Strategia natchnionego kandydata

Strategia natchnionego kandydata

Krzaklewski obiecuje walkę z korupcją i wyrzucanie ludzi nieuczciwych z AWS. To obietnice bez pokrycia

Na razie wiadomo, że Marian Krzaklewski będzie kandydował w wyborach prezydenckich. Ale nie wiadomo – jak. Przez te parę tygodni, które upłynęły od momentu, w którym zgłosił się do prezydenckiego wyścigu, lider AWS zdołał zaprezentować kilka pomysłów na sukces.
Najpierw była husaria – czyli pomysł kampanii przeprowadzonej szybko, krótko i przez kadrową grupę najbardziej oddanych współpracowników. Potem był PR, czyli public relation. Tę ideę kampanii Krzaklewski wyłożył w wywiadzie dla “Tygodnika Solidarność” – nie on będzie decydował o kolorze marynarek i zachowaniu na spotkaniach wyborczych, bo lepiej wiedzą to specjaliści z firm marketingowych. W ubiegłą niedzielę szef Akcji rzucił trzecią myśl. Otóż podczas zjazdu pomorskiego ZChN-u Krzaklewski ogłosił swą “strategię dla zwycięstwa”. A jednym z jej elementów ma być ujawnianie i usuwanie z AWS ludzi nieuczciwych oraz zmiany w rządzie. Natychmiast więc dziennikarze zapytali, kogo chciałby w takim razie zdemaskować jako osobę nieuczciwą i kogo chciałby w rządzie wymienić? I tu lider AWS zaczął się wycofywać. “To było tylko takie rzucanie przynęty” – mówił, sugerując, że bardziej zależało mu na zrobieniu dobrego wrażenia. Mamy więc trzeci pomysł Krzaklewskiego na wyborczą kampanię: rzucanie przynęty. No i, trzeba przyznać, publiczność się na nią złapała.

Zły premier, zła partia

Od wielu miesięcy Jerzy Buzek i jego rząd lokują się pod kreską badań opinii publicznej. Zwolennicy rządu to 20-24% ankietowanych, jego przeciwnicy to 45-50%. Na pytanie “jak by pan(i)) ocenił(a) wyniki działalności rządu Jerzego Buzka od czasu objęcia przezeń władzy?” jedynie 18% Polaków odpowiada “dobrze”, a aż 68% odpowiada “źle”. Podobne wyniki przedstawiają sondaże, gdy pytanie dotyczy samego premiera. Jerzy Buzek, w ankiecie CBOS, jest jednym z czterech polityków (obok Leszka Balcerowicza, Lecha Wałęsy i Mariana Krzaklewskiego), któremu nie ufa ponad 50% Polaków.
Przy tych wynikach zmiana premiera i rządu byłyby spełnieniem woli większości Polaków. Zresztą kilka miesięcy temu tak argumentowali politycy prawicy, domagając się odejścia Buzka. Wtedy celu nie osiągnęli i nic nie wskazuje na to, by na tego rodzaju krok stać było Mariana Krzaklewskiego i dziś. O jakich więc zmianach w rządzie można mówić, jeżeli zostać ma w nim dotychczasowy premier?
Tydzień temu pisaliśmy o tym, że Marian Krzaklewski zaproponował Janowi Marii Rokicie stanowisko wicepremiera tylko za to, że SKL wycofa się z pomysłu prawyborów. Rokita propozycję tę odrzucił, podobno “z obrzydzeniem”. Łatwo to zrozumieć – jeśli się zważy, jak małą popularnością cieszy się rząd. Ale to wszystko nie znaczy, że idea wciągnięcia do Rady Ministrów liderów partii opozycyjnych została zarzucona. Przeciwnie – w otoczeniu Krzaklewskiego wciąż się mówi, że jest to dobra cena za poparcie w wyborach prezydenckich. A fakt, że moglibyśmy mieć wówczas rząd-monstrum, z pięcioma, sześcioma wicepremierami, mało kogo przeraża.
Co więcej, idea ta znalazła również zwolenników w ZChN-ie i PPChD. Działacze tych partii, którzy dotąd narzekali, że wszystkie lepsze posady obsadził RS AWS, poczuli szansę na udział w nowym rozdaniu. Zresztą, nie będzie ono dotyczyć jedynie posad rządowych. Krzaklewski już ogłosił, że gdy rozpocznie się kampania prezydencka, zrezygnuje ze stanowiska szefa klubu parlamentarnego AWS. I już na to miejsce zdążyło się zgłosić kilku co najmniej kandydatów – Stefan Niesiołowski, Marian Piłka, Jacek Rybicki… Obserwując to wszystko, nie sposób nie popaść w zadumę, co z politykami Akcji może zrobić perspektywa kilku nowych, mało ważnych stanowisk.

Będą przyjmować,
czy będą zwalniać?

Innym członem obietnicy Krzaklewskiego, jego “strategii zwycięstwa”, była zapowiedź napiętnowania i usunięcia z AWS ludzi nieuczciwych. Te słowa trafiły na podatny grunt. Otóż, jak wynika z badań opinii publicznej, AWS jest postrzegany jako partia najbardziej skorumpowana, której działacze najbardziej troszczą się o swoje sprawy prywatne. Ta opinia nie wzięła się z powietrza, media (opcji wszelakich) co raz informują o kolejnych nieczystych sprawach, w które zamieszani są politycy i działacze Akcji. Poza tym, ludzie przecież patrzą i widzą. Jeszcze jedno – zdaniem socjologów, wyborcy sympatyzujący z prawicą są szczególnie wyczuleni moralnie. I dla nich utrata przez AWS etykiety partii uczciwej (a z taką wygrywała wybory w roku 1997) jest szczególnie dyskwalifikująca.
Tak więc, teoretycznie, i Krzaklewski, i AWS mogliby sporo zyskać, gdyby przeprowadzili we własnych szeregach skuteczną krucjatę przeciwko korupcji. Tylko czy jest to realne?
Marian Krzaklewski zjednoczył prawicę, obiecując jej wyborcze zwycięstwo i zdobycie 4 tys. stanowisk. Obietnicę spełnił. W ten sposób w polskim systemie politycznym na stałe znalazła się instytucja politycznego łupu. Takim łupem jest na przykład Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, który dostał ZChN i gdzie wszyscy dyrektorzy pochodzą z partyjnego rozdania. ZChN-owską zdobyczą okazała się też Poczta Polska. Łupem były kasy chorych, których pierwsi dyrektorzy pochodzili z nadania Partii Chrześcijańskich Demokratów. Na temat ministra skarbu, Emila Wąsacza, i jego decyzji dotyczących obsadzania rad nadzorczych i zarządów spółek skarbu państwa napisano już setki tekstów. Klasycznym zaś przykładem braku jakiejkolwiek moralności (zwłaszcza moralności biznesu) jest historia Władysława Jamrożego, który najpierw oszukał swych partnerów w PZU, a teraz Emil Wąsacz “rzucił go” na stanowisko szefa Totalizatora Sportowego.
Czy więc teraz Krzaklewski miałby się zdecydować, w imię walki o uczciwość, na rozbijanie tego układu? Nikt w to nie wierzy. Atak na PFRON wywołałby bunt ZChN-u, atak na rady nadzorcze spółek skarbu państwa – bunt działaczy “Solidarności”, którzy z tytułu zasiadania w radach biorą drugą pensję. A na to Krzaklewski sobie nigdy nie pozwoli. Przypomnijmy sobie zresztą grudniowy zjazd “Solidarności” – wówczas przewodniczący zrezygnował z planów dostosowania struktury związku do nowego podziału administracyjnego, gdyż zbyt wielu przewodniczących regionów straciłoby posady. Wolał więc rzecz odłożyć na później.
Więc czy teraz będzie inaczej? Więcej, o czym była już wcześniej mowa, lider Akcji chcąc uzyskać poparcie AWS-owskich partii – SKL-u, ZChN-u i PPChD, będzie musiał ofiarować im jakieś koncesje. Jak to uczyni, skoro nikomu nic nie zabierze? Tu scenariusz jest prosty – trzeba będzie mnożyć nowe byty – nowych wicepremierów, nowych wiceministrów, nowych dyrektorów nowych departamentów. Inaczej się po prostu nie da.

Husaria, Wiara
i Targowica

Tak więc, zamiast walki z korupcją i nieudolnymi politykami, obserwować pewnie będziemy coś zupełnie przeciwnego – z państwowej kasy Krzaklewski będzie sobie kupował polityczne poparcie. Ale, w związku z tym, nie będzie mógł prowadzić swojej kampanii pod hasłami uczciwości, walki z korupcją, pod sztandarem nowego, dynamicznego rządu.
Więc pod jakimi hasłami lider Akcji będzie walczył w kampanii? Pewnie pod takimi jak zwykle. Tak naprawdę Krzaklewski w swych poglądach jest politykiem ZChN-owskim, więc łatwo dociec, gdzie będzie szukał natchnienia. Wojna z bolszewikami, naród, wiara katolicka, wartości chrześcijańskie, antykomunizm – to wszystko będą wartości, do których bezpiecznie będzie mógł się odwoływać. I pewnie tak będzie czynił. Walcząc, z jednej strony, z Kwaśniewskim – bo tak trzeba, a z drugiej – z Janem Łopuszańskim – o elektorat. I pewnie taka taktyka do zajęcia drugiego miejsca w I turze Krzaklewskiemu wystarczy.

Wydanie: 20/2000

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy