Sobiepaństwo orderowe

Sobiepaństwo orderowe

Rozdwojenie jaźni to najdelikatniejsze określenie na zachowanie, które połączyło w ostatnich dniach prezydenta RP i Kornelię Marek, jedynego sportowca olimpijczyka przyłapanego na dopingu w Vancouver. Lech Kaczyński z żelazną konsekwencją uprawia politykę polegającą na wybiórczym wyciąganiu z historii tego, i tylko tego, co aktualnie pasuje jego obozowi politycznemu, a co prawie nigdy nie wytrzymuje obrony w zderzeniu z realnymi faktami. Wie przy tym dobrze, że tym skrajnie jednostronnym opisem historii zadowala wyłącznie część równie skrajnej prawicy. Wie też, że jej poparcie nie wystarczy, by mógł realnie myśleć o reelekcji na drugą kadencję. Co więc robi? Jedną ręką taśmowo odznacza „bohaterów” typowanych przez własny obóz polityczny, a drugą macha do ludzi o poglądach lewicowych, prezentując im twarz polityka bardzo zatroskanego sytuacją bytową zwykłych Polaków. Nie robi tego bezinteresownie. Umizgi mają bardzo konkretny cel, a jest nim poparcie ze strony całkiem licznego elektoratu lewicowego. Raz się już udało! Gdyby przed pięciu laty Lech Kaczyński nie dostał tak wielu głosów z tego środowiska, to nie moglibyśmy się przekonać, jak bardzo kuriozalna może być polityka historyczna głowy państwa. A że do końca kadencji i wyborów jest coraz bliżej, to taśma z orderami w Pałacu Prezydenckim pracuje coraz szybciej. Nagradza się najwierniejszych. Tych, którzy zatykali oczy i uszy, wiernie popierając najbardziej absurdalne pomysły PiS. Każda okazja jest dobra. A jeśli jej nie ma, to wymyśla się takie dziwolągi jak odznaczanie byłych działaczy Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Nagle sypnął się na nich stos odznaczeń. Tyle że jak to u prezydenta, wśród 190 odznaczonych dominowali ludzie z jego zaplecza politycznego. Przez internautów wprost nazywani totumfackimi i dworakami PiS i prezydenta. Państwowe odznaczenia za partyjne zasługi to stempel firmowy obecnej prezydentury. I stempel dla odznaczonych, którzy z sobie tylko znanych powodów mają ordery ponad miarę własnych zasług. Szczytem sobiepaństwa jest decyzja prezydenta Kaczyńskiego o przyznaniu jednego z najwyższych odznaczeń Rzeczypospolitej Mariuszowi Kamińskiemu, osobie tak bardzo uwikłanej w haniebne wydarzenia z okresu rządów PiS.
O faktycznej roli i znaczeniu byłych działaczy NZS pisaliśmy miesiąc temu. Pokazaliśmy, że przejęli najważniejsze funkcje i stanowiska w rządzie, administracji państwowej i takich instytucjach jak IPN, Telewizja Polska, Narodowy Bank Polski, ABW czy CBA. Mają ogromną władzę. Niestety, najczęściej nie mają odpowiednich do funkcji kwalifikacji zawodowych i moralnych. Jakie są efekty rządów NZS-iaków? Widać je każdego dnia.
A gdzie w tym wszystkim jest Kornelia Marek? Mówi bez sensu, kręci i kłamie. Brak w jej zachowaniu logiki. Czy czasem kogoś Państwu nie przypomina? A to jej określenie: „Nie brałam, jestem winna” też nie? Miłych, pozapolitycznych Świąt!

Wydanie: 13/2010

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy