Szczurza metafora

TELEDELIRKA

Naprawdę trudno pojąć, co winne są biedne szczury, komu się naraziły, że teraz ze wszystkich stron dostaje im się po łebkach, jak również ciągnie się biedne gryzonie za ogony, nadużywając permanentnie szczurzej metafory. Porównuje się mianowicie exodus z jednej partii do drugiej do ucieczki szczurów z tonącego okrętu na platformę. A tu trzech tęgich flisaków spławia jednych, a innych przyjmuje. Niby to bardzo nieładnie zostawiać tonący okręt, jeżeli jest na nim kapitan, który schodzi jako ostatni, ale przecież nie najgorszy. Tak właśnie odpowiadało się, stojąc na końcu
PRL-owskiej kolejki. Czy pani jest ostatnia? Tak, ale nie najgorsza. W tym konkretnym przypadku naprawdę nie wiadomo, kto jest ostatni, a kto najgorszy, ale rzeczywiście jest jak w piosence: “Jakto na wojenceładnie, kiedy ułan zkoniaspadnie, koledzygo nie żałują kopytkamigotratują”. Jako nieletnie, acz dociekliwe dziecię, często na podwórku śpiewając owe, zakazane wówczas, patriotyczne piosnki, zastanawiałam się, co w tym przypadku oznacza słowo “koledzygo” i postanowiłam na wszelki wypadek jak ognia wystrzegać się ułanów. Wreszcie po wielu latach wyjaśniło się. Aż mi głupio, że w swoim felietonie prorokowałam taki obrót sprawy z prawej strony. Wycisną go jak cytrynę, wyłyżeczkują i won kapitanie. Przycichli doradcy jego, zaczaili się zausznicy już za innymi uszami, a rzecznik Żak rzecze, że na tratwę skoczyć musi. Wiadomo, każdy prawy pollaco catollico niewiastę w domu z dziecięciem posiada, a owe bez względu na płeć i wiek dzioby szeroko otwierają, trzeba im glist wszelkich, oczywiście, metaforycznych nanieść. A co się będzie robiło, jak się mało umie, tyle co nic, a jeśli coś się nawet umiało, to się przez lata sejmowych kłótni zapomniało, no i powiedz, kto mądry, co robić? Trzeba więc walczyć wręcz i po partyzancku, żeby do Sejmu wejść i na robactwo, metaforyczne oczywiście, zarobić.
A kapitan Nemo nic nie może, bo ster z rąk oddał. Jeśli kapitan Nemo, obecnie faktycznie nemowa, w telewizji nie wypowiadający się, bo pismaki go ne pytaty, ponieważ dla nich poszedł na dno razem ze swoim papierowym “Titanikiem”, w którym własnoręcznie wyciął ułańską szablą, do sieczenia bolszewików przeznaczoną, gustowną dziurę w samym dnie, po prawej stronie dziobu, więc jeśli on już utopiony został w kałuży po ulewie, w jakiej bawią się dziatki, szaty rozdzierają, robiąc przy tym wiele hałasu o nic (szekspirowski to dramat śmieszny), to ja się pytam, dlaczego jego szczury mają się topić razem z nim? Odpowie mi na to jeden z drugim, że wymaga tego moralność, iż przecież przysięgali jeszcze nie tak dawno, tak im dopomóż Bóg, że będą wiernie stali. Stali owszem, ale nie przysięgali, że będą z nim tonęli. Poza tym przysięga przysiędze nierówna. Mądry Talmud dopuszcza krzywą przysięgę, jeśli się w duchu powie, że owo przyrzeczenie jest wymuszone, a więc nieważne. Czy wszyscy przysięgli zaprzysięgli się w tym duchu? Mówiąc: “Tak mi dopomóż Bóg”, w myślach kombinowali już całkiem co innego, uznając ten rodzaj wierności za wymuszony sytuacją, bo przecież gdyby nie przysięgli, gdyby prawica się nie zjednoczyła przy pomocy kapitana Nemowy (może chwilowo), to żaden z nich nigdy i nigdzie by nie wszedł i dzieciska kwiliłyby z głodu. Metaforycznie oczywiście.
Szczury są, proszę szanownych czytelników, inteligentnymi zwierzętami, dlatego między innymi używa się ich do różnorakich badań. Może także dlatego, że szybko się rozmnażają, a maltretowanie szczurów nie wzbudza takich wielkich protestów, jakie z pewnością wzbudziłby eksperyment na przykład na wiewiórkach. W odróżnieniu od odrażającego szczura z długim, łysym ogonem, pokryte wyleniałą sierścią bohaterki sentymentalnych bajeczek dla dzieci mają puszyste ogony, kicając, podchodzą do człowieka i biorą z jego rąk orzeszki, czego szczur nigdy nie zrobi, bo jest zbyt bystry, żeby uzależnić się od jakiegoś zdziecinniałego dwunoga, wyciągającego łapę z pożywieniem w skorupie. Czy widział ktoś jednak szczura udającego wiewiórkę? Jak nie widział, to niech telewizor włączy i obejrzy, jak skaczą po orzesz, ty, orzeszka. Taś, taś, taś, daj coś, daj!
Proszę więc nie nadużywać szczurzych metafor, nie odsądzać od czci i wiary tych inteligentnych zwierząt. Uciekające z “Titanika” szczury nie załapały się na szalupę ani na platformę, niestety, na dno poszły jak siekiera.

Wydanie: 21/2001

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy