Tag "literatura faktu"
Złota era języków
Języki, którymi mówimy dziś, to żywe skamieliny
60 tys. lat temu świat był chłodny, a potem stał się jeszcze zimniejszy. Znaczną część zachodniej Eurazji pokryły lodowce, a tam, gdzie kończył się lód, zaczynała się bezdrzewna tundra. Człowiek podążył za łowną zwierzyną do cieplejszych krain. Opowiadanie historii – opisywanie innych światów – stało się być może zdolnością potrzebną do przetrwania. Lodowce zaczęły się cofać ok. 14 tys. lat temu; ci, którzy przetrwali lód, znowu ruszyli w drogę. W ciągu kilku tysięcy lat ich potomkowie na obszarze Żyznego Półksiężyca, ciągnącym się od Eufratu i Tygrysu po ujście Nilu, zaczęli poświęcać energię raczej na pielęgnowanie roślin i zwierząt, a nie łowienie ich. Otworzyła się dla nich nowa żywnościowa rzeczywistość.
W przeddzień tej rolniczej rewolucji na świecie żyło ok. 10 mln ludzi. Mówili oni może 10 tys. języków, z których każdy miał tysiąc, najwyżej 2 tys. użytkowników. Rolnictwo uwolniło jednak energię z nowych źródeł, dzięki czemu społeczności zaczęły rosnąć, a wraz z nimi ich języki. Pojawiały się dialekty, a niektóre z nich z czasem stawały się samodzielnymi językami. Rodziny językowe wybuchały jak supernowe.
Ten okres – neolit, epoka kamienia gładzonego – był złotą erą naszej lingwistycznej płodności: nigdy w dziejach nie mówiono tyloma językami co wtedy. Być może w szczytowym momencie było ich nawet 15 tys. Nie były jednak rozłożone równo, bo języki łączą się i dzielą tam, gdzie ludzie. Na archipelagu może być ich tyle co wysp. Na Kaukazie, nazwanym w X w. przez arabskiego geografa „górą języków”, językoznawcy zaobserwowali zjawisko „dwujęzyczności pionowej”: mieszkańcy wyżej położonych wiosek znają języki tych, którzy mieszkają niżej od nich, ale nie działa to w drugą stronę.
Języki są najbardziej różnorodne tam, gdzie największa jest bioróżnorodność, bo regiony takie są zdolne pomieścić większą liczbę grup mówiących różnymi językami i mieszkających obok siebie. Melanezja i Afryka Zachodnia, czyli miejsca, gdzie można wciąż zobaczyć ślady globalnej dawniej obfitości, do dziś są pełne różnych języków.
Języki trzymają się więc terenów nadających się do zamieszkania. Ale to w bardzo dosłownym sensie ruchomy cel: zdatność jakiegoś miejsca do ludzkiego osadnictwa określają po części środowisko naturalne, po części klimat, po części ludzka zdolność do przystosowania się. Zmiany klimatu skłaniały ludzi do przesiedlania się albo przystosowania w inny sposób, a ich język – jak zawsze elastyczny – dopasowywał się do tej reakcji. Kiedy ok. 5 tys. lat temu rolnicy z ludów Bantu zaczęli ekspansję na południe ze środkowej Afryki,
Fragment książki Laury Spinney Proto. Jak nasz prajęzyk dotarł na krańce świata, przeł. Grzegorz Kulesza, Znak Horyzont, Kraków 2026
Emocjonalne życie ptaków
Poza wysoką inteligencją ptaki mają własne osobowości
Dziś mamy mocne przesłanki, by sądzić, że wielu kręgowcom, w tym ptakom, nieobce są stany emocjonalne, takie jak żal, żądza, tęsknota, szczęście, radość, smutek czy gniew. Jeżeli bierzemy pod uwagę ten ostatni, musimy przyjąć, że zwierzęta odczuwają również strach. Wynika to z teorii emocji Roberta Plutchika, który uważał, że te dwa przeciwstawne elementy stanowią niepodzielną parę, podobnie jak radość i smutek, wstręt i zaufanie, zaskoczenie i oczekiwanie. Jedna emocja nie może istnieć bez drugiej – jak yin i yang.
Istnieją także solidne dowody na to, że ptaki przejawiają wrodzoną empatię oraz korzystają z teorii umysłu, czyli zdolności rozumienia stanów mentalnych innego osobnika (w skrócie: „wiem, że ty wiesz”). Dowody możemy znaleźć u powszechnie występujących w Polsce sójek. Samiec przynosi swojej partnerce gąsienicę barciaka, nocnego motyla, gdy ta właśnie nasyciła swój głód larwami chrząszcza mącznika młynarka, lub podaje jej larwę mącznika, jeżeli ta właśnie zjadła barciaka. Robi to bezbłędnie – tylko jeśli widzi, co ta włożyła sobie kilka chwil wcześniej do dzioba. Zachowuje się w ten sposób, ponieważ rozumie jej pragnienia. Mało kto po zaspokojeniu głodu miałby ochotę na dokładkę tego, co zjadł przed chwilą. Co innego, gdy ktoś zaproponuje smakowity deser. Podobnie czyni samiec sójki.
Inne krukowate – gawrony – korzystają z teorii umysłu w innym celu. Ptaki te stosują wiele technik ochrony pokarmu przed potencjalnymi rabusiami, kiedy są obserwowane. Te metody to np. 1) konsumowanie zdobyczy na miejscu, 2) kilkakrotne przenoszenie pokarmu w celu zwodzenia obserwatorów, 3) redukowanie chowanej ilości pożywienia, 4) zaprzestanie ukrywania zdobyczy przy świadkach, 5) chomikowanie w odległych, osłoniętych miejscach. Gawrony są świadome tego, że inne osobniki mają chrapkę na ukryte przez nie przysmaki – dlatego stosują tak szeroki wachlarz zachowań mających na celu wywiedzenie w pole potencjalnych rabusiów.
Mamy też dobry przykład teorii umysłu związany z lękiem przed drapieżnikiem. Dotyczy on niewielkiego i pięknie ubarwionego ptaka pochodzącego z Indii – żołny wschodniej. Przedstawiciele tego gatunku nie budują typowych gniazd, ale kopią około metrowej głębokości norki z komorą lęgową na końcu. W ramach eksperymentów, które to udowodniły, badacze podglądali ich norki z dwóch różnych lokalizacji. Jedna pozycja była niczym nieosłonięta, pozwalała więc na dobrą obserwację wlotu do gniazda. Druga znajdowała się za barierą w postaci krzaka, skały, pagórka czy muru. Ptaki znacznie rzadziej odwiedzały gniazdo, gdy obserwator miał nieosłonięty widok na wejście do norki, gdyż ta lokalizacja ułatwiała mu jej dostrzeżenie. W drugim eksperymencie sprawdzano,
Fragmenty książki Andrzeja Zbyryta Czego się boją ptaki?, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2026
Efekt samotności
Dlaczego przynależność do grupy jest tak ważna
Razem jesteśmy silni
Przez większość swoich dziejów człowiek musiał żyć we wspólnotach, żeby dać sobie radę w świecie pełnym niebezpieczeństw. (…) Prawdopodobieństwo przetrwania było większe we wspólnocie, a więc przewagę zyskiwali ci, którzy mieli silniejszy instynkt do tworzenia i pielęgnowania więzi społecznych. Dzięki temu dążenie do wspólnoty było przekazywane kolejnym pokoleniom. Z punktu widzenia mózgu o to właśnie chodzi – żeby przetrwać i przekazać geny. To znaczy, że wy też macie je w swoim genomie, inaczej by was nie było. Mózg nagradza nas dobrym samopoczuciem za każdym razem, gdy doświadczamy wspólnoty z innymi ludźmi. (…)
Wspólny śmiech
Brytyjski antropolog Robin Dunbar obliczył, że stado ludzkie funkcjonuje najlepiej, jeśli składa się z ok. 150 osobników (liczba Dunbara wyznacza górną granicę liczby osób, z którymi można utrzymywać stabilne relacje społeczne). Również on, jako pierwszy, postawił tezę, że wspólny śmiech może dawać podobny efekt jak grupowe iskanie. W ramach pewnego badania zabrał do kina dwie grupy ludzi, którzy się nie znali. Jedna grupa obejrzała zabawną komedię. Grupie kontrolnej pokazano natomiast nudny film dokumentalny. Jeśli Dunbar miał rację, to u osób, które śmiały się razem, powinno uwolnić się więcej endorfin niż u osób z grupy kontrolnej. Aby ustalić, czy to prawda, po pokazie poproszono wszystkich uczestników o włożenie rąk do wiader z lodowatą wodą. Endorfiny mają działanie przeciwbólowe, więc grupa śmiejąca się powinna (jeśli teoria jest poprawna) być w stanie dłużej wytrzymać zimno. I tak też było.
A zatem wspólny śmiech daje taki sam efekt, jaki małpy uzyskują z wzajemnego iskania – z tą ważną różnicą, że śmiech może wzmocnić więzi między więcej niż dwiema osobami naraz. Jeśli się nad tym zastanowić, śmiech rzeczywiście jest aktywnością grupową. Nie śmiejemy się tak bardzo z zabawnego filmu,
Fragmenty książki Andersa Hansena i Matsa Wänblada Zrozum swój mózg. Skąd biorą się emocje i dlaczego są OK, przeł. Emilia Fabisiak, Znak, Kraków 2026
Generał kocha i potrzebuje pieniędzy. Wyłudzenia „na żołnierza”
Brad Pitt czeka na przelew
Inną popularną metodą jest też metoda „na amerykańskiego aktora”, która ma bardzo podobny schemat działania. Na początku 2025 r. głośno było o 53-letniej Francuzce, która myślała, że rozmawia z Bradem Pittem, i przelała mu 830 tys. euro na rzekome leczenie onkologiczne. Przekonana o tym, że ma romans ze znanym aktorem, zdecydowała się nawet na rozwód z mężem, który był milionerem. Do uwiarygodnienia przestępstwa oszust używał sztucznej inteligencji, dzięki której tworzył fałszywe zdjęcia i filmy. Prawda wyszła na jaw, gdy kobieta zauważyła doniesienia o nowej partnerce Brada Pitta.
Przekręty nigeryjskie
Ogólnie są to oszustwa, które mają jeden wspólny cel – wyłudzenie pieniędzy. Najczęściej polegają na tym, że rozmówca obiecuje nam ogromny zysk, nawet w milionach dolarów, jeśli wpłacimy najpierw określoną niewielką sumę pieniędzy. Aby uwiarygodnić swoje słowa, oszust przedstawia fałszywe dokumenty. Dlaczego nazywane są „nigeryjskimi”? Otóż pierwsi tego typu przestępcy działali w Nigerii, która była wtedy w nie najlepszej sytuacji finansowej. Obywatele tego kraju znaleźli sposób na zarobienie pieniędzy – wykorzystali do tego internet, który z roku na rok stawał się coraz bardziej powszechny i obecny w większości domów.
Warto jednak dodać, że „przekręty nigeryjskie” również miały swoją wcześniejszą wersję opartą na listach, zwaną „na hiszpańskiego więźnia”. Oszuści typowali najczęściej zamożne osoby, do których wysyłali list. Nadawcą był bogaty nieznajomy, który miał kłopoty i został uwięziony. Obiecywał, że hojnie się odwdzięczy, jak tylko wyjdzie z więzienia. Na czym miała polegać pomoc? Oczywiście na przesłaniu pieniędzy, za które dany człowiek opłaci urzędników, strażników, podróż itp. Obiecywał później zwrócić pieniądze i dołożyć do tego sporą sumę. Kiedy dana osoba wysyłała mu pieniądze, więcej już się nie odzywał.
Wyobraźcie sobie, że przeglądacie portale społecznościowe, jakiś popularny serwis randkowy i trafiacie na profil przystojnego mężczyzny w mundurze, z poważnym spojrzeniem i delikatnym uśmiechem, który po chwili do was zagaduje. Amerykański żołnierz na misji, gdzieś na odległej pustyni lub w bazie wojskowej. Opowiada wam, jak ciężkie jest życie na froncie, jak marzy o powrocie do domu i o miłości, która dodałaby mu sił. Wydaje się autentyczny, godny szacunku. Taki bohater prosto z filmu wojennego. Tylko nie będzie jak w filmie, nie będzie szczęśliwego zakończenia, zamiast tego czeka was… puste konto bankowe.
To historia,
Fragmenty książki Moniki Prześlakowskiej Niebezpieczna sieć, Znak Koncept, Kraków 2025






