Solista to dobry produkt

Solista to dobry produkt

Skrzypce traktuję jako narzędzie do wyrażania emocji Z Patrycją Piekutowską rozmawia Bronisław Tumiłowicz – Jak scharakteryzowałaby pani swój styl gry? – Wielokrotnie słyszałam na świecie, że gram zdecydowanie i po męsku, mocnym dźwiękiem, ale z kobiecą wrażliwością. Zgadzam się z takimi opiniami. Skrzypce traktuję jako narzędzie do wyrażania emocji. – Co w graniu na skrzypcach jest najważniejsze? – Dźwięk jest podstawą wszystkiego. Piękny, to znaczy głęboki i prawdziwy, a nie piskliwy, słodki czy zgrzytający. Tak samo piękny u Bacha, jak i u Pendereckiego. Są oczywiście różne techniki wykonawcze, ale one są zapisane w nutach, natomiast muzyki dawnej czy współczesnej nie gra się diametralnie różnym dźwiękiem. – A melodia? W muzyce współczesnej niekiedy w ogóle jej nie ma. – Mimo to muzykę tę również można zagrać pięknie. Artysta musi znać wszystkie środki wyrazu i tak je stosować, aby za każdym razem dotrzeć poprzez wykonywany utwór do publiczności i przekazać tkwiące w nim emocje. Od kilku lat jestem zapraszana do udziału w festiwalu Laboratorium Muzyki Współczesnej, który odbywa się w grudniu w Warszawie, i zawsze mnie to fascynuje, ponieważ tutaj wykonuję zazwyczaj utwory, których jeszcze nigdy nie słyszałam ani nie grałam. Trzeba umieć przekonać publiczność, aby ludzie tej muzyki słuchali i nie żałowali, że kupili bilety. Te przeżycia, które tworzy się na bieżąco, bardzo mnie fascynują. – Niedawno otrzymała pani wraz z pianistką Beatą Bilińską jedną z najważniejszych nagród płytowych (Midem Classical Award) za nagranie muzyki Krzysztofa Pendereckiego. Czy znalazła pani własny klucz do tej niełatwej twórczości? – Jak już mówiłam, muzyka współczesna fascynuje mnie i traktuję ją jako ważne wyzwanie. Z twórczością prof. Krzysztofa Pendereckiego pierwszy kontakt miałam podczas nagrywania wszystkich jego utworów na skrzypce z fortepianem. Razem z Beatą Bilińską dokonałyśmy wtedy europejskiego prawykonania sonaty skomponowanej dla Anne Sophie Mutter. Muszę przyznać, że dzieła tego kompozytora działają na mnie szczególnie. Do niczego nie musiałam się specjalnie przekonywać, bo z tą muzyką całkowicie się identyfikuję. Materiał nagrany na płytę wykonywałyśmy na koncertach w ciągu dwóch lat ponad 30 razy i nigdy nie miałam uczucia znużenia. Przeciwnie, za każdym razem nie mogłam się doczekać kolejnego koncertu. PENDERECKI W WIELU SMAKACH – Niebawem Maestro Penderecki będzie obchodzić 75. urodziny i z tej okazji w listopadzie odbędzie się w Warszawie festiwal jemu poświęcony. Czy również pani weźmie udział w tym muzycznym święcie? – To dla mnie ogromny zaszczyt, bo zjedzie się do Polski wiele artystycznych znakomitości ze świata, a ja otrzymałam zaproszenie do wykonania „Capriccia”. Od czasu jego rejestracji na płycie nie miałam jeszcze okazji wykonać tego wspaniałego utworu na koncercie. W trakcie nagrania w studiu musiałam w sobie pobudzić emocje, które towarzyszą wykonaniu podczas koncertu. Teraz to się zdarzy. Towarzyszyć mi będzie orkiestra Sinfonietta Cracovia. Ten koncert odbywający się w sali Filharmonii Narodowej jest dla mnie ważny też z innego powodu, bo chociaż jestem rodowitą warszawianką, tutaj się wychowałam i wykształciłam, tutaj pracuję jako pedagog w Akademii Muzycznej, to jako skrzypaczka koncertująca właściwie w swoim mieście nie istnieję (poza koncertami w ramach festiwalu Laboratorium). Grałam już w 25 krajach świata, jeżdżę po Polsce, ale warszawskie instytucje muzyczne mnie jakby nie zauważają. Nawet nagroda Midem Classic dla firmy DUX nie spowodowała żadnej reakcji, choć była to pierwsza taka nagroda w historii polskiej fonografii, a ja byłam pierwszą polską skrzypaczką, która taką nagrodę na targach Midem w Cannes otrzymała. – Nikt nie wpadł nawet na pomysł, by z tej okazji zorganizować paniom jakiś koncert? – Otóż nie. Ostatni raz występowałyśmy z Beatą Bilińską w Warszawie dwa lata temu. Teraz po zdobyciu nagrody nie zdarzyło się nic. I nawet ta płyta nie otrzymała nominacji do nagrody Fryderyka, mimo że za granicą, poza Midem, uzyskała jeszcze trzy inne prestiżowe wyróżnienia, w Luksemburgu, w Belgii i Hiszpanii. Być może dlatego, że tam nagrody są przyznawane przez jurorów, którzy słuchają nagrań i je analizują, a u nas nominacje pochodzą od laureatów i nominowanych z poprzednich edycji. Wszystko się załatwia we własnym gronie. – Powiedzmy więc trochę o pani karierze koncertowej za granicą. Na liście krajów na pierwszym miejscu jest… Albania. Bardzo mało się u nas

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 12/2008, 2008

Kategorie: Kultura