Trójgłos o in vitro

Trójgłos o in vitro

Szkoda, że nie będzie refinansowania

W rządowym projekcie ustawy o transplantologii znalazły się paragrafy dotyczące zabiegów in vitro. Czy to słuszne i jak oceniać te propozycje, odpowiadają Wanda Nowicka, Magdalena Środa i Marek Balicki.

Wanda Nowicka,
przewodnicząca Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny
To jest dosyć odważny projekt, trzeba mu oddać sprawiedliwość, choć sądzę, że włączenie spraw in vitro do ustawy o transplantologii jest zabiegiem nie tyle merytorycznym, ile taktycznym. W ten sposób po protestach Kościoła in vitro traktowane łącznie z transplantacjami jest mniej kontrowersyjne. Nie wiem jednak, czy skojarzenie tych zabiegów z przeszczepami wyjdzie sprawie na dobre. Nie zauważyłam niestety, by w projekcie była mowa o refundacji zabiegów ze środków publicznych, co jest wadą, bo w polityce większości krajów walka z bezpłodnością jest traktowana priorytetowo. Nasz rząd powinien bardziej się w to zaangażować, co jest zgodne ze standardami europejskimi i wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia. Niepłodność traktuje się jako chorobę, a to oznacza, że rząd ma obowiązek leczenia. Niestety obawiam się, że PO w obliczu nacisków Kościoła może wycofać poparcie dla tego projektu. Chciałabym się tutaj mylić.

Marek Balicki,
poseł LiD, b. minister zdrowia
Nowego projektu ustawy dokładnie nie poznałem, wiem jednak, że w stosunku do poprzedniego został on zmieniony. Zaniepokoiła mnie niejednoznaczna postawa polityków PO, w tym posła Gowina, który uważa, że regulacje w sprawie in vitro idą za daleko. Według mnie, wystarczyłoby, aby nowe regulacje prawne nie ograniczały tego, co jest dzisiaj, i tylko dostosowały przepisy do wymogów Konwencji bioetycznej. Co do finansowania – niestety za każdym razem okazuje się, że in vitro trafia do koszyka negatywnego, co oznacza, że nie przewiduje się refinansowania zabiegów ze środków publicznych. Oby nie było pogorszenia w traktowaniu tego zabiegu, bo nie będzie refinansowania, a mogą być dodatkowe ograniczenia. Stanowisko PO jest chwiejne i niejednolite, a nawet wewnątrz tej partii jest dosyć silny nurt konserwatywny, PiS i PSL zaś będą za większymi ograniczeniami.

Prof. Magdalena Środa,
b. pełnomocnik rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn
Projekt rządowy jest krokiem w dobrym kierunku. Można tutaj wzorować się na przepisach innych krajów. Np. we Włoszech implantuje się nie więcej niż trzy embriony, co wydaje się zasadne. Ważny jest też status samego zarodka, przy czym jego właścicielem powinna być kobieta albo małżeństwo. Trzeba pamiętać, że takie operacje nie zawsze się udają i lepiej, by kobieta mogła implantować ludzkie zarodki w takim terminie, jaki będzie w jej przypadku najkorzystniejszy. Ale chyba najważniejsza jest sprawa refundacji, o której w projekcie ustawy się nie mówi. Sprawa dotyczy ok. 40 tys. par, które dotąd były bezpłodne, wydaje się, że refundacja nie byłaby wielkim obciążeniem dla państwa. Można by na początek objąć refundowaniem te kobiety, które już najdłużej starają się o potomstwo.
Wcześniej wspominano, że procedurę in vitro miałaby monitorować komisja etyczna. Nie życzyłabym sobie, aby tam zasiadali przedstawiciele Kościoła, bo wówczas jej prace mogłyby się przerodzić w potępienie całego projektu i środowiska. Boję się wszelkiego moralizowania w tej kwestii, np. ustalania, że tylko małżeństwa, a już nie związki nieformalne albo samotne kobiety, miałyby dostęp do tej metody.

Wydanie: 9/2008

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy