Strefa wąglika

Strefa wąglika

Czy polskie wojsko jest przygotowane na atak bronią biologiczną?

Doniesienia o próbach ataku bronią biologiczną w USA postawiły w stan alarmu polski Wojskowy Instytut Higieny i Epidemiologii. Placówka ta od dawna pracuje nad poznaniem śmiercionośnych

zagrożeń z probówki.

Już w 1994 r. zainicjowano kontakty między instytutami badawczymi nad bronią biologiczno-chemiczną Polski i Stanów Zjednoczonych. Dwa lata potem podpisano układ o wymianie informacji pomiędzy armią Stanów Zjednoczonych i Instytutem Chemii i Radiometrii Wojska Polskiego. Rozpoczęto też wspólne prace nad programem ochrony żywności i wody.
Polscy i amerykańscy żołnierze na poligonie w Dugway Proving Ground w stanie Utah uczestniczyli w programie pod kryptonimem „Join Field Tral 5”. – Obejrzeliśmy specjalne laboratorium z licznymi pracowniami mikrobiologicznymi o najwyższym stopniu bezpieczeństwa. Prowadzi się tam m.in. defensywne badania naukowe z niebezpiecznymi patogenami – mówi płk prof. Michał Bartoszcze kierujący Wojskowym Instytutem Higieny i Epidemiologii w Puławach. – Istnieje również możliwość wytwarzania aerozoli do testowania sprzętu w badaniach laboratoryjnych. Ponadto znajdują się tam urządzenia do namnażania bakterii wykorzystywanych później do badań poligonowych. Zainstalowano również silne źródło kobaltowe umożliwiające sterylizację radiacyjną i pozbawienie w ten sposób cech zjadliwości szczepów bakterii, by eksperymenty nie wymknęły się spod kontroli człowieka. Zapoznano nas ze specjalnym obiektem przeznaczonym do symulowania ataku bombowego z głowicami biologicznymi oraz ze stanowiskiem przystosowanym do ataku z użyciem amunicji artyleryjskiej, która zawiera symulowaną broń biologiczną.
Podczas ostatniego spotkania mikrobiologów organizowanego przez NATO w wojskowych laboratoriach m.in. w USA, Niemczech, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Holandii, Szwecji i Polski do wszystkich uczestników przesłano

zakodowane próbki

zawierające sześć z 11 możliwych czynników biologicznych. Laboratorium w Puławach zdało celująco egzamin, wykrywając i identyfikując w planowanym czasie wszystkie czynniki zakaźne. Uzyskało tym samym certyfikat NATO w dziedzinie diagnostyki laboratoryjnej.
Polscy specjaliści zostali włączeni do prac nad międzynarodowymi inspekcjami kontroli ośrodków mogących produkować zarówno lekarstwa, jak i broń biologiczną. Jednym z zakresów pracy inspektorów ma być analiza próbek w laboratoriach referencyjnych i na liniach produkcyjnych. W Polsce działa już system nadzoru w ramach zespołu epidemiologicznego do spraw monitoringu chorób zakaźnych WIHE. Co miesiąc opracowuje się raporty zawierające rutynowe dane z Wojskowych Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych w Bydgoszczy, Krakowie, Gdyni, Modlinie, Wrocławiu i Warszawie, dające obraz zachorowalności w całej Polsce. W przypadku nagłych zachorowań i wypadków o nietypowym przebiegu mogących sugerować zamachy bioterrorystyczne opracowywane są raporty nagłe. Poprzez pocztę elektroniczną trafiają do Bonn, gdzie są na bieżąco analizowane.
Czy możemy zatem czuć się bezpiecznie? – Wiedza na temat zagrożeń biologicznych w kręgach decyzyjnych jest, niestety, niewielka – mówi płk prof. Michał Bartoszcze, komendant WIHE w Puławach. – Pierwsze, co musimy uczynić, to bardzo szeroka edukacja. Niezbędny jest sprawnie działający system, na który składa się m.in.

możliwość szybkiego wykrywania

tego typu zagrożeń. Od tego zależy rozpoczęcie skutecznego leczenia lub wprowadzania metod profilaktycznych. Istotnym elementem systemu są zespoły rozpoznania biologicznego działające w terenie, które potrafią wstępnie identyfikować zarazki, przesyłać próbki do laboratorium referencyjnego i podejmować pierwsze kroki zapobiegające rozprzestrzenieniu się chorób. W systemie należy także przewidzieć możliwość hospitalizacji porażonych oraz przeprowadzanie masowych akcji likwidacyjnych i dezynfekcji. Tego wszystkiego nie musimy odkrywać na nowo, bowiem nasi partnerzy z NATO wypracowali już skuteczne systemy organizacyjne, które sprawdziły się w działaniu.


Protokół genewski z 1925 r. zakazywał użycia broni chemicznej, biologicznej i toksycznej. W 1972 r. podpisano Konwencję o Zakazie Rozwoju, Produkcji i Gromadzeniu Broni Biologicznej i Toksynowej. Nie ustrzegło to jednak świata przed zagrożeniem. Związek Radziecki intensywnie rozwijał militarny program biologiczny, co doprowadziło do wybuchu epidemii wąglika w Swierdłowsku w 1979 r. W jej wyniku zmarło 69 ludzi z 79 zarażonych bakterią. Mimo to nadal prowadzono prace w tajnych ośrodkach „Wektor” zajmujących się wąglikiem, tularemią, brucelozą, tyfusem i gorączką Q. Zawirowania po rozpadzie żelaznej kurtyny spowodowały emigrację wielu naukowców do państw Bliskiego Wschodu. Stąd też mogą rozprzestrzeniać się idee „bomby atomowej dla ubogich”, mieszczącej się w szklanej fiolce. Na stworzonej przez Departament Obrony USA liście państw podejrzanych o prace nad bronią biologiczną jest blisko 20 armii.
W czasie wojny nad Zatoką Perską w Iraku odkryto wielkie składy i fabryki broni bakteriologicznej. Przedmiotem zainteresowań Iraku były m.in. wąglik, ratowirusy, jad kiełbasiany, a także mikotoksyny. Irak potwierdził, że produkował rakiety, bomby oraz zbiorniki do rozpylania wąglika z samolotów. Niezależnie od tego, gdzie nastąpiłby atak, jego efekty mogą stanowić zagrożenie globalne na skutek masowego przemieszczania się ludności różnymi rodzajami transportu na niespotykaną w przeszłości skalę.


Rozpylenie nad Waszyngtonem 100 kg wąglika spowoduje skutki równe atakowi bomby wodorowej – śmierć od 130 tys. do 3 mln osób. Straty ekonomiczne w wyniku ataku bioterrorystycznego wyniosą 26 mld dolarów na każdych 100 tys. porażonych. 50 kg wąglika uwolnionego z aerozolu rozpylonego z samolotu lecącego w linii prostej 2 km utworzy obłok o średnicy 20 km.

 

Wydanie: 43/2001

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy