Tag "fabryki"
Amerykański sen Tomáša Baťy
Czeskiego producenta obuwia w roku 150. urodzin wspominają wszyscy Europejczycy, a mieszkańcy Chełmka i Krapkowic – szczególnie
W szarych czasach PRL na rynku brakowało praktycznie wszystkiego. Obuwie nie było wyjątkiem. Jeśli jednak mogliśmy już coś z niewielkiej oferty wybrać – bez wahania sięgaliśmy po buty z logo Chełmek. W leżącym na pograniczu Małopolski i Śląska miasteczku produkowano wówczas praktycznie niezniszczalne obuwie. Niestety, dziś nie znajdziemy tutaj dawnych hal fabrycznych. Zastąpiły je hurtownie i stosy palet.
Na ulicy, przy której stały zakłady obuwnicze, zgodnie z duchem czasu wita nas chiński market.
Dzisiaj, w epoce gospodarki rynkowej, w dziesiątkach sklepów w całej Polsce można za to kupić inne buty ze znanym logo. Projektanci obuwia Baťa, bo o nim mowa, starają się podążać za najnowszymi trendami modowymi. Niewielu z nas zdaje sobie sprawę, że historia tej marki sięga czasów Austro-Węgier końca XIX w.
Sukces po czesku
3 kwietnia 1876 r. przyszedł na świat Tomáš Baťa. 18 lat później w niewielkim wówczas miasteczku Zlín leżącym na wschodzie Moraw młody szewc Tomáš wraz z siostrą i bratem założyli firmę obuwniczą. Rodzinny projekt w ciągu kilku dziesięcioleci stał się marką rozpoznawalną na wszystkich kontynentach.
Przez cały rok 2026 w Czechach organizowane są uroczystości upamiętniające 150-lecie urodzin Baťy. Największe – w Zlínie właśnie. Ta rocznica została również wpisana do kalendarza rocznic UNESCO na lata 2026-2027.
Dziś każdy mieszkaniec 70-tysięcznego Zlína doskonale wie, że za fenomenalnym rozwojem miasta stoi przedsiębiorca Tomáš Baťa, który ucieleśniał czeską wersję amerykańskiego snu o sukcesie.
Tomáš talent w dużej mierze odziedziczył po ojcu, Antonínie, który był szewcem. Młody Baťa został właścicielem małej manufaktury obuwniczej w Zlínie tuż po osiągnięciu pełnoletności. Wkrótce potem wzbogacił się na dostawach obuwia dla armii Austro-Węgier podczas I wojny światowej. Pozwoliło mu to na szybkie rozwinięcie firmy i zagwarantowało całkiem pokaźne dochody,
Dlaczego nowoczesne zakłady potrzebują systemów do zarządzania produkcją?
Artykuł sponsorowany W dynamicznie zmieniającym się przemyśle coraz częściej stawia się na optymalizację procesów, redukcję odpadów i cyfryzację działań. W tym kontekście kluczowe staje się wdrożenie kompleksowego oprogramowania do zarządzania procesami produkcyjnymi — takiego jak Accevo.
Jazda w nieznane
Europejski przemysł motoryzacyjny staje się przeżytkiem. Co zajmie jego miejsce? Jeszcze kilka dekad temu były nie tylko symbolem prosperity, ale i powodem dumy narodowej, czegoś na kształt zdrowego gospodarczego nacjonalizmu. Występowały w kultowych produkcjach filmowych, śpiewano o nich piosenki, były szczytami osiągnięć technicznych i estetycznych. Europejskie marki samochodów, bo o nich mowa, przez cały XX w. i kilka lat następnego stulecia stanowiły integralną część tutejszej tożsamości. Oczywiście, że Niemcy rywalizowali z Francuzami, a odpowiedzialni za Fiata Włosi
Łamacze blokady
Jak Kreml radzi sobie z sankcjami Od 24 lutego br. – w związku z agresją Rosji na Ukrainę – Zachód nałożył na ten kraj ponad 6 tys. różnych sankcji. To więcej niż na Kubę, Koreę Północną, Mjanmę i Syrię razem wzięte. Restrykcje miały powstrzymać działania wojenne i zmusić Kreml do wycofania się z zajętych terenów. Zdaniem krytyków po ponad siedmiu miesiącach walk sankcje jedynie zdestabilizowały światową gospodarkę i bardziej zaszkodziły Zachodowi niż Rosji. Kraje zachodnie
Polska transformacja z ludzkiej strony
Od czasów Solidarności 1980-1981 wierzono, że będzie lepiej. A potem ludzie znaleźli się w rzeczywistości, do której niekoniecznie dążyli. Joanna Wawrzyniak i Aleksandra Leyk oddają głos ekonomistkom, brygadzistom i dyrektorom zakładów, którzy w latach 90. przeszli „terapię szokową”. O swoich doświadczeniach pracownicy i pracownice sprywatyzowanych przedsiębiorstw opowiadają w książce „Cięcia. Mówiona historia transformacji”. Joanna Wawrzyniak i Aleksandra Leyk – socjolożki Jeden ze zwolnionych pracowników Wedla ponoć do końca swoich dni przychodził pod zakład, siadał na ławeczce i patrzył na ukochane miejsce pracy.
Na plecach radomskich robotników
Dla tysięcy radomian przemiany po 1989 r.były cięższym doświadczeniem niż wydarzenia z czerwca 1976 r. 40. rocznica radomskiego Czerwca stała się polem bitwy między obozem władzy a wywodzącą się także z Solidarności opozycją. Ludzie jednego etosu z obu stron dzisiejszej barykady przebrali się w ubrania radomskich robotników, przekonując, że to oni są prawowitymi spadkobiercami ich buntu, polityczni przeciwnicy zaś usiłują ten protest cynicznie zawłaszczyć. Dla Antoniego Macierewicza radomski Czerwiec był powstaniem






