Światu potrzeba więcej Kanady

Światu potrzeba więcej Kanady

Respekt dla bliźniego kluczem do funkcjonowania tego społeczeństwa

Korespondencja z Kanady

Supermarket pełen ludzi. Do kas stoją długie kolejki. Wydaje mi się, że jedna jest krótsza, więc się w niej ustawiam. Nagle uświadamiam sobie, że ta kolejka wcale nie była krótsza, po prostu nie zauważyłam, gdzie się kończy. Czyli się wepchnęłam. Gdybym tego sama nie zauważyła, nie miałabym pojęcia, bo nikt nie zaprotestował ani nie wyraził oburzenia. Czuję, że popełniłam faux pas, więc zaczynam się tłumaczyć, że to przez pomyłkę, nie zauważyłam, bardzo przepraszam. Współkolejkowicze śmieją się, żartują i pocieszają mnie: no worries, it’s OK. Nawet przez chwilę nie przeszło im przez myśl, że to było działanie celowe. Jak to się mówi po angielsku: they gave me the benefit of the doubt (dali mi kredyt zaufania). Chcę iść na koniec, ale wszyscy mówią, że nie ma sprawy. Padają żarty i opowieści, jak ten czy tamten też kiedyś coś takiego zrobił czy widział. Jest miło i wesoło.

Kanadyjczycy są znani z uprzejmości. To nie stereotyp. Przepraszają, dziękują, uśmiechają się, oferują pomoc i autentycznie interesują się ludźmi wokoło.

Co się tak cieszysz?

Tak pytają mnie (i innych stąd) ludzie w Polsce, bo ja uśmiecham się częściej niż Polacy w swoim kraju. Fakt, Polska nie należy do krajów, w których ludzie mają wesołe oblicza. Ktoś taki jak ja, przyzwyczajony do tego, że uśmiech nieznajomego jest naturalnym elementem życia, może robić dziwne wrażenie. W Kanadzie ludzie uśmiechają się do siebie, bo głupio przejść czy stać obok z kamienną czy obojętną twarzą, kiedy znajdziemy się w pobliżu obcej osoby – na schodach, w windzie, w kolejce, na stacji benzynowej, w sklepie. Uśmiech to takie how are you, które słychać wiele razy dziennie. Nie ma ono nic wspólnego z pytaniem o zdrowie czy samopoczucie i nie oczekuje się w reakcji na nie szczegółowej odpowiedzi. Nieszczere? Tak często krytykują je nasi rodacy. Ani szczere, ani nieszczere. To taki słowny uśmiech mający funkcję czysto społeczną. Cisza i obojętność to pogwałcenie norm i jako takie są niezręczne.

Jest też hi. Mówimy je nie tylko na szlaku górskim, ale też w wielu innych sytuacjach. I do tego uśmiech.

W kanadyjskim świecie dostrzega się ludzi wokoło. W sklepach ci z wózkami pełnymi zakupów często proponują, żeby ktoś stojący w kolejce za nimi z pudełkiem płatków czy słoikiem kawy zapłacił przed nimi. Nie zdarza się, aby między robiącego zdjęcie a jego obiekt ktoś się wepchnął – przejdzie dyskretnie z tyłu. Tak samo w muzeum czy galerii, kiedy ktoś ogląda obraz lub eksponat.

Canadian standoff

Ta zabawna sytuacja zdarza się tak często, że aż zyskała specjalną nazwę.

Na przykład przy drzwiach – jedna osoba przepuszcza drugą, padają kolejne after you, you go first, go ahead (proszę, ty pierwszy, nie, teraz ty, ależ ty…), dużo uśmiechów, lekkiego zażenowania, jakiś dowcip, aż któraś strona wreszcie ruszy pierwsza.

W Kanadzie na skrzyżowaniach równorzędnych pierwszeństwa nie ma ten z prawej – ruszamy w kolejności, w jakiej przyjechaliśmy na skrzyżowanie. Pełna demokracja, ale nieco kłopotliwa, bo trzeba pamiętać kolejność podjechania czterech samochodów. I nierzadko zaczyna się menuet zwany Canadian standoff – kierowcy przepuszczają się nawzajem, dają sobie znaki, żeby pierwszy ruszył ten drugi. Czasami trwa to dłuższą chwilkę, a bywa, że w końcu ruszają naraz… W miasteczku Summerville na Wyspie Księcia Edwarda policja ma z tego powodu ból głowy i narzeka na zbyt wiele stłuczek spowodowanych nadmierną uprzejmością kierowców. Lokalna policja apeluje na Twitterze: „Kierowcy, prosimy was, nie bądźcie tacy mili. Macie dobre intencje, ale to prowadzi do kolizji!”.

Kanadyjczycy przepraszają wielokrotnie częściej niż inne nacje. Nawet wtedy, kiedy nie oni są winni. Kanadyjczyk powie sorry, nawet jeśli ktoś na niego wpadnie.

Przeprasza się też po kichnięciu: kichający mówi excuse me, a naturalną reakcją na to jest bless you. Krąży dowcip, że Kanadyjczyk to taki ktoś, kto powie po kichnięciu excuse me, nawet jeżeli jest sam w pokoju. Z tego nadmiernego, prawie instynktownego przepraszania żartują sobie sami Kanadyjczycy – przepraszają, że tak często mówią przepraszam.

Kanadyjczycy dużo dziękują, nawet jeśli im się coś należy. Samo thank you zresztą nieraz nie wystarcza. Są sposoby na wzmocnienie podziękowań, bo przecież wyrażenie wdzięczności to dobra emocja i dobrze robi na relacje międzyludzkie. Po dziękuję często zatem słyszy się: I (really) appreciate it, I appreciate your help (doceniam, jestem ci bardzo wdzięczny). Jeśli ktoś wyrazi zainteresowanie ponad to, co jest spodziewane, często słyszy się: Thank you for asking (dziękuję, że pytasz, dziękuję za troskę).

I pomagamy sobie bardzo chętnie. Ileż razy pytano mnie, czy nie potrzebuję pomocy. Ja sama kiedy zobaczę na bocznej drodze stojący na poboczu samochód, zwolnię i zapytam, czy ktoś potrzebuje pomocy.

Zero agresji

Czy uprzejmi zwykle Kanadyjczycy nigdy się nie złoszczą na innych? Zdarza się, że kierowcy trąbią na innych kierowców, że ktoś obsłuży klienta bez uśmiechu. Ale to wyjątki. Publiczne okazywanie agresji jest niezwykle rzadkie i zawsze spotyka się z dużym zdziwieniem i dezaprobatą. Nie widuje się rodziców wrzeszczących na dzieci, ludzi kłócących się hałaśliwie, przepychania się i obcesowości. W szkole uczniowie są traktowani z szacunkiem. To właśnie klucz do funkcjonowania kanadyjskiego społeczeństwa – respekt dla bliźniego: Treat others as you want them to treat you, czyli nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe.

Po co z uporem nie wpuszczać innego kierowcy, który próbuje wjechać na nasz pas? W końcu będzie musiał się włączyć do ruchu, więc lepiej mu ustąpić. Ja też mogę znaleźć się za chwilę w takiej sytuacji. Dlaczego każdy urzędnik czy sprzedawca jest zawsze uśmiechnięty i miły? Takie są zasady, tak się szkoli ludzi obsługujących klientów, ale jest też druga strona. Jeśli pracuje się w kasie w supermarkecie za nieduże pieniądze, to milej, jeśli jest się sympatycznym: dostanie się w zamian uśmiech i przyjazne słowo. Czas mija szybciej i z pracy wychodzi się z pewną satysfakcją.

Kanadyjczycy a Amerykanie

A jak porównujemy się z naszym południowym sąsiadem? Oni są bezpośredni, my uprzejmi. Molly Worthen w „New Yorkerze” tak
porównuje USA z Kanadą: „Jak wielką ulgą musi być życie w kraju, w którym szef rządu poświęca czas na witanie uchodźców syryjskich i przytulanie pand, gdy nasz własny prezydent jest zajęty próbami pozbycia się muzułmańskich imigrantów i obrażaniem swoich krytyków na Twitterze”. To prawda, że liberalny premier Justin Trudeau witał osobiście pierwszych uchodźców z Syrii na lotnisku w Toronto, a jego poprzednik, konserwatysta Stephen Harper, na tymże lotnisku przywiezione z Chin pandy.

To nie tylko anegdoty i stereotypy. Daniel Schmidtke i Bryor Snefjelli, doktoranci z kanadyjskiego uniwersytetu McMaster, porównali miliony tweetów Kanadyjczyków i Amerykanów. Odkryli, jak bardzo różnią się najczęściej używane na Twitterze słowa. W amerykańskich tweetach bardzo często pojawiały się wulgaryzmy i epitety (również rasistowskie), m.in. damn, hate, ass (cholera, nienawidzę, dupa), a w kanadyjskich przeważały: amazing, great, favourite, a także agree (wspaniale, świetnie, uwielbiam, zgoda).

Kanadyjską uprzejmość i bezkonfliktowość natychmiast zauważają nowo przybyli. Moi studenci z całego świata wiele razy opowiadali, jak bardzo zaskoczyło ich harmonijne społeczne współistnienie Kanadyjczyków. Ja też tak samo czułam wiele lat temu. I do dzisiaj po powrocie do Kanady skądkolwiek czuję ogarniające mnie ciepło i spokój. A przecież ten kraj to zlepek prawie 200 nacji. Nowi Kanadyjczycy (New Canadians, jak się ich nazywa) przyjeżdżają z takich miejsc na świecie, gdzie codzienne życie bywa pełne krzyków, agresji i wrogości. I co? Do dobrego łatwo się przyzwyczaić, więc zmieniają się i przystosowują. Okazuje się, że lepiej się żyje, kiedy jest miło i przyjaźnie.

Do Kanady co roku przyjeżdża ponad 250 tys. ludzi z całego świata, więc dla nowo przybyłych przygotowuje się zestawy rad i opisy kanadyjskiego społeczeństwa. Oto bardzo trafne podsumowanie etosu kulturowego Kanady: „Kanadyjczycy są w większości przyjaznymi, bezpretensjonalnymi ludźmi, którzy cenią uczciwość, wrażliwość, empatię i pokorę w relacjach z przyjaciółmi i nieznajomymi, a także szacunek dla prywatności i indywidualizmu innych”.

Thank you. And sorry 🙂

Fot. Joanna Goncalves

Wydanie: 52/2019

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy