Stworzeni, by błądzić

Stworzeni, by błądzić

Mózg ewoluował w sposób pozwalający mu maksymalnie oszczędzać czas

Termin „błąd poznawczy” odnosi się do każdego systemowego niepowodzenia w procesie racjonalnego bądź „normalnego” podejmowania decyzji. Wszelkie tego rodzaju defekty są przedmiotem żywego zainteresowania psychologów, ekonomistów i innych naukowców, starających się zrozumieć, jak coś tak cudownie zaawansowanego jak ludzki mózg może się mylić tak niewiarygodnie głęboko, tak niewiarygodnie często i… przewidywalnie.

Ludzki mózg jest generalnie cudem logiki i rozumowania. Nawet dzieci zdolne są do dedukcyjnego rozumowania i uczą się prostych reguł logicznych typu jeżeli-to. Matematyka, której podstawowa wersja jest wrodzoną umiejętnością, jest w gruncie rzeczy ćwiczeniem z zakresu logiki. Nie oznacza to, że logika czasami nam nie umyka, lecz ogólnie ludzie myślą i działają logicznie. To dlatego błędy poznawcze są czymś dziwnym i wymagają badań – są odchyleniem od racjonalności, jakiej oczekujemy od naszego mózgu.

W ciągu ostatnich paru dziesięcioleci powstała cała dziedzina ekonomii, zwana ekonomią behawioralną, zajmująca się błędami poznawczymi. Jeden z jej twórców, laureat Nagrody Nobla Daniel Kahneman, wyjaśnił wiele tych błędów w swojej popularnej książce „Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym”. Istnieją dosłownie setki błędów poznawczych o częściowo pokrywających się definicjach i wspólnych źródłach. Dzielimy je na trzy szerokie kategorie: błędy wpływające na przekonania, decyzje i zachowania; błędy wpływające na interakcje społeczne i uprzedzenia; błędy związane ze zniekształcaniem wspomnień. Generalnie błędy poznawcze są skutkiem uproszczeń, jakich dokonuje umysł, próbując zrozumieć świat. Aby uniknąć potrzeby dokładnego analizowania każdej bez wyjątku sytuacji, w jakiej się znajdujemy, nasz mózg ustanawia reguły oparte na doświadczeniach z przeszłości, które pomagają nam w szybszym wydawaniu sądów. Oszczędność czasu zawsze była priorytetem, więc mózg ewoluował w sposób pozwalający mu maksymalnie oszczędzać czas. Psychologowie nazywają te sztuczki heurystykami wydawania sądów.

Nie zaskakuje fakt, że mózg stworzony do dokonywania szybkich ocen często się myli. Szybka robota to niechlujna robota. W tym świetle niesprawiedliwością byłoby traktowanie wielu błędów popełnianych przez nasz umysł jako wad konstrukcyjnych, wszak w większości przypadków nasz mózg radzi sobie świetnie. Bądź co bądź, ograniczenia to nie to samo co wady.

Oto powód, dla którego błędy poznawcze należałoby jednak kwalifikować jako defekty: nie są one skutkiem przeciążenia systemu, ponieważ są raczej modelowymi pomyłkami, które popełniamy raz po raz. Gorzej nawet, są głęboko zakorzenione i odporne na korygowanie. Nawet ludziom, którzy dużo wiedzą o swoim mózgu, zdarza się coś pomylić. Nawet gdy dostają wszelkie informacje pozwalające ustrzec się błędu, wciąż nie potrafią uniknąć pewnych pomyłek.

Na przykład wszystkim nam przydarza się często coś, co nazywamy efektem potwierdzenia lub błędem konfirmacji. Jest to bardzo ludzka skłonność do interpretowania informacji w taki sposób, by potwierdzały nasze istniejące już przekonania, zamiast oceniać je bezstronnie i obiektywnie. Efekt potwierdzenia może przyjmować różne formy: wybiórczej pamięci, błędów w rozumowaniu indukcyjnym czy wręcz otwartej odmowy przyjęcia do wiadomości niewygodnych dla nas dowodów. Wszystkie one są usterkami w procesie przetwarzania informacji, których ludzie zwykle u siebie nie dostrzegają, nawet jeśli im się je wskaże, a które ogromnie irytują ich u innych.

W przypadku większości ludzi poglądy polityczne i społeczne są wysoce odporne na zmianę – niezależnie od danych, jakie im się przedstawia. W klasycznym doświadczeniu badacze społeczni zebrali przypadkową grupę ludzi i pokazali im dwa (wymyślone) raporty badawcze, z których jeden dowodził, że kara śmierci skutecznie odstrasza od popełniania brutalnych przestępstw, drugi zaś twierdził, że jest odwrotnie. Naukowcy poprosili następnie uczestników badania o ocenę jakości i użyteczności każdego z badań. Ogólnie rzecz biorąc, uczestnicy zwykle dawali wysokie noty raportowi, który potwierdzał ich własne poglądy, a niskie raportowi wspierającemu poglądy przeciwne. Czasami nawet wskazywali na konkretne ograniczenia raportu, z którym się nie zgadzali, a które były również obecne w studium, które popierali! W innych eksperymentach naukowcy szli nawet dalej, rozdając uczestnikom sfabrykowane raporty z badań na temat akcji afirmatywnej i ograniczenia dostępu do broni, dwóch gorących tematów politycznych. Analizy te były bardziej rozbudowane i przekonujące oraz zawierały jaśniejsze konkluzje niż jakiekolwiek rzeczywiste badania. Nie miało to żadnego znaczenia. Ludzie oceniali badanie za dobrze przeprowadzone wtedy i tylko wtedy, gdy potwierdzało ich poglądy na dany temat (…).

Inną manifestacją błędu konfirmacji jest coś, co nazywamy efektem Forera. Jego nazwa pochodzi od Bertrama Forera, który przeprowadził słynną dziś demonstrację na grupie niczego niepodejrzewających studentów. Prof. Forer poprosił ich o wzięcie udziału w bardzo długim i skomplikowanym teście osobowościowym – diagnostycznej inwentaryzacji zainteresowań – i powiedział im, że wykorzysta jego wyniki do stworzenia kompletnego opisu ich osobowości. Tydzień później dostarczył każdemu z nich rzekomo spersonalizowaną kartę opisującą ich osobowość za pomocą serii stwierdzeń. Oto co dostał jeden ze studentów:

1. Odczuwasz wielką potrzebę bycia lubianym i podziwianym przez innych. 2. Wykazujesz tendencję do samokrytycyzmu. 3. Posiadasz ogromny niewykorzystany potencjał, którego nie przekuwasz na własne korzyści. 4. Chociaż twoja osobowość ma pewne słabości, generalnie potrafisz je rekompensować. 5. Miewasz problemy z dopasowaniem seksualnym. 6. Choć na zewnątrz jesteś zdyscyplinowany i opanowany, wewnątrz bywasz niespokojny i niepewny. 7. Czasami masz poważne wątpliwości, czy podjąłeś właściwą decyzję lub postąpiłeś właściwie. 8. Wolisz nieco odmiany i różnorodności oraz jesteś niezadowolony, gdy krępują cię restrykcje i ograniczenia. 9. Jesteś dumny ze swojego niezależnego myślenia i nie przyjmujesz twierdzeń innych bez zadowalających dowodów. 10. Przekonałeś się, że zbytnia szczerość na swój temat wobec innych jest nierozsądna. 11. Czasami jesteś ekstrawertyczny, sympatyczny, towarzyski, a czasami introwertyczny, nieufny i pełen rezerwy. 12. Niektóre twoje aspiracje są całkiem nierealistyczne. 13. Jednym z twoich najważniejszych celów w życiu jest bezpieczeństwo.

Sęk w tym, że wszyscy studenci dostali taki sam opis osobowości, chociaż o tym nie wiedzieli. Ich nieświadomość była kluczem do eksperymentu. Gdy wszyscy otrzymali już swoje „osobiste” i „zindywidualizowane” opisy osobowości, zostali poproszeni o ocenę ich trafności w skali od 1 do 5. Przeciętna ocena wyniosła 4,26. Jeśli jesteście podobni do mnie, pewnie pomyśleliście, że powyższe wyniki dość trafnie opisują i waszą osobowość. Istotnie tak jest. Dość dobrze pasują do każdego, ponieważ stwierdzenia są albo tak niejasne, albo tak uniwersalne, że można je odnieść niemal do każdego, kto nie jest totalnym psychopatą. (…)

Oczywiście gdyby studentom powiedziano, że czytają przypadkową listę cech osobowościowych, prawdopodobnie zauważyliby, że niektóre z nich w rzeczywistości nie pasują, lecz ponieważ powiedziano im, że zostały przygotowane specjalnie dla nich, uwierzyli w przeczytane słowa.

Ów błąd w naszej zdolności do przetwarzania informacji może napytać nam prawdziwej biedy. Wszelakiej maści astrolodzy, wróżki, media i jasnowidze świetnie się orientują w zawiłościach efektu Forera. Przy odrobinie praktyki naciągacz potrafi wykorzystać najdrobniejsze podpowiedzi swojej ofiary do utkania rozbudowanej historii, która wydaje się niepokojąco prawdziwa i na temat. Oto klucz: nieszczęśnik musi chcieć wierzyć w to, co mu się mówi. Z tego powodu efekt Forera określany jest często innym mianem – efektu horoskopowego albo efektu Barnuma, od P.T. Barnuma, autora słynnego powiedzenia „Co minutę rodzi się frajer”. (…)

Podobnie jak cudem natury jest zdolność ludzkiego mózgu do logicznego myślenia, jest nim również jego niezwykła umiejętność zapamiętywania. W naszych głowach krążą dosłownie miliardy informacji, od światowych stolic wyuczonych na pamięć w podstawówce przez numer telefonu najlepszego kolegi z ławki szkolnej po żywe wspomnienia podróży, filmów i wzruszających przeżyć. Ale i w tym wypadku fantastyczna ludzka cecha nie jest wolna od wad.

W procesach formowania, przechowywania i przywoływania wspomnień przez mózg jest wiele różnych niedociągnięć. Większość ludzi doświadczyła np. sytuacji, w której okazywało się, że przywoływane latami i z lubością wspomnienie po konfrontacji z nagraniem lub świadectwem innych osób zawiera istotne nieścisłości. Czasami ludzie pamiętają jakieś zdarzenie jako głównie swoje doświadczenie, tymczasem byli tylko biernymi obserwatorami. Jeszcze kiedy indziej przenoszą wspomnienie w inny czas i miejsce lub zmieniają skład jego uczestników.

Chociaż takie drobne błędy wydawać się mogą niewinne, miewają istotne konsekwencje. Wystarczy spojrzeć na wymiar sprawiedliwości. Jeśli oskarżyciel dysponuje naocznym świadkiem przestępstwa, skazanie jest zwykle formalnością. Jeśli świadek z przekonaniem identyfikuje kogoś jako napastnika, który na jego oczach dopuścił się czynu, jakże może się mylić? Jeśli świadek nie znał wcześniej ani oskarżonego, ani ofiary, dlaczegóż miałby kłamać?

Lecz badacze specjalizujący się w psychologii sądowej dokonali zaskakujących odkryć w odniesieniu do wiarygodności naocznych świadków. Chociaż nie dowiecie się tego od zbierających i przedstawiających dowody policjantów i prokuratorów, 30-letni dorobek badawczy dowodzi, że identyfikacje dokonywane przez naocznych świadków są silnie nacechowane uprzedzeniami i często mylne, szczególnie w przypadku brutalnych przestępstw.

Psychologowie posługiwali się symulacjami, za pomocą których pokazywali, jak łatwo wspomnienia mogą ulec zniekształceniu. Rzucały one światło na niepokojące procesy przebiegające w głowach wielu naocznych świadków. Badacze rekrutowali np. ochotników i losowo dzielili ich na dwie grupy. Obie grupy oglądały film przedstawiający symulację brutalnego przestępstwa ze stałej i ograniczonej perspektywy, tak jakby badani byli obserwatorami tej zbrodni. Następnie obie grupy poproszono o opisanie napastnika. Jedną grupę pozostawiono samą na godzinę, tymczasem drugiej przedstawiono kilku podejrzanych i poproszono o zidentyfikowanie sprawcy. Zastosowano jednak pewien trik dotyczący składu grupy osób okazywanych. Żaden z aktorów nie był sprawcą, lecz jeden z nich – i tylko jeden – z grubsza odpowiadał opisowi przedstawionemu przez świadków pod względem wzrostu, budowy ciała i rasy. Częściej niż rzadziej świadkowie identyfikowali właśnie tę osobę jako sprawcę i w większości przypadków byli „bardzo pewni” prawidłowości swojej identyfikacji.

Powyższy wynik jest oczywiście niepokojący, lecz dalsza część eksperymentu może niepokoić jeszcze bardziej. Jakiś czas potem obie grupy zostały poproszone o ponowne opisanie sprawcy przestępstwa. Członkowie grupy, która nie typowała sprawcy z grupy podejrzanych, podali mniej więcej takie same opisy jak wcześniej. Jednakże większość osób z drugiej grupy przedstawiła znacznie bardziej szczegółowe opisy. Okazanie im podejrzanych „poprawiło” ich pamięć dotyczącą sprawcy. Dodatkowe szczegóły, jakie podawali, zawsze pasowały do aktora z okazania, nie zaś do rzeczywistego sprawcy przestępstwa, którego byli świadkami. Gdy badacze szczegółowo wypytywali świadków o ich wspomnienia z momentu przestępstwa, przekonywali się, że świadkowie opowiadali o tym, co widzieli, szczerze i najlepiej, jak umieli. Ich wspomnienia zostały wypaczone.

Badania te były później kontynuowane i wpłynęły na sposób, w jaki na terenie większości stanów przeprowadza się okazania. Eksperci w dziedzinie pamięci świadków naocznych mówią, że jedynym właściwym sposobem na przeprowadzenie okazania jest takie zorganizowanie go, by wszyscy okazywani – podejrzany oraz osoby przybrane (jak nazywa się aktorów biorących udział w okazaniu) – we wszystkich elementach odpowiadali fizycznemu opisowi podanemu przez świadka. A jeśli opis świadka nie pasuje idealnie do podejrzanego (co się często zdarza!), osoby przybrane muszą pasować do podejrzanego, nie zaś do opisu. Należy zakryć widoczne cechy identyfikujące, a także zadbać, by ubrania okazywanych były do siebie możliwe podobne. Blizny i tatuaże należy zasłonić, ponieważ jeśli świadek pamięta, że sprawca miał na szyi tatuaż, a w grupie okazywanych tylko jedna osoba jest tak wytatuowana, istnieje duże prawdopodobieństwo, że świadek wskaże właśnie tę osobę, nawet jeśli jest ona niewinna. (…)

Fragment książki Nathana H. Lentsa Człowiek i błędy ewolucji. Niepotrzebne kości, zepsute geny i inne niedoskonałości ludzkiego ciała, przekład Marek Zawiślak i Jacek Środa, Rebis, Poznań 2018

Fot. materiały prasowe

Wydanie: 12/2019

Kategorie: Nauka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy