Tazbir zawsze poczytny

Tazbir zawsze poczytny

Wieczory z Patarafką

”Pożegnanie z XX wiekiem” Janusza Tazbira to już wedle notki wydawniczej dodruk. Znaczy to po prostu, że pierwszą edycję książki wykupiono w całości. Pewnie, ”Iskry” kierowane przez Wiesława Uchańskiego, tegorocznego laureata Nagrody Kisiela, wiedzą, co wydawać. Ale i sam Tazbir, choć uczony, należy do bardzo czytanych autorów. Tu pewnie powinienem napisać kilka komplementów: że szerokie horyzonty, wielka wiedza, że mnogie talenta literackie, ale to przecież wszyscy dobrze wiemy. Trzeba do tego dodać walkę z nonsensem, ale walkę bardzo ostrożną – chociaż już komuna ze swoją cenzurą sczezła, Tazbir nadal pisze aluzjami, a czytelnik radośnie je rozszyfrowuje. Co to jest, że nawet najzacniejsze głowy trapi pasja polityczna? Wiem, bo choruję na to samo.

Tematów jest w książce co niemiara, niemal ich tyle, ile ”wisi w powietrzu”. Tazbir nie pisze wprost o współczesnej scenie politycznej, ale bez trudu można to wszystko poodnosić co komu. W istocie można też to uporządkować wedle alternatywy: razem czy osobno. Tazbir jest zdecydowanie za ”razem”. Oczywiście, pamiętajmy, że czasy zmieniły się co nieco, że Jasienica czy, powiedzmy, Łojek pisali jeszcze ku pokrzepieniu serc. Dziś serc (na razie) krzepić nie trzeba, może i oni pisaliby teraz inaczej? Ale ich nie ma, a Tazbir jest.
I wedle niego, mało wiele było wypadków historycznych, które zależały tylko i wyłącznie od Polaków. Mamy za to bez liku mitów narodowych z mitem przedmurza, posłannictwa, bezmiernej łagodności, bandyckich sąsiadów i tak dalej na czele. Nie przeszkadza to zresztą temu, że przez naszych sojuszników byliśmy już od stuleci rzeczywiście traktowani podle. I że jeśli nawet jesteśmy Europą, to tą gorszą. Zwyczajnie nie liczymy się, zarówno teraz, jak i w przyszłości, co naturalnie trapi nas i złości. Tazbir wymienia jakieś środki zapobiegawcze, ale sam nie zanadto w nie wierzy. Słusznie, ja bym też nie wierzył. Co w takim razie zrobić? Nic, bo nic do zrobienia nie ma. To znaczy, oczywiście, trzeba robić bardzo dużo, ale bez nadziei, że oszołomionemu światu zawrócimy w głowie. Trzeba też propagować, ale to wszystko razem nie sprawi, że wyjdziemy z marginesu. Pamiętam takie zebranie Krzywego Koła, gdzie też rozważano ten temat. Zabrałem wtedy głos, twierdząc, że lepiej rozpropaguje Polskę rozwój ekonomiczny aniżeli kultura. Nie zgadzał się ze mną Janek Lipski – zresztą chyba rzeczywiście nie miałem racji. Więc i dzisiaj lekarstwa nie widzę. ”Ach, długo jeszcze poleżę w zimnej pianie, wśród wodorostów, zanim nareszcie uwierzę, że mnie nie kochano po prostu” – rzekła Ofelia. No to co, mamy się jak ona utopić? Zdarza się, że nam nie przypadła w udziale Miss Uniwersum, ale czy to znaczy, że nie pokochamy tej, którą rzeczywiście mamy?
Co strona, to problem. Sceptyczny Tazbir rzadko popada w entuzjazm, a już zupełnie chyba nie raduje go dzień dzisiejszy. To znaczy, oczywiście, raduje, ale o poczynaniach tradycjonalistów (hm, jakoś nazwać to trzeba) ogródkami wprawdzie, mówi, co mówi. Jak można zauważyć i ja jego śladem tak samo robię, ale skoro on sam woli nie stawiać kropki nad i, byłoby niezbyt elegancko wyręczać go w tym. Nie jest to może sceptycyzm na miarę Bobrzyńskiego (taki dawny historyk, który całkiem nie oszczędzał naszej miłości własnej), ale maluczko, maluczko…
Można by jego książkę potraktować jako sławne ”gryzienie sercem”, bo jest to przecież niezawodnie polski, choć nie mitologiczno-narodowy punkt widzenia. I obawiam się, czy te mity nie obejmą także następnego stulecia, więc może, niestety, pożegnanie jest przedwczesne. Tazbir uznaje za normalne, że dzieci polskie już nie zanadto dobrze wiedzą i wyznają się, jak się układała XX-wieczna historia, jacy byli w niej bohaterowie. A czy sam Tazbir, gdyby oczywiście, nie był wykształcony, wiedziałby nieomylnie, kto to Bobrowski, Awejde czy nawet Wielopolski? Czy nie myliłby go przypadkiem z Wielowieyskim, a nawet Starowieyskim? A najpewniej ze Złotopolskim… Po co nam Chodkiewicz, skoro mamy Chotomską?

 

Wydanie: 1/2000

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy