Tragedia w domu „BB”

Tragedia w domu „BB”

W drugiej edycji Wielkiego Brata spełniły się najgorsze wizje psychologów

Bomba wybuchła w ubiegły wtorek wieczorem. „Gdzie jest Irek?” – zaniepokoili się najbardziej czujni, czyli internauci. „Na żywo nie odbył się wieczorny program. Mieszkańcy domu BB grają w Monopol i Wojtek podzielił ich na dwie grupy. Nie wymienił Irka, jakby w ogóle go nie było w domu BB. W telewizji powtarzali program z wczorajszego dnia” – alarmował jeden z nich. Szybko dostał odpowiedź: „Irka tam już nie ma. Zabrali go”. „Czy to jakaś ściema?” – pytali inni.
Tymczasem TVN zaprzeczał. W wydanym oświadczeniu stacja napisała, że Irek odszedł, gdyż kilkakrotnie złamał regulamin: „W wyniku emocji spowodowanych niedzielnym wyjściem Bogusi Adamczyk oraz napięcia, związanego z poniedziałkowymi nominacjami Irek odreagowywał stres, odkręcając mikrofony i zasłaniając kamery. Nie reagował na polecenia Wielkiego Brata. Wdawał się w sprzeczki z mieszkańcami. Tym samym naruszył zasady pobyty w domu Big Brother”.

Nikt nie dał wiary

tym tłumaczeniom. Dyskusja w Internecie rozkręcała się, a sytuacja stawała się jasna dzięki kolejnym wpisom i przeciekom z domu BB. Podobno Irek zachowywał się obscenicznie, m.in. w pokoju zwierzeń chciał stłuc akwarium i nie ubrany uciekł na dach. Z domu musieli usunąć go ochroniarze i umieszczono go na obserwacji w szpitalu psychiatrycznym. Prawdopodobnie przeszedł on załamanie nerwowe. Domownikom ponoć zasugerowano, co mają mówić, a eksmieszkańcom zabroniono kontaktów z prasą. Przypominano też, że Irek nie był akceptowany przez grupę, denerwował się kolejnymi nominacjami i za wszelką cenę chciał zdobyć wygraną, by zapewnić przyszłość dzieciom.
W środę widzowie zasiedli przed telewizorami z nadzieją na wyjaśnienie. TVN trzymał się jednak swojej wersji. Dopiero później prowadzący „Big Brother Ring”, a jednocześnie rzecznik stacji, Andrzej Sołtysik, oświadczył: – Irek przeżył drobne załamanie na skutek różnego rodzaju stresów. Został przebadany przez lekarzy i znajduje się pod obserwacją.
Media doniosły, że Irek już wcześniej leczył się psychiatrycznie. To wywołało kolejne pytania. Jak to możliwe, że taką osobę zakwalifikowano do udziału w „Big Brother”? Mieszkańcy mieli być pod stałą opieką psychologów – jak w takim razie tłumaczą dziwne zachowanie Irka? Czy nic nie wzbudziło w nich podejrzeń? – Nic na temat jego leczenia nie wiedzieliśmy. Nie chce mi się wierzyć, żeby to była prawdziwa informacja – upiera się Andrzej Sołtysik. – Był wcześniej zbadany i nasi specjaliści stwierdzili, że jest zdrowy psychicznie. Przeszedł testy, które wykazały, że wszystko jest z nim w porządku i może zostać uczestnikiem programu.
– Już przed pierwszą edycją

ostrzegaliśmy, że może tak się stać

– triumfują psychologowie. Spełniły się ich przestrogi, że udział w takim eksperymencie, jak „Big Brother”, może wywoływać u ludzi poważne zaburzenia psychiczne.
– W człowieku umieszczonym w absolutnie nienaturalnym środowisku, pozbawionym – nawet dobrowolnie – zaspokajania swoich podstawowych i naturalnych potrzeb (swoboda poruszania się, dostęp do informacji, intymność) wywołują różne nienaturalne reakcje, zachowania, instynkty – alarmował dr Artur Andrzejuk z Uniwersytetu im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie w ekspertyzie przygotowanej na zlecenie KRRiTV. Na darmo.
Możliwość wystąpienia załamania nerwowego u uczestników programu brali pod uwagę twórcy pierwszej na świecie edycji „Wielkiego Brata” w Holandii. Dlatego wszyscy chętni do zamieszkania w domu BB podpisują w tym kraju oświadczenie, że nie będą się domagać odszkodowania za ewentualne załamanie nerwowe (Polacy takiej klauzuli w umowie nie mają).
– Mnie ta sytuacja w ogóle nie dziwi – mówi psycholog społeczny, Andrzej Samson. – Jest to zabawa manipulująca emocjami, w której trudno przewidzieć, co się stanie. Teoretycznie, jest to gra dla dorosłych, jednak część z nich nie zdaje sobie sprawy, w co się pakuje. Uświadomienie im, czym to grozi, to zadanie dla organizatorów i psychologów. Podobnego zdania jest prof. Janusz Czapiński: – Z przykrością muszę stwierdzić, że zawinili moi koledzy, psychologowie pracujący przy programie oraz ich mocodawcy. Ten chłopak już od jakiegoś czasu dawał sygnały, że może się rozpaść. Powinno się go wcześniej wycofać z tego programu, ale o jego pozostaniu zadecydowało co innego. Był jedyną barwną postacią w domu Wielkiego Brata, podnosił oglądalność. Niestety, tu wygrały pieniądze. Testy przed programem mogą być jedynie elementem wspomagającym, a nie definitywnym. Ludzie potrafią symulować, coś ukrywać. Najważniejsze jest jednak to, że było dostatecznie dużo czasu, by zaobserwować symptomy w zachowaniu tego człowieka – podkreśla prof. Czapiński.
W sieci wszyscy zastanawiają się, co dalej będzie z Irkiem. „Zostawcie go wreszcie w spokoju” – napisała jego fanka.


Irek Grzegorczyk – 31 lat, żonaty, dwójka dzieci. Jest rolnikiem, przez 2,5 roku był w swojej wsi sołtysem. Najbarwniejsza postać w „BB2”. Jak twierdzą internauci, wzbudza negatywne albo pozytywne emocje, ale nie można przejść obok niego obojętnie.

 

Wydanie: 46/2001

Kategorie: Media

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy