Tajemnicze poczęcie

Tajemnicze poczęcie

Boris Becker w dziwnych okolicznościach został ojcem w Londynie?

“Być może to rosyjska mafia ukradła w Anglii spermę Borisa Beckera”, napisał bulwarowy “Bild”, największy dziennik RFN. Niemcy i Brytyjczycy są rozbawieni, jednak słynnemu tenisiście wcale nie jest do śmiechu.
Boris Becker już jako nastolatek był jedną z największych gwiazd kortów. W swej karierze trzykrotnie wygrał Wimbledon, stał się ulubieńcem publiczności i zgromadził ogromny majątek. Ma własną firmę marketingową i sieć salonów Mercedesa, jest chętnie przyjmowany w najwyższych kręgach politycznej i kulturalnej elity kraju. Obecnie jednak 33-letni, już były tenisista, przeżywa najtrudniejszy chyba okres w życiu. Jego małżeństwo z czarnoskórą Amerykanką, Barbarą Feltus, rozpadło się po siedmiu latach z potwornym, medialnym hukiem. Podczas wstępnej rozprawy na Florydzie, transmitowanej na żywo przez telewizję, amerykański adwokat Barbary “bezlitośnie zmieszał Borisa z błotem i zatańczył na nim w podkutych buciorach”, jak wyrazili się kwieciście niemieccy komentatorzy. Przerażony gwiazdor kortu zdecydował się na ugodę – w zamian za rozwód i wspólną opiekę nad dziećmi zapłacił żonie 30 mln marek i odstąpił jedną z dwóch rodzinnych rezydencji. Obiecał też opłacać byłej małżonce sześciu ochroniarzy. Kłopoty tenisisty jednak się nie skończyły. W Londynie czeka go kolejny proces – tym razem o alimenty. Powódką jest 33-letnia Angela Ermakowa, emigrantka z Rosji, występująca nad Tamizą także jako Angela Frampton, podająca się za “modelkę i kelnerkę”. Jak zauważył z przekąsem “Der Spiegel”, Angela jest chyba jedyną modelką świata, której nigdy nie zrobił zdjęcia zawodowy fotograf. Żaden z londyńskich barów i pubów nigdy też nie zatrudniał kelnerki o takich nazwiskach.
Historię, którą opowiemy poniżej, przedstawiły popularne, goniące za sensacją brukowce – niemiecki “Bild”, brytyjski “The Sun” czy “News of the World”. Powtórzyły ją wszakże z udawanym zażenowaniem poważne magazyny.
Angela Ermakowa twierdzi, że po raz pierwszy zobaczyła Beckera w lutym 1999 r. w restauracji “Nobu”, należącej do Roberta De Niro. “Nobu” mieści się w hotelu “Metropolitan”, położonym naprzeciwko Hyde Parku. Śliczna Rosjanka dostała od tenisisty autograf i, jak zapewnia, “zakochała się w Borisie bez pamięci”. Odtąd

czekała na swego idola

w barze “The Met”, tłumnie odwiedzanym przez największych skandalistów Londynu.
“Baron”, jak nazywają Borisa kibice, wrócił jednak dopiero w czerwcu, by rozegrać swój ostatni turniej na kortach Wimbledonu. Miał to być końcowy akt jego błyskotliwej kariery, tenisista zabrał więc ze sobą matkę – Elvirę, ciężarną żonę – Barbarę i synka – Noaha Gabriela. Becker zwyciężył w pierwszych pojedynkach, gdy nagle zaczął padać deszcz. Lało przez trzy dni, zawody przerwano i “Baron” nudził się jak mops. Postanowił więc poszukać wrażeń w restauracji “Nobu”, gdzie za kawałeczek łososia trzeba zapłacić zaledwie 5 funtów. Przypadek (a może nie tylko?) sprawił, że w lokalu tym bawiła się także Angela. Boris wziął od ślicznej Rosjanki numer telefonu i potem rzeczywiście zadzwonił. Zaproponował randkę – i tym razem w “Nobu”. Właściwie nie była to randka. Boris przyjechał późno, wsadził głowę do lokalu i kiwnął na dziewczynę. Oboje wyszli, kierując się do toalety. Nie dotarli tam jednak, lecz weszli schodami na drugie piętro, otwierając przy tym drzwi opatrzone znamiennym napisem “Do not take risks” (Nie ryzykuj). Becker nie przejął się, wiedział przecież, że chodzi tu o ostrzeżenie przed pożarem. Jak się później okazało, także pożar zmysłów może mieć brzemienne skutki. Na hotelowym piętrze młodzi odnaleźli mały, pomalowany na żółto magazynek dla personelu. Do zbliżenia doszło w mało romantycznych okolicznościach, między wózkiem z brudnymi prześcieradłami a wózkiem z brudnymi ręcznikami. Angela opowiadała później przyjaciółce, że wszystko odbyło się szybko i namiętnie, Boris rzucił się na nią jak szalony, doprowadzając, oczywiście, do “normalnego” seksu. Ona jednak, niestety, zapomniała się zabezpieczyć. Cóż, zakochana dziewczyna nie ma głowy do takich rzeczy…
Kiedy nad Tamizą deszcz wreszcie przestał padać, Becker odpadł z turnieju, przegrywając z Patrikiem Rafterem. Tłumaczył się później:

“Byłem zbyt odprężony”.

22 marca 2000 r. Angela urodziła córeczkę, Annę. Dziecko ma jasnorude włosy – tak jak jego domniemany tatuś. Wkrótce potem Boris otrzymał faks, w którym “kelnerka i modelka” zawiadamiała, że został szczęśliwym ojcem, domagając się, oczywiście, pieniędzy za milczenie. “Baron” osłupiał – owszem, w hotelowym magazynku doszło do zbliżenia, ale była to, jak mówili Rzymianie, fellatio, miłość w stylu Billa Clintona, czy inaczej mówiąc, seks oralny. Jakim cudem doszło tedy do poczęcia? Wstrząśnięty Becker wynajął londyńskich detektywów ze słynnej agencji Pinkertona. Ci gruntownie przebadali przeszłość Angeli i operacje na jej kontach bankowych. Wyłowili też kilka szczególnie brudnych pieluszek małej Anny ze śmietnika przy ulicy 62 Pont Street, gdzie mieszkała “modelka i kelnerka”. W pampersach oprócz niemowlęcych kupek znajdowały się także komórki jelitowe. Becker zlecił, by na ich podstawie przeprowadzono testy genetyczne. Podobno wykazały one, że tenisista w tajemniczy sposób rzeczywiście został ojcem. Angela Ermakowa, której rzekomy tatuś dotychczas nie zapłacił ani feniga, oficjalnie podała sprawę do sądu i zniknęła bez śladu, zapewne aby uciec tłumom dziennikarzy obozującym pod jej oknem.
Kiedy tę niesamowitą historię rozgłosiły media, “Bild” zaprezentował teorię rosyjskiej mafii, która podstawiła mistrzowi tenisa dziewczynę, aby wyłudzić miliony. Angielska prasa ukuła malownicze określenie “spermicide” (rabunek spermy), podobne do słów “homicide” (zabójstwo) lub “suicide” (samobójstwo). W niemieckiej prywatnej telewizji RTL wystąpiła 25-letnia rosyjska “studentka”, Irina Natoline, która zapewniała: “Wiem, że Angela ukradła nasienie Borisa. Za tym dzieckiem stoi rosyjska mafia, która pragnie skompromitować Beckera. Ci ludzie zapłacili Ermakowej, która dla pieniędzy zrobi wszystko”. “Studentka” wyjawiła ponadto, że Angela jest wychowanym w luksusie dzieckiem prostytutki, świadczącej usługi dla najwyższych sfer. Otrzymała najlepsze wykształcenie w elitarnych moskiewskich szkołach, a kiedy dorosła, sama zaczęła pobierać

pieniądze za seks.

Nie wiadomo, czy w tej relacji jest chociaż słowo prawdy.
W każdym razie pewne jest, że Becker poleciał do Londynu, aby przed procesem naradzić się ze swymi adwokatami. Za pośrednictwem swej agencji public relation “Luebmedia” wydał również rozsądne oświadczenie: “Pojawiły się dzikie spekulacje na temat sił kryminalnych, rosyjskiej mafii czy inne sensacyjne wiadomości. To wszystko nieprawda. Faktem jest, że istnieje dziecko imieniem Anna. Testy genetyczne wykażą, kto jest matką, a kto ojcem dziewczynki”.
Innymi słowy, tenisowy gwiazdor zażądał, aby najpierw Angela udowodniła, że rzeczywiście jest matką, a dopiero wtedy on podda się testowi na ojcostwo. “Baron” być może podejrzewa, że rzeczywiście on jest tatusiem, lecz dziecko wydała na świat nie rosyjska “modelka”, lecz inna kobieta…
Fachowcy na łamach gazet rozważają, czy “kradzież nasienia” jest wykonalna. Zdaniem “Der Spiegel”, teoretycznie Angela powinna tylko wypluć “zrabowane dobro” do naczynia z lodem i zachować tę “spermę on the rocks” do następnego jajeczkowania. Mógłby też podjechać “zaciemnioną limuzyną” rosyjski lekarz i dokonać później w klinice zabiegu – poprzez wziernikowanie jamy brzusznej pobrać komórkę jajową, zapłodnić ją zrabowaną spermą i umieścić z powrotem w macicy. Po takiej operacji pozostałoby jeszcze 399.999.999 borysowych plemników. Gdyby sprawcy zakonserwowali je w lodówce, gdzieś między pałeczkami rybnymi a butelką wódki, Becker mógłby zostać powielony jeszcze wielokrotnie, pisze “Der Spiegel”, który najwyraźniej uważa historię z rabunkiem nasienia za wierutne baje.

Wydanie: 6/2001

Kategorie: Obserwacje

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy