Terroryści z przedszkola

Terroryści z przedszkola

W Wiedniu sfałszowano raport na temat islamskich przedszkoli

Korespondencja z Wiednia

36 tys. euro z pieniędzy podatników zapłacił minister integracji i szef austriackiej dyplomacji Sebastian Kurz za studium religioznawcy, pedagoga islamu, prof. Ednana Aslana, kierownika Instytutu Studiów nad Islamem Uniwersytetu Wiedeńskiego, na temat islamskich przedszkoli. W styczniu 2016 r. raport Aslana wywołał lęk części społeczeństwa i żądanie ścisłej kontroli islamskich instytucji. Teraz okazuje się, że podwładni Kurza dokonali w nim zmian, by wykorzystać badania na potrzeby polityczne.

903 ingerencje

Islamskie przedszkola są przez niektórych uważane za kuźnie ekstremistów. Raport pokazuje, że te instytucje, wcześniej finansowane również z zagranicy (obecnie zasady finansowania zmieniono), wychowują posłuszne, karne dzieci w duchu szarijatu i niechęci do integracji, demokracji i praw człowieka. Naukowcy zarzucali studium wiele nieścisłości, ale zrobiło się o nim głośno, a o to chodziło politykom.

Tymczasem 4 lipca tygodnik „Falter” opublikował dokumenty ukazujące nanoszenie poprawek, de facto przepisywanie tekstu studium, przez urzędników Ministerstwa Europy, Integracji i Spraw Zagranicznych. Dokument nosi ślady 903 ingerencji dokonywanych 20, 21, 25 i 26 stycznia oraz 4 i 5 lutego 2016 r. Niektóre poprawki są czysto kosmetyczne, ale część zmian nadała raportowi zupełnie inny sens. Praca naukowa została „ulepszona”, by lepiej odpowiadać na polityczne zapotrzebowanie – zagrożenie islamem to temat wykorzystywany w kampanii wyborczej do parlamentu. A od 1 lipca Sebastian Kurz jest przewodniczącym Austriackiej Partii Ludowej (ÖVP) i ma apetyt na fotel kanclerza. Podczas wystąpień często mówi o konieczności zamykania islamskich przedszkoli, podbudowując to wnioskami ze studium Aslana.

Wykreślone, dopisane

Tygodnik „Falter” podaje, że zmian dokonywali dwaj urzędnicy ministerstwa. Jeden z nich, Stefan Steiner, został niedawno najbliższym doradcą Sebastiana Kurza w kwestii polityki integracyjnej.

W wersji dostarczonej Kurzowi prof. Aslan chwalił rodziców za to, że chcą, by ich dzieci w islamskich przedszkolach wychowywano jako „samodzielne, w poczuciu szacunku i bycia kochanym”. Urzędnicy zmienili zdanie na: „rodzice chcą swoje dzieci chronić przed moralnym wpływem większości społeczeństwa”, w domyśle – niemuzułmańskiego. Aslan w pierwotnej wersji pisze, że muzułmańscy rodzice szukają w islamskich przedszkolach „wartości takich jak szacunek, pogoda ducha, indywidualność dziecka, higiena, zadowolenie dziecka, punktualność, miłość, ciepło i poczucie przynależności, samodzielność i jasne reguły”. Urzędnik wykreślił te słowa i napisał: „Szczególnie ważne dla nich (rodziców – przyp. aut.) jest, by dzielono z dziećmi wartości islamskie”. Z raportu wykreślono fragmenty, w których profesor pisze o tym, że „szczególny nacisk kładzie się na wspieranie nauki języka niemieckiego”. Wprowadzono za to do tekstu populistyczne stwierdzenia, po które często sięga Sebastian Kurz: „Dotychczasowy stan analiz pozwala uznać, że salafistyczne i inne islamistyczne organizacje prowadzące opiekę nad dziećmi, niechętnie rezygnują ze swoich politycznych celów”.

Nie jesteśmy głupi

Rzecznik MSZ Gerald Fleischmann stwierdził, że tych „niewielkich” korekt dokonano w porozumieniu z prof. Ednanem Aslanem, a nawet na jego życzenie. Profesor najpierw był zaskoczony zarzutami, potem zapewniał, że nic o ingerencjach nie wiedział i ma od tej sprawy „ciężki ból brzucha”. Po paru godzinach przyznał, że zmiany z nim uzgodniono, a zarzuty są „naukowym zniesławieniem i osobistą obrazą”. Po kilku dniach stwierdził, że stoi za każdą kropką i każdym przecinkiem, i że to studium to także jego historia, której zdołał uniknąć: „Wiem, jak te dzieci są profesjonalnie przygotowywane do izolacji, by na koniec nie zadawać żadnych pytań”.

Rzecznik Fleischmann mówi: „Sebastian Kurz nie ma z tym nic wspólnego”. Dodaje, że minister nigdy by nie grzebał w dokumencie. „Przecież nie jesteśmy głupi”, zapewnia. Kurz bez mrugnięcia okiem następnego dnia potwierdził, że Aslan czuwał nad zmianami. „Jeśli w doniesieniach »Faltera« jest odrobina prawdy, będę zszokowany”, przyznaje wiedeński radny, odpowiedzialny za przedszkola, Jürgen Czernohorszky (SPÖ). Szef Klubu Zielonych Albert Steinhauser uważa, że nie do zaakceptowania jest manipulowanie i tendencyjne zmienianie danych w studium, motywowane polityką wewnętrzną kraju. Szefowa liberalnej partii NEOS w Wiedniu Beate Meinl-Reisinger żąda wyjaśnień. Własną komisję dla wyjaśnienia kwestii studium prof. Aslana powołał Uniwersytet Wiedeński.

A Sebastian Kurz w marszu na szczyt może jeszcze zaskoczyć. Ma dopiero 31 lat i robi się coraz bardziej bezwzględny.

Wydanie: 29/2017

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy