Tag "kultura francuska"
Paryż bez kawiarni nie istnieje
Bistra, integralna część art de vivre, znikają z przestrzeni publicznej
We Francji ten widok jest niemal tak symboliczny jak wieża Eiffla. Taras kawiarni, rząd rattanowych krzeseł zwróconych ku ulicy, stoliki ustawione blisko siebie. Wielu ludzi siada na chwilę, na kawę, która niepostrzeżenie zamienia się w godzinę obserwowania miasta. W środku – przy ladzie – rozmowy toczą się między espresso a kieliszkiem wina. Nikt się nie spieszy. Nikt nie pyta, czy może się dosiąść.
Przedpokój miasta
Do bistro nie przychodzi się wyłącznie na kawę czy po to, by coś przekąsić. Bistro to styl życia. Miejsce przecinania się losów. Ktoś wpada przed pracą, ktoś po drodze na zakupy. Przy jednym stoliku omawia się półgłosem sprawy zawodowe, jakby od tej rozmowy zależało coś więcej niż tylko kolejny e-mail. Przy barze stały bywalec rozmawia z kelnerem – nie o menu, raczej o pogodzie, polityce, o tym, co wczoraj mówili w radiu. Kelner słucha, potakuje, dolewa wina. Zna swoich gości. Wie, kto pije kawę na stojąco, kto musi usiąść, kto przychodzi codziennie, a kto tylko wtedy, gdy coś w życiu przestaje się układać.
Rozmowy w bistrze nie wymagają ceremonii. Zaczynają się i kończą nagle. Ktoś dosiada się bez pytania. Ktoś inny wychodzi w połowie zdania. Bistro działa jak przedpokój miasta – jest czymś pomiędzy pracą a domem. To tu przekazuje się informacje, umawia spotkania, podejmuje drobne decyzje. Krzesła stoją blisko, więc chcąc nie chcąc, słucha się cudzych historii. Nikt jednak nie myśli o naruszeniu prywatności – to raczej część kultury miejsca.
Takie sceny to codzienność w wielu miastach: Paryżu, Nicei, Antibes, Lyonie, Bordeaux czy na wyspiarskiej Korsyce. I właśnie te sceny powoli znikają. Na początku XX w. we Francji istniało ponad 508 tys. bistr i kawiarni. Dziś zostało ich mniej niż 40 tys. Znikają z przestrzeni miejskich cicho, bez manifestów i pożegnań.
Café de Lyon w Nicei istnieje od 130 lat. Mieści się w dawnym sklepie mięsnym, na trasie, którą przemierzali pierwsi pasażerowie linii kolejowej Paryż-Lyon-Marsylia. Lokal prowadzi Patrick François – przejął go po ojcu. W latach 80. stworzył tu atmosferę i klimat w stylu art déco, wplatając w wystrój relikty przeszłości. – Mamy ekspres przelewowy z początku XX w. To jedno z pierwszych takich urządzeń – niezbyt praktyczne, ale bardzo estetyczne – mówi z dumą Patrick. Dorastał w zapachu kawy i zgiełku rozmów. – Ludzie, hałas, atmosfera. Najlepiej się czuję, gdy lokal jest pełny. Nawet zimą taras nie świeci pustkami. Zawsze jest na co popatrzeć. Ludzie przechodzą, życie miejskie się toczy.
W obliczu powolnej erozji takich miejsc Francuskie Stowarzyszenie Bistr i Kawiarni oraz PMU (operator zakładów na wyścigi konne w Europie) ogłosiły wspólną inicjatywę: starania o wpisanie francuskich bistr na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO, argumentując, że bistro jest integralną częścią art de vivre. Pomysł poparł prezydent Emmanuel Macron. „To batalia, którą chcemy stoczyć w UNESCO, ponieważ nasze kawiarnie i bistra sprzedają nie tylko kawę, ale też croissanty, bagietki i tradycyjne produkty. Są strażnikami czasu”, powiedział na początku stycznia podczas ceremonii dzielenia się galette des rois (ciastem pieczonym we Francji z okazji święta Trzech Króli) w Pałacu Elizejskim.
Już Honoré de Balzac pisał, że „lada w kawiarni jest parlamentem ludu”. Trudno się z nim nie zgodzić. Przez dekady francuskie kawiarnie były centrami życia intelektualnego. To w nich przy stolikach dyskutowali Jean-Paul Sartre,
Wielkie żarcie
Jak wykarmić ekipę na planie filmowym Żywienie się podczas pracy na planie filmowym tym, czego dostarczają firmy cateringowe, to ponura perspektywa. Zasadnicza reguła mówi: im większy budżet, tym lepsze jedzenie. Pora i długość przerwy na posiłek są ustalane przez związki zawodowe, więc różnią się w poszczególnych krajach. Ja sam, jako aktor i reżyser, najbardziej lubię pracę w trybie ciągłym albo inaczej „francuskim”, to znaczy bez wyznaczonej przerwy obiadowej. W takim systemie stale dostępne są talerze z kanapkami albo innym jedzeniem,
„Na pełny etat” już od 25 listopada w kinach!
„Na pełny etat” Érica Gravela to przejmująco prawdziwa opowieść o życiu w czasach kryzysu. Julie (w tej roli gwiazda francuskiego kina Laure Calamy) dokłada wszelkich starań, by pogodzić wychowanie dwójki dzieci z pracą w jednym z luksusowych paryskich hoteli.
„Zdarzyło się” nadal w kinach!
Akcja filmu „Zdarzyło się”, opartego na autobiograficznej książce tegorocznej noblistki Annie Ernaux, rozgrywa się we Francji w 1963 r. Główna bohaterka studiuje literaturę francuską na uniwersytecie. Przed zdolną dziewczyną, która marzy o karierze akademickiej, przyszłość stoi otworem. Niespodziewanie
Lolita z Tahiti
Gauguin nie przeniósł na wyspę europejskiego patriarchatu, ale nader chętnie skorzystał z gościnności tamtejszego Paul Gauguin opierał się Tahiti i upierał przy Madagaskarze. Przekonywał, że tam odnajdzie więcej typów ludzkich (rzecz nie bez znaczenia dla wielbiciela portretowania), a także więcej mistyki (rzecz nie bez znaczenia dla wielbiciela symbolizowania). A jednak, kierowany ciekawością wzbudzoną przez Emila Bernarda, sięgnął po broszurę rodzimego Ministerstwa Kolonii o osadnictwie w Oceanii. I przepadł. (…) Sprawy potoczyły się migiem. Sprzedał 30 obrazów. Odwiedził
Oswoić sukces
Niektóre filmy nie trafiają na ekrany w odpowiednim momencie. Czasami docenia się je po latach François Ozon – reżyser francuski Pana filmy zawierają nutę goryczy, mówią o grze pozorów i utracie złudzeń. – Zawsze fascynowała mnie gra masek – nic w naszym życiu nie jest takie, jak się wydaje. Ale nie jestem pesymistą, miłość do życia zawsze u mnie zwycięża. Można budować na ruinach, na tym opiera się psychologiczny koncept rezyliencji. Był pan często wskazywany
Rzeźnicy z Serbii, nieogary z Polski
Wakacyjne zaległości filmowe. Dla wymagających Wojna, eutanazja, gentryfikacja, weganizm to tematy, które poważne kino brało pod lupę w ostatnich miesiącach. Niestety, pandemia najpierw opóźniła premiery, a potem przekierowała trudniejsze filmy do obiegu DVD i na kanały streamingowe. Ale one tam są, czekają na nas, zwłaszcza w sezonie urlopowym. Jest co oglądać, jest o czym rozmawiać. „Aida” (reż. Jasmila Žbanić). Zachód przygląda się wojnie na Wschodzie W serbskim oryginale film nazywa się bardziej swojsko dla






