„Sto lat” w hospicjum

„Sto lat” w hospicjum

Rozbudowane warszawskie hospicjum pomoże większej liczbie chorych onkologicznie

Dr Ryszard K. Szaniawski, prezes Fundacji Hospicjum Onkologiczne, dopiął swego i doprowadził do końca rozbudowę i modernizację hospicjum na warszawskim Ursynowie. 24 czerwca uroczyście oddano do użytku jego nową część.
Warszawskie hospicjum stacjonarne działa od 13 lat. Wcześniej lekarze, pielęgniarki i wolontariusze jeździli do chorych do domu. Ta forma pomocy chorym na nowotwory prowadzona jest zresztą do dziś, co miesiąc korzysta z niej 150-200 osób. Na Ursynowie hospicjum dysponowało 23 łóżkami, przyjmując co roku 350-400 pacjentów. Stale na miejsce czekało 15-20 osób. Dlatego podjęto decyzję o rozbudowie istniejącego obiektu. Całość prac kosztowała ponad 8,3 mln zł. Zebrano je od darczyńców prywatnych i sponsorów. – Mamy ich 6,5 tys. Jestem im bardzo wdzięczny – wielokrotnie podkreślał dr Szaniawski. Po rozbudowie hospicjum ma 38 łóżek, ale

kolejka pacjentów

zmniejszyła się tylko na chwilę, według bowiem zaleceń WHO w stolicy dla pacjentów onkologicznych powinno być 75-100 łóżek.
To problem do rozwiązania dla prezydent Warszawy, Hanny Gronkiewicz-Waltz, która wspólnie z Jolantą Kwaśniewską oraz zastępcą burmistrza dzielnicy Warszawa Ursynów Bogdanem Żuberem dokonała uroczystego przecięcia wstęgi do rozbudowanego hospicjum. Wcześniej duchowni Kościołów katolickiego, ewangelicko-reformowanego i grekokatolickiego oraz imam Muzułmańskiego Związku Religijnego w Polsce odmówili modlitwy. Ekumenizm to cecha charakterystyczna działalności hospicjum, którego pacjenci mogą liczyć nie tylko na profesjonalne leczenie bólu, lecz także na wsparcie psychologiczne i duchowe stosowne do wyznawanej religii.
Codzienne działanie hospicjum nie byłoby możliwe bez przyjaciół i sponsorów. Zarówno opieka domowa, jak i stacjonarna są całkowicie bezpłatne. Doba opieki domowej nad jednym pacjentem kosztuje ok. 40 zł, stacjonarnej – ok. 300 zł.
Niemal jedna trzecia pieniędzy na funkcjonowanie placówki pochodzi ze środków Fundacji Hospicjum Onkologiczne (z czego 30% to wpłaty darczyńców przekazujących darowizny i 1% podatku dochodowego), 60% przychodów to kontrakty z NFZ, a 10% – kontrakt z władzami samorządowymi miasta.
Niejako „przy okazji” rozbudowy hospicjum udało się

ocalić od zniszczenia mozaiki

Krystyny Kozłowskiej z kolumn rozebranego warszawskiego kina Skarpa. Można je było podziwiać w sali konferencyjnej podczas wykładu dr. Jerzego Jarosza, lekarza naczelnego Fundacji Hospicjum Onkologicznego, poświęconego leczeniu paliatywnemu. Stosując nowoczesne metody, ból nowotworowy można bardzo znacznie zredukować i – jak podkreśla dr Jarosz – każdy chory ma prawo oczekiwać, by jego bóle były leczone. Ale medycyna paliatywna stara się uwolnić człowieka nie tylko od bólu, lecz także od osamotnienia, przywraca godność i podmiotowość w cierpieniu. To jedna z nielicznych gałęzi medycyny, które somę i psyche traktują równoważnie.
Hanna Gronkiewicz-Waltz, odwołując się do osobistych doświadczeń, zwróciła uwagę na rolę, jaką hospicjum odgrywa wobec rodzin pacjentów. – Pomaga ono będącym w szoku najbliższym nieść brzemię cierpienia, bezradności i beznadziei – mówiła prezydent Warszawy.
Jolanta Kwaśniewska jest w ursynowskim hospicjum częstym gościem, zna problemy tego ośrodka i systematycznie go wspiera. Ostatnio jej fundacja przekazała 100 tys. zł. Podczas uroczystości wspominała niezwykle wzruszające spotkanie opłatkowe sprzed paru lat, na które przyjechała wspólnie z mężem jeszcze w czasie jego prezydentury. – Mam nadzieję, że nigdy nie zabraknie wam środków na realizowanie waszej misji i tego wam życzę – zakończyła swoje wystąpienie.
W rozbudowanym i zmodernizowanym według projektu Grażyny Marciszewskiej i Tomasza Szybiaka hospicjum chorzy mają do dyspozycji jasne, jedno-, trzyosobowe, klimatyzowane pokoje z zapleczem sanitarnym i monitoringiem, funkcjonalne łazienki, jadalnię, salę telewizyjną, kaplice katolicką i ekumeniczną oraz patio. Na piętrze są pokoje gościnne, w których bliscy pacjentów mogą odpocząć lub się odświeżyć.
Ale to nie komfortowe warunki decydują o tym, że osoby odwiedzające hospicjum są pod wrażeniem

spokoju, życzliwości i zrozumienia

panujących w tym miejscu. To zasługa ludzi – 70-osobowego zgranego zespołu mających czas dla pacjentów lekarzy, troskliwych pielęgniarek, mądrych psychologów, uważnych rehabilitantów, pracowników socjalnych, duchownych, zaledwie dwuosobowej administracji, a także wolontariuszy. Bo hospicjum to – jak mówi, trawestując słowa Isaaca Babla dr Szaniawski – dobra rzecz robiona dobrze przez dobrych ludzi. Hospicjum to też życie.
I dlatego nikt z gości specjalnie się nie zdziwił, gdy usłyszeliśmy z jednej sal śpiewane półgłosem „Sto lat”. To pacjentka, pani Janina, świętowała po prostu swoje imieniny.

Wydanie: 26/2009

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy