Tag "Krystyna Gucewicz"
Krystyna Gucewicz z Nagrodą im. Karoliny Beylin
Dlaczego Zarząd Oddziału Warszawskiego SDRP ustanowił tę nagrodę? To proste, bo warszawscy dziennikarze nie mieli swojego wyróżnienia za wybitne osiągnięcia zawodowe. A Karolina Beylin (1899-1977) jako patronka pasuje jak ulał, choćby dlatego, że napisała kilkanaście książek o Warszawie, doktoryzowała się za pracę „Życie codzienne w twórczości Prusa” (1926, UW) i przez dwie dekady z okładem związana była z popularną popołudniówką, „Expressem Wieczornym”. Pierwsza laureatka nagrody jej imienia, Krystyna Gucewicz, też pracowała w „Expressie”, a przez pewien czas
Obywatel-Redaktor
Skoro złych wiadomości i tak mamy w nadmiarze, a narzekają na liczne problemy prawie wszyscy, to dla psychicznej równowagi mam coś pozytywnego. Dobrze znany z łamów naszego tygodnika redaktor Robert Walenciak został laureatem Nagrody im. Bolesława Prusa, przyznawanej przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej. Dostał ją za całokształt dorobku dziennikarskiego. I pisarskiego. Bo przecież oprócz setek artykułów, wywiadów i komentarzy jest także autorem kilku książek. Nie mam wątpliwości, że to tylko kolejny etap w jego zawodowym życiorysie. I że da nam jeszcze
Piszę, bo lubię
To smutne, że w wymiarze pokolenia czy dwóch potrafiliśmy zapomnieć o tych, którzy budowali pejzaż liczącej się w świecie polskiej kultury Krystyna Gucewicz – poetka, pisarka, dziennikarka Pisarka, poetka – jak pani sobie radzi z tym, co wokół? Skąd w nas tyle złych emocji? Kochamy nienawidzić? – Nie potrafię odpowiedzieć za cały świat. Jesteśmy po to, żebyśmy byli dobrzy i mili dla innych. Niestety, są też inni inni. Mówię to bez cienia pogardy czy wyższości. Po prostu jestem gdzie
Notes Krystyny Gucewicz, czyli Fołtyn w śmietanie
„Notes Krystyny Gucewicz, czyli Fołtyn w śmietanie” to hołd dla ludzi i czasów, które minęły. To kolekcja gwiazd, sław, legend, panorama półwiecza polskiej kultury, dokumentowana piórem wspaniałej dziennikarki. Setki żartów, faktów, anegdot. Życie artystyczne
Casus Bratkowski
Stefan Bratkowski: „przedstawiać nie trzeba”. Tak się mówi, ale czy rzeczywiście? Otóż dziś już trzeba – tylu się namnożyło kandydatów do elit, Katonów i Rejtanów z bożej łaski, że trzeba nazywać ludzi po imieniu. Bratkowski to jest Ktoś. Ikona i guru dziennikarskiego środowiska, które przeprowadził przez meandry stanu wojennego, przez czas organizacyjnego niebytu i moralnej zawieruchy. Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, pisarz, publicysta, mądry świadek historii. Obywatel nieobojętny. Obdarzony talentem, temperamentem i wewnętrzną uczciwością diagnosta, fantasta,







