Szach, mat, koalicja

Szach, mat, koalicja

O co gra Kaczyński? A Lepper i Giertych? Triumwirat ma władzę. Do 2009 roku?

Mamy rząd z Lepperem i Giertychem jako wicepremierami. Bracia Kaczyńscy wreszcie zbudowali sejmową większość. Co dalej? Czego możemy się spodziewać po nowej ekipie? Spokoju czy awantur? Czy koalicja PiS-Samoobrona-LPR przetrwa całą kadencję Sejmu?
Na razie wiemy, że nowa koalicja nie została odebrana przez społeczeństwo najlepiej, trudno spodziewać się, by sympatią darzyły ją media. Wiemy, że najgłośniej z powodu jej powstania lamentuje Platforma Obywatelska – gdy mieliśmy rząd mniejszościowy, Platforma mogła politycznie grać, czekając na nieuchronny spadek notowań PiS, by w dogodnym dla siebie czasie doprowadzić do przedterminowych wyborów. Teraz została jej już tylko twarda opozycja. Wiemy jeszcze jedno – każdy z trójki koalicjantów ma inne cele i wprawdzie im wszystkim na razie jest po drodze, ale to jest tylko „na razie”. Polityczna gra toczy się więc dalej.

Bracia Kaczyńscy – krok w tył, ale…
– Stabilna koalicja to uspokojenie nastrojów społecznych i nastrojów w Sejmie – mówił zaraz po piątkowej rekonstrukcji rządu premier Kazimierz Marcinkiewicz. Trudno w te słowa uwierzyć, są one raczej wyrazem oczekiwań PiS niż opisem rzeczywistości.
Koalicja PiS-Samoobrona-LPR powstała przecież po siedmiu miesiącach szarpaniny, podczas których mieliśmy co prawda rząd, ale nie był on w stanie efektywnie rządzić. Choćby z tego powodu, że nie był w stanie przepychać przez parlament swoich ustaw. Tu PiS nie załatwiło nic.
Kaczyńscy zostali więc zmuszeni przez rzeczywistość do podzielenia się władzą. Ich kalkulacja jest prosta – zrezygnowali z hasła taniego państwa, mnożąc ministerstwa i posady, zrezygnowali z rewolucji moralnej (to i tak był tylko pusty slogan, ale w obecnych warunkach brzmiałby jak drwina), by móc przeprowadzić w Sejmie kilka kluczowych z ich punktu widzenia ustaw.
Wyliczył je zresztą Jarosław Kaczyński – to ustawa o likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych, ustawa o powołaniu Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Do tego można dorzucić powołanie do życia Narodowego Instytutu Wychowania, no i uruchomienie wielkiej sejmowej komisji śledczej, która ma zbadać prywatyzację sektora bankowego, a tak naprawdę, w stylu komisji orlenowskiej, zszargać reputację III RP i politycznych przeciwników PiS. Kaczyńscy liczą też, że nowa większość ostatecznie odrzuci wniosek o powołanie sejmowej komisji śledczej, która zbadałaby sprawę inwigilacji dziennikarzy „Rzeczpospolitej”, zarządzonej przez Lecha Kaczyńskiego, gdy ten był ministrem sprawiedliwości. To program minimum PiS, który Jarosław Kaczyński nazywa „naprawą państwa”. W rzeczywistości jest to program trwałego zdobycia władzy, poprzez opanowanie służb specjalnych oraz wyeliminowanie nie tylko politycznej konkurencji, ale i tych, którzy mogą rząd krytykować. Nie bez powodu głównym obiektem jego ataków jest ostatnio „Gazeta Wyborcza”, której szefów nazywa „arystokracją III RP” i „spadkobiercami KPP”.
Kaczyński chce zdobyć władzę na trwałe. Ale zupełnie inaczej, niż robiono to dotychczas – nie przez poprawianie gospodarki (jej dobre wyniki PiS usypiają), lecz przez rozbicie politycznych przeciwników. Czy to mu się uda? Nie wiadomo, bo zależeć to będzie także od koalicjantów – Giertycha i Leppera.

Lepper – metamorfoza
Gdy odbierał rządową nominację, miał łzy w oczach. Andrzej Lepper, kilka lat temu buntownik, organizator blokad, dziś jest wicepremierem i ministrem rolnictwa.
A Samoobrona ma jeszcze dwa resorty – pracy i polityki społecznej oraz budownictwa. Lepper do tej koalicji dążył cierpliwie, jest ona zwieńczeniem jego starań. Lider Samoobrony wie, że radykalizm zapewnia mu 10-15% głosów i głęboką niechęć pozostałej części Polaków. Jeżeli więc chce wejść na trwałe do pierwszej politycznej ligi, musi zacząć pozyskiwać wyborców, którzy cenią przewidywalność i spokój.
Łatwo więc przewidzieć, że Lepper będzie chciał prezentować się na tle koalicjantów jako polityk zrównoważony, unikający awantur, odpowiedzialny. To zresztą jedyna szansa, by Samoobrona zaczęła pozyskiwać elektorat nie tylko PSL, ale i SLD. Czy mu się uda? Zależy to od wielu czynników. Po pierwsze, od tego, jak będzie sobie radził jako minister rolnictwa. Po drugie, od tego, jak ułoży sobie stosunki z Jarosławem Kaczyńskim i Kazimierzem Marcinkiewiczem. Na ile pozwoli PiS na przejęcie najważniejszych elementów władzy – m.in. służb specjalnych i mediów. Jak długo będzie i silnym, i nieodzownym elementem nowego układu.

Giertych – reaktywacja
Giertych na razie może mówić o wielkim sukcesie – jeszcze kilka dni temu był zesłany na margines polityki, walczyli z nim o. Rydzyk i jego Radio Maryja, rozsypywała mu się partia, a liderzy PiS mówili, że z nim niczego podpisywać nie będą. Teraz Kaczyńscy przeprosili się z nim, więc wkroczył do rządu jako wicepremier i minister edukacji. Uratował głowę i przywództwo w partii. Ale na jak długo?
Giertych, w przeciwieństwie do Leppera, musi walczyć o miejsce w polityce, czyli będzie musiał odzyskać elektorat katolicki i narodowy. Będzie go zatem mobilizował i próbował przekonać, że to LPR, a nie PiS jest jego autentycznym przedstawicielem. Łatwo zresztą przewidzieć, jakimi metodami – LPR będzie aktywna w sejmowej komisji śledczej, a Giertych jako minister edukacji. Ten obszar stanie się więc wkrótce polem ideologicznej i politycznej bitwy. Giertych będzie chciał być w centrum wydarzeń i w ten sposób odbudowywać wpływy. Ale bacząc, by nie przeciągnąć struny, żeby nie zdenerwować Kaczyńskich…
Czy tak zbudowany układ okaże się skuteczny? O tym przekonamy się podczas wyborów samorządowych, które dla nowej koalicji będą najpoważniejszym testem.
Wszystko bowiem wskazuje na to, że układ, który został zbudowany w pierwszych dniach maja, ma realną szansę przetrwać do wyborów 2009 r. Co go może rozbić? Po pierwsze, gwałtowny spadek PiS w sondażach (ich rola będzie coraz większa), co może wśród koalicjantów zrodzić pokusę wcześniejszych wyborów. Ale przede wszystkim temperament Jarosława Kaczyńskiego, który bez politycznej awantury nie potrafi wytrzymać nawet tygodnia. To on, paradoksalnie, może być najsłabszym elementem nowego triumwiratu.

Wydanie: 19/2009

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy