Szyderstwo jako terapia

Szyderstwo jako terapia

Jerofiejew bezlitośnie krytykuje Rosję i jej wady. Wszystko z miłości do ojczyzny Epitety, które padają w Rosji pod adresem Wiktora Jerofiejewa i jego pisarskiej twórczości, bywają dosadne. Skandalista, prowokator, erotoman, literacki klown, zdrajca narodu, deprawator… Krytyce i obelgom towarzyszyły w przeszłości szykany administracyjne. Drukarze uchwalali petycje sprzeciwiające się wydawaniu książek Jerofiejewa. Za teksty w almanachu „Metropol” wydalono go ze Związku Literatów i wydano zakaz druku jego prac. Ojca pisarza, dyplomatę, usunięto ze służby za literackie wybryki syna. To było jeszcze w Związku Radzieckim. Ale także w latach 90. i obecnie działa w Rosji grupa pisarzy i krytyków nieprzejednanie, choć coraz mniej skutecznie, zwalczających Jerofiejewa. Zarazem nieustannie wzrasta poczytność jego książek, rosną ich nakłady, zwiększa się liczba jego wielbicieli. Wielu z nich uważa Jerofiejewa za najwybitniejszego rosyjskiego współczesnego eseistę i prozaika. Jego najpopularniejsze książki („Rosyjska piękność”, „Życie z idiotą”, „Mężczyźni”, „Dobry Stalin”, „Encyklopedia duszy rosyjskiej”) zostały przetłumaczone na kilkadziesiąt języków. W Rosji pisarz ten jest uznaną instytucją literacką. Jest członkiem rosyjskiego i wiceprezesem europejskiego PEN Clubu oraz członkiem komisji nagród państwowych przy prezydencie Rosji. Ma także własne duże wydawnictwo książkowe. Prowadzi dwa stałe, cenione programy w telewizji. Zasiada w redakcjach kilku czasopism. Specjalnością publicystyczną Wiktora Jerofiejewa jest krytyka Rosji, rosyjskości i wszystkiego, co w jakikolwiek sposób rosyjskie. Bezlitośnie szydzi z kultury i obyczajów, z teraźniejszości i przeszłości, z dawnych i obecnych przywódców swego kraju, z mentalności Rosjan, z dawnego doktrynerstwa i obecnej bezideowości społeczeństwa. Ogromne poczucie humoru, przekora, błyskotliwość, umiejętność znajdywania zaskakujących puent – to główne walory jego pisarskiego warsztatu. Słabości ojczyzny przedstawia jednakowo celnie w powieściach, opowiadaniach, felietonach, esejach. Czy Wiktor Jerofiejew nienawidzi Rosji? Czy pastwi się nad nią, aby jej zaszkodzić, aby jej utrudnić wychodzenie z różnorodnych impasów, aby ją poniżyć w oczach świata? Nie można na te pytania odpowiedzieć twierdząco! Poprzez szyderstwa, poprzez wyciąganie na światło dzienne brudnych spraw i gorszących zjawisk w rosyjskim życiu, poprzez ukazywanie spustoszeń moralnych, jakie w mentalności Rosjan pozostawiły patologie caratu, a potem komunizmu, poprzez opis paradoksów trapiących ten wielki kraj – przebija wręcz tkliwa miłość do Rosji, troska o nią, chęć jej ulepszenia, zarazem chęć uchronienia tego, co może wydaje się ekscentryczne, ale stanowi o jej tożsamości. Jerofiejew zachowuje się jak człowiek, który najbliższej osobie złośliwie wytyka niedoskonałości charakteru i błędy w postępowaniu, chcąc jej ułatwić pozbywanie się wad. Dla tego 51-letniego pisarza, starannie wykształconego, obytego, poruszającego się po całej Europie jak po własnym domu, naprawdę jedynym domem i światem, centralnym punktem odniesienia wszystkiego, jest Rosja. Jego kąśliwa twórczość to nieustanne, nerwowe testowanie ojczyzny, wyszukiwanie najbardziej obolałych miejsc w jej ciele, choć, pozując na twardziela, udaje, że wcale nie przejmuje się jej dolegliwościami. Powyższe refleksje potwierdza najnowsza książka Jerofiejewa „Rosyjska apokalipsa”. Została napisana w 2006 r.; w polskim przekładzie ukazała się nakładem Czytelnika w listopadzie 2008 r. To zbiór kilkudziesięciu tekstów, różnorodnych pod względem formy. Okrętem flagowym tomu jest esej „Rozszczepienie wódki”, mówiący o powszechności i rozmiarach alkoholizmu w Rosji. Trudno o przenikliwsze i bardziej przejmujące studium na ten temat, studium, mimo ponurego charakteru zjawiska, inkrustowane mnóstwem anegdot i autorskiej błazenady. Na tym polega przewrotność prozy Jerofiejewa – im o bardziej gorszącej sprawie pisze, tym więcej kpin, tym lżejszy ton wypowiedzi. Plagą współczesnej (ale i dawnej) Rosji jest ogromne zaśmiecenie potocznego języka wulgaryzmami. Rozdział „Pole rosyjskiej bitwy” to bogaty zestaw najobrzydliwszych określeń i zwrotów oraz opis sytuacji, w których te słowa w całej swej „urodzie” są używane. Autor jednak niczego formalnie nie potępia, ot, przedstawia zjawisko, wnioski pozostawiając czytelnikowi. Bardziej kategorycznie o Rosji i jej władzach wypowiada się w przedmowie do książki. Pisze: „Rosja zawsze, na przestrzeni całej swojej historii, tyranizowała, dręczyła swój naród, znęcała się nad nim. Świadomie, zasłaniając się carskimi lub komunistycznymi doktrynami ideologicznymi, niszczyła go w rozmiarach apokaliptycznych – wojnami, głodem,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 07/2009, 2009

Kategorie: Książki