Spółdzielczy Ursynów

W tej dzielnicy widać efekty mądrego współdziałania spółdzielców i samorządowców

Samorządowcy i spółdzielcy spotkali się w 15 kwietnia w warszawskiej dzielnicy Ursynów, która wyrosła na 150-tysięczne miasto. Początkowo była to typowa sypialnia, jednak administrujące zasobami mieszkalnymi spółdzielnie szybko zagospodarowały przestrzeń i uczyniły ją przyjazną mieszkańcom, odpowiadającą potrzebom lokatorów i właścicieli. Nie byłoby to możliwe bez ścisłej współpracy władz samorządowych dzielnicy i samorządów spółdzielni mieszkaniowych. Na warszawskim Ursynowie można znaleźć liczne przykłady mądrego współdziałania.

Nic o nas bez nas

W ursynowskim ratuszu gości przywitał burmistrz dzielnicy, Piotr Guział. Spółdzielców reprezentowały władze Krajowej Rady Spółdzielczej: dr Jerzy Jankowski, przewodniczący Zgromadzenia Ogólnego, i Alfred Domagalski, prezes Zarządu KRS. Burmistrz stwierdził, że Ursynów to najbardziej spółdzielcza dzielnica Warszawy, spółdzielcy stanowią tu ponad 80% mieszkańców. Utarło się nawet określenie „Spółdzielczy Ursynów”. – Jesteśmy ze spółdzielcami zaniepokojeni próbami likwidacji spółdzielczości mieszkaniowej i polityką państwa, które nie radzi sobie z zapewnieniem ludziom mieszkań. Samorządowcy Ursynowa, podobnie jak spółdzielcy, wyznają zasadę: nic o nas bez nas. Dlatego jesteśmy zgodni i przemawiamy jednym głosem – dodał Piotr Guział.

Teatr w sypialni

Następnie uczestnicy spotkania udali się na wycieczkę autokarową po Ursynowie. Roli przewodnika podjął się prof. Lech Królikowski, przewodniczący Rady Dzielnicy Ursynów, wieloletni prezes Towarzystwa Przyjaciół Warszawy. Jadąc główną arterią dzielnicy – aleją Komisji Edukacji Narodowej, profesor przypomniał projektantów Ursynowa i Natolina, prof. Jacka Nowickiego i prof. Marka Budzyńskiego, którym udało się, chociaż nie do końca, zrealizować idee miasta przyjaznego ludziom. Przejeżdżając obok Domu Sztuki, pierwszej spółdzielczej placówki kulturalnej, przypomniał jej zasługi dla dzielnicy. Tu powstał teatr „Za daleki”, pierwszy teatr w oddalonej od Centrum dzielnicy mieszkaniowej, którego dyrektorem był wybitny aktor Zbigniew Zapasiewicz. Na trasie wycieczki był też zabytkowy kościół św. Katarzyny, rozległe tereny kampusu Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego oraz powstająca na Wyczółkach dzielnica przemysłowa.

Zyski dla mieszkańców

W debacie w Natolińskim Ośrodku Kultury wzięli udział prezesi i przewodniczący rad nadzorczych spółdzielni mieszkaniowych z Ursynowa i innych dzielnic Warszawy. Burmistrz Piotr Guział podkreślił, że spółdzielnie mieszkaniowe przyczyniały się do umacniania więzi sąsiedzkich. Mieszkańcy Ursynowa mieli i mają okazję spotykać się w takich placówkach, jak Natoliński Ośrodek Kultury. – Musimy się nawzajem wspierać, aby obronić spółdzielczość mieszkaniową przed próbami jej likwidacji. Uważam, że samorządy i spółdzielnie powinny stworzyć wspólny program edukacyjny dla szkół na temat spółdzielczości. Program ten należałoby łączyć z zakładaniem spółdzielni uczniowskich i szkolnych kas oszczędności. Warto również pomyśleć o powołaniu na Ursynowie rady spółdzielczej złożonej z prezesów spółdzielni mieszkaniowych.
Alfred Domagalski, prezes zarządu Krajowej Rady Spółdzielczej, powiedział m.in., że w obronie spółdzielni coraz śmielej występują sami spółdzielcy. Ludzie nie dowierzają politykom, którzy chcą ich na siłę uszczęśliwić. My, spółdzielcy, mamy wiele do zrobienia i poprawienia na własnym podwórku.
Alfred Domagalski przypomniał, że celem spotkania jest pokazanie na przykładzie Ursynowa, jak dobrze służy ludziom współpraca między lokalną władzą samorządową i samorządami spółdzielczymi.

Szczypta kultury

Ilustracją tego była prezentacja przygotowana przez Natoliński Ośrodek Kultury. Na scenie wystąpił zespół tańca Etiuda. Kierownik zespołu Lidia Leszczyńska, zapowiadając występ, podkreśliła życzliwą pomoc zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej „Wyżyny”. Wręczając występującym kwiaty, Alfred Domagalski zapytał: – Czym różni się osiedle deweloperskie od osiedla spółdzielczego? I sam odpowiedział: – Ich dzieci przychodzą bawić się na nasze osiedla, ale nasze dzieci na ich zamknięte osiedla nie pójdą…
Janusz Olczyk, odpowiadający w Natolińskim Ośrodku Kultury za sprawy programowe, potwierdza trafność tych słów. – Na Ursynowie działają dziś cztery domy kultury. Są prowadzone przez spółdzielnie mieszkaniowe, ale obsługują wszystkich mieszkańców dzielnicy. Rzecz w tym, że każdy mieszkaniec spółdzielni płaci w comiesięcznym czynszu odpis na działalność społeczno-wychowawczą, ok. 6 zł miesięcznie. Mieszkańcy wspólnot mieszkaniowych i osiedli deweloperskich, które też są na Ursynowie, nie płacą tych składek. Gdyby nie domy kultury, w tym Natoliński Ośrodek Kultury, jakość życia w dzielnicy bardzo by się pogorszyła

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy