SONDA: Dlaczego Polki nie chcą rodzić?

SONDA: Dlaczego Polki nie chcą rodzić?

 

Dane z rejestru PESEL wskazują, że w 2020 r. padł rekord najniższej liczby urodzeń od 2004 roku. Do tego dochodzą czynniki demograficzne – ubywa kobiet w wieku rozrodczym. Program Rodzina 500+ miał według rządu doprowadzić do baby bumu, ale jakoś tego nie widać. Okazuje się, że pieniądze to nie wszystko. Pytamy: Dlaczego Polki nie chcą rodzić?

 

prof. Irena Kotowska

ekonometrystka, demografka, statystyczka, SGH

Kobiet, które chcą rodzić, ubywa. Już widać, że wpływa to na liczbę narodzin. Zadaniem społeczeństwa, a przede wszystkim decydentów, jest sprawienie, by kobiety chciały chcieć rodzić. Ważne jest poczucie stabilizacji dochodów. Duże znaczenie ma możliwość pracy przez oboje rodziców. Potrzebna jest również odpowiednia infrastruktura usług opiekuńczo-wychowawczych. Mężczyźni powinni brać większy udział w zajmowaniu się domem i dzieckiem – to akurat już się zmienia, jednak bardzo powoli.

Chciałabym, aby został usłyszany argument o czynniku zdrowia reprodukcyjnego – coraz więcej par ma problemy z poczęciem, dotyczy to również mających już jedno dziecko. Dlatego ważny jest dostęp do dobrej jakości diagnostyki i leczenia.

Bardzo okrutny i pogardliwy wobec potencjalnych rodziców jest obecny sposób prowadzenia dyskusji o przerywaniu ciąży. Z jednej strony wkracza się w bardzo intymną sferę, a z drugiej nie traktuje się par jako podmiotów moralnych, które potrafią podjąć właściwą decyzję.

Uważam, że naruszono wypracowywaną latami przez badaczy atmosferę dyskusji o wyborach prokreacyjnych. Tym samym odebrano naukowcom możliwość tłumaczenia ludziom, że ich indywidualne wybory dotyczące potomstwa są ogromnie ważne z punktu widzenia całego społeczeństwa.

 

prof. Zbigniew Lew Starowicz

psychiatra, psychoterapeuta, konsultant krajowy z zakresu seksuologii

Mamy pandemię, która nie wiadomo jak długo będzie trwała. Sytuacja gospodarcza również jest chwiejna, owszem, mamy program Rodzina 500+, ale pojawiła się inflacja. Upadają firmy, ludzie tracą pracę – to wywołuje ogromne poczucie niepewności.

Dochodzi pytanie o to, czy to będzie zdrowa ciąża. Potencjalni rodzice funkcjonują w poczuciu zagrożenia, bo w wypadku niepełnosprawności dziecka nie dostaną adekwatnej pomocy.

Przesuwa się również wiek macierzyństwa. Gdy rozpoczynałem studia, uważało się, że do 25. roku życia kobieta powinna być mężatką i, podkreślam, już mieć dziecko. W tej chwili kobiety kształcą się dłużej, robią karierę zawodową, więc kulturowo przyjęta bariera wieku gotowości do macierzyństwa przesunęła się na 35 lat.

Dochodzi element subiektywny – człowiek przyzwyczaja się do pewnego stylu życia. Perspektywa pojawienia się dziecka jest zakłóceniem pewnej przyjemnej rutyny i wiąże się z widmem dodatkowych obowiązków.

Pamiętajmy, że tylko część kobiet ma coś, co dawniej ginekolodzy nazywali instynktem macierzyńskim. Nie jest on tak powszechny jak kiedyś uważano. Dotyk lub widok dziecka nie wystarcza, aby kobieta natychmiast chciała zajść w ciążę.

 

prof. Magdalena Środa

filozofka, etyczka, UW

To jest pytanie, które tak naprawdę ma charakter naukowy – trzeba sprawdzić, gdzie kobiety chętnie rodzą. A rodzą chętnie w takich krajach, w których po pierwsze, są wolne, mają pełne prawa. A po drugie, mają pomoc socjalną, ale nie traktowaną jako działalność charytatywna, jak program 500+. W tych krajach polityka socjalna traktowana jest jako inwestycja. We Francji, gdzie jest największy przyrost naturalny, kobiety nie muszą rezygnować ze swoich aspiracji do prowadzenia życia zawodowego i publicznego, a państwo wspiera ich rozrodczość oraz rodziny w taki sposób, że kiedy zajdą w ciążę z trzecim albo czwartym dzieckiem, poprawia się sytuacja materialna w domu. Mamy więc dwa elementy. Pierwszy to narodziny w wolności. Najwyższą rozrodczość mają te kraje, w których kobiety mają pełne prawa reprodukcyjne, dostęp do aborcji, antykoncepcji i edukacji seksualnej.

Drugi to polityka socjalna. Państwo działa tak, że kiedy kobieta decyduje się na kolejne dziecko, wie, że sytuacja jej rodziny się poprawi. Nie musi też się martwić, gdy urodzi się dziecko niepełnosprawne albo autystyczne, bo państwo troszczy się nie o życie poczęte, a właśnie o to, które jako narodzone potrzebuje pomocy.

 

fot. Anna Hecker

Wydanie:

Kategorie: Z dnia na dzień

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy