Inne pomysły na życie

Inne pomysły na życie

Znowu skandal. Tym razem poszło o flagi, które w ramach akcji promocyjnej Teatru Muzycznego Capitol rozwieszono na budynku teatru. Flagi i plakat na słupie. A konkretnie o wiatraczek, który mógł – a może nawet powinien? – skojarzyć się ze swastyką. Ci, których akcja promocyjna teatru oburzyła, zadzwonili niezwłocznie do urzędu. Niektórzy kandydaci na prezydenta miasta zdążyli wyrazić niepokój, a obserwatorzy kampanii po raz kolejny zadali sobie pytanie, czy władza szanuje/będzie szanować autonomię sztuki.
Capitol wystawia za chwilę sztukę Wojciecha Kościelniaka na podstawie „Blaszanego bębenka” Güntera Grassa. Jak wiadomo, tłem przygód głównego bohatera, Oskara, jest rodzący się faszyzm i wojna. Każdy, kto czytał „Blaszany bębenek” (albo zna biografię Grassa), zrozumie, dlaczego teatr zdecydował się podrzucić przechodniom tę niewygodną grę skojarzeń. Przykro mi słyszeć, że sama ta niewygoda jest dla niektórych odbiorców wystarczającym impulsem do ataków na teatr. Czyżby ktoś oczekiwał jeszcze od sztuki, że będzie czymś w rodzaju relaksacyjnej muzyczki w poczekalni u dentysty? Kojącym nerwy pejzażem?

Kultura pracowicie zachowuje w pamięci te zbrodnie, które powinniśmy przypominać, choćby po to, żeby nie stracić czujności i zidentyfikować, a potem wykluczyć wszelkie przejawy faszyzmu. Kto nie rozumie tej intencji Capitolu, musi mieć złą wolę, a może chce ugrać na całej aferze jakiś polityczny kapitał? Kontekst teatru, galerii, tzw. instytucji, ma znaczenie, a nawet więcej – jest kluczowy. I zmienia wymowę symbolu. Wystarczy przypomnieć sobie wyczyn Daniela Olbrychskiego, który w 2000 r. w Zachęcie, na wystawie Uklańskiego „Naziści”, pociął kilka fotografii, posługując się szablą Kmicica (artysta wykorzystał filmowy wizerunek aktora). Brzmi to jak performance, który na dobrą sprawę zrósł się ze słynną wystawą i pewnie posłuży najnowszej historii sztuki za sztandarowy przykład głębokiego nieporozumienia.

Wydawało się, że artyści z kręgu tzw. sztuki krytycznej lat 90. przetarli dla nas ten szlak. Że ich prace – mocne, dyskursywne, społeczne – wreszcie zostały dobrze zrozumiane. W końcu Libera, Kozyra, Żmijewski, Żebrowska, Klaman to klasycy. Czyżby ich pomysł na sztukę jednak nie został przez kulturę przepracowany? Dyskusje wokół „Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego” (filmu, w którym Żmijewski, obnażając polskich żołnierzy, nawiązał do opisanych w „Nadzorować i karać” Foucaulta mechanizmów władzy) wydawały się pożywne i wpływowe. A sprawa była tak głośna, że przebiła się przez hermetyczne ścianki art worldu.

To już dwa lata, od kiedy Teatr Polski we Wrocławiu przestał być ośrodkiem progresywnej, eksperymentalnej sztuki na wysokim poziomie, a stał się zimną przechowalnią talentów. Histeria wokół TP zaczęła się od awantury wokół przedstawienia „Śmierć i dziewczyna”. Spektakl bazujący na tekstach noblistki Elfriede Jelinek, która porusza w swojej twórczości tematy seksualności, przemocy, toksycznych relacji rodzinnych, został uznany przez niektórych za promocję pornografii. A przecież zamykanie ust tym, którzy w naszym interesie ryzykują, opracowując trudne, kontrowersyjne tematy, to w szerszej perspektywie działanie autodestrukcyjne. Bo nasze ciemne sprawy nie znikają, kiedy udajemy, że ich nie ma. Oglądamy właśnie tę ponurą, źle skanalizowaną energię podczas marszów ONR, podczas bójek wokół teatru, w szlamie na forach internetowych, w listach do zastraszanych aktorek.
Ostatnio jechałam samochodem z 15-latką, która opowiedziała mi o lekcjach ze wspaniałą nauczycielką, która omawiała z młodymi ludźmi także tę najnowszą historię sztuki. Ucieszyłam się, bo przecież ta trudna komunikacja może dokonać się tylko przez edukację. I zaangażowane, najlepiej lokalne, dziennikarstwo. Tak, żeby opisać tę niewygodę, w którą czasem wprowadza nas ten czy inny artefakt. Bezpieczny, okazjonalny dyskomfort jest przecież lepszy niż przemoc, agresja, brak tolerancji, nienawiść. A sztuka nie musi być przezroczystą muzyką z wind, czasem ma po prostu inne pomysły na życie.

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy