Świat według Trumpa

Świat według Trumpa

Niestabilność, zmiana układu sił – to przeważnie kończy się wojną

Jerzy Maria Nowak – były ambasador przy NATO.

W pierwszym przemówieniu Trump powiedział tak: „Będziemy stawiać interes USA na pierwszym miejscu. Ale będziemy postępować sprawiedliwie ze wszystkimi. Będziemy szukali partnerstwa, a nie konfliktu”. Nic nie wspomniał o NATO, nic nie wspomniał o sojusznikach z Europy. Czy to zapowiedź restartu w polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych?
– Wywody Trumpa są ogólnikowe, typowe zresztą dla tego rodzaju przywódców. Zawierają w sobie niebezpieczeństwo, które polega na nieprzewidywalności. Może być tak albo siak. Choć, moim zdaniem, został dany sygnał, że w gruncie rzeczy Europa, Unia, NATO, w ogóle Europejczycy, to nie jest priorytet działań amerykańskich.

I jeżeli rzeczywiście tak się stanie…
– …znajdzie to odzwierciedlenie w postawach Europejczyków. Może spowodować przesunięcia w układzie sił europejskich i w układzie sił całego Zachodu. A to będzie bardzo niekorzystne dla Polski.

O jakich przesunięciach pan myśli?
– Postawa prezydenta Trumpa może pchnąć przede wszystkim Francuzów i Niemców do zrewidowania ich polityki militarnej. Może nastąpić próba zabezpieczenia, po pierwsze, przed nieprzewidywalnością amerykańską, przed niepewnością związaną z polityką Trumpa wobec Rosji, a po drugie, przed wyzwaniami, które przedstawia sama Rosja. Europa będzie musiała zewrzeć szeregi. Jest prawie pewne, że tworzy się oś Berlin-Paryż-Rzym, do której dołączą państwa starej Europy, no i Hiszpania plus Portugalia. W ten sposób ukształtuje się zupełnie nowy układ sił w Europie.

A my?
– W tym nowym układzie nastąpi silne osłabienie Europy Środkowej i Wschodniej. W ogóle uważam, że jeżeli ktoś może być poszkodowany polityką Trumpa, to przede wszystkim Ukraina. A w drugiej kolejności Europa Środkowa z Polską włącznie, jako element zmniejszającego się zainteresowania USA. Na tej polityce ucierpi także Sojusz Północnoatlantycki. 70% jego potencjału militarnego i politycznego to Stany Zjednoczone. Jeżeli one tracą stabilność, automatycznie sam Sojusz zaczyna tracić wiarygodność.

Czy powinniśmy poważnie traktować zapowiedzi Trumpa z kampanii, że dogada się z Putinem, z Rosją, że jakoś się ułoży?
– To okaże się dla Trumpa o wiele trudniejsze, niż mu się wydaje. Pamiętajmy, że do stołu usiądzie dwóch egotyków, narcyzów, ale i solidnych graczy. Chyba że dojdzie do najprostszej rzeczy…

Do transakcji handlowej!
– Na tym polega niebezpieczeństwo z Trumpem. Prosta rzecz: wy nam pomożecie w Syrii, a my wam oddajemy Ukrainę. I mamy handel! Trump jest z biznesu, on takie rzeczy rozumie. A sprzedanie Ukrainy będzie dla Polski silnym dzwonkiem alarmowym. Bo już nie wystarczą te wszystkie drony ministra Macierewicza czy jego obrona terytorialna.

Jak pisze „Le Monde”, nastała epoka lodowcowa w stosunkach Polski z Francją i Niemcami, do tego dorzućmy prawdopodobną politykę Trumpa wobec Rosji. W ten sposób Polska znajdzie się w szarej strefie.
– Polska już jest osamotniona. Myślę, że to świadome działanie, które może być elementem wypychania nas z Zachodu i rozciągania wpływów rosyjskich na Europę Środkowo-Wschodnią.

Trump ma ochotę przebudować układ międzynarodowy. Ale takie działanie łatwo może wywołać konflikty zbrojne! Gdy się buduje nową równowagę, to zanim ona powstanie, bardzo często wybuchają wojny.
– Czytałem niedawno pewne opracowanie naukowe. Przeanalizowano w nim 15 przypadków istotnych zmian układu sił w ostatnich 500 latach, w czasach nowożytnych. Kiedy rosnące potęgi – Francja, Wielka Brytania, potem Stany Zjednoczone, Niemcy, Rosja – domagały się dla siebie lepszego miejsca. Otóż okazuje się, że z 15 tego rodzaju prób dziewięć zakończyło się wojną. Bardzo trudno znaleźć rozwiązanie, które zadowalałoby wszystkich już na samym początku, więc prawdopodobieństwo użycia siły jest dosyć duże. W tej chwili wyraźnie widać brak zaufania między USA a Rosją. Jeśli więc Putin będzie dalej testował gotowość USA i NATO, nic dobrego z tego nie może wyniknąć.

A Chiny?
– Wielu obserwatorów i znawców tego regionu uważa, że jeżeli doszłoby do poważniejszej wojny, która wciągnęłaby mocarstwa, nastąpiłoby to na Morzu Chińskim. Tam, metodą faktów dokonanych, Chiny stopniowo rozszerzają swoje wpływy, wypychając USA.

W takim razie Trump prowadzi nas w czasy niepewności.
– Gdy się czyta gazety zachodnie, słowa niepewność, nieprzejrzystość, niejasność powtarzają się tam na okrągło. Niektórych rzeczy już nawet nie zauważamy. Na przykład wypowiedzi Trumpa, żeby Japonia i Korea Południowa kupiły sobie na obronę bombę atomową od Ameryki. To zrobiło piorunujące wrażenie i stało się przedmiotem poważnych rozważań strategicznych. Jednocześnie Trump daje do zrozumienia, że głównym przeciwnikiem USA w dzisiejszym świecie są Chiny. Oczywiście jak każdy narcyz myśli egoistycznie, uważa, że wystarczy nałożyć cła na chińskie produkty. Nie myśli o tym, że wywołałoby to wojnę handlową o nieprzewidywalnych skutkach, nie rozumie, że druga strona też ma instrumenty do podjęcia kontrakcji.

Nie umie czytać polityki międzynarodowej.
– I dlatego to wszystko jest tak niebezpieczne.

Wydanie: 46/2016

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy