszara al-Asada w Syrii.Saleh z pewnością nie utrzyma się u władzy. Reżim Asada broni się desperacko,

przelał już krew

kilku tysięcy opozycjonistów i demonstrantów. Trudno powiedzieć, czy przetrwa. Zachód nie jest na razie gotów na interwencję w Syrii, która, w przeciwieństwie do Libii, nie ma ropy. Ponadto po upadku Asada w tym kraju o strategicznym znaczeniu na Bliskim Wschodzie mógłby zapanować chaos zagrażający bezpieczeństwu Izraela.
Śmierć Kaddafiego z pewnością oznacza początek nowej ery w Libii. Istnieją jednak obawy, że gdy zabrakło wspólnego wroga, pomiędzy różnymi plemionami i milicjami libijskimi może dojść do walki o wpływy i władzę oraz o podział zasobów i petrodolarów. W Libii nie ma żadnych tradycji demokratycznych rządów. Islamiści, którzy podczas powstania uzbroili się po zęby, często nie chcą uznawać Tymczasowej Rady Narodowej, w której zasiadają także dawni dygnitarze reżimu. Pytanie, czy Waszyngton, Paryż, Londyn i Rzym, które bardzo chcą czerpać zyski z eksploatacji libijskiej ropy, pozwolą Libijczykom na samodzielne decydowanie o swoich sprawach.

 

Wydanie: 43/2011

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy