Grecy wybaczyli premierowi uległość wobec europejskiej trojki i znów postawili na lewicę „Wszystkie starsze osoby siedzące ze mną przy stole będą głosowały na Syrizę. 40-latkowie, inżynierowie i kierownicy średniego szczebla byli podzieleni między powstałą w wyniku rozłamu w Syrizie Jedność Ludową a będącą jeszcze bardziej na lewo Antarsyę lub deklarowali, że nie zagłosują, motywując to swoim anarchizmem”. Tak o nastrojach w przededniu przedterminowych wyborów parlamentarnych w Grecji pisał w swoim komentarzu dziennikarz brytyjskiej telewizji Channel 4 Paul Mason. Głosowanie 20 września zakończyło się po raz kolejny sukcesem Aleksisa Tsiprasa i jego lewicowej Syrizy, która otrzymała 35,46% głosów i 145 mandatów, o cztery mniej niż w poprzednich wyborach. Spadek poparcia odczuła również główna partia opozycyjna – centroprawicowa Nowa Demokracja z Vangelisem Meimarakisem na czele – 28,10% i 75 mandatów (o jeden mniej niż do tej pory). O względnym sukcesie może mówić skrajnie prawicowa partia Złoty Świt. Mimo antyimigranckiej retoryki, jawnie faszystowskich poglądów i bojówkarskiego charakteru (jej działacze są m.in. oskarżeni o zabójstwo lewicowego rapera Pavlosa Fyssasa) znalazła się na podium z wynikiem 6,99% i 18 mandatami (wzrost o jeden). Nie zabrakło niespodzianek. Centrolewicowy Panhelleński Ruch Socjalistyczny, w styczniu ukarany przez wyborców za udział w popierającej politykę cięć i oszczędności koalicji z centroprawicą, tym razem poprawił wynik. Startując w sojuszu z niewielką Demokratyczną Lewicą, Pasok zdobył 6,28% i 17 mandatów (wzrost aż o cztery miejsca w porównaniu z ostatnim głosowaniem). Stan posiadania zachowała Komunistyczna Partia Grecji – 5,55% głosów i 15 mandatów. Centryści z To Potami ponieśli spektakularną klęskę, tracąc aż sześciu posłów (4,09% i 11 mandatów), a dotychczasowi koalicjanci Syrizy z prawicowej partii Niezależni Grecy stracili trzy miejsca (3,69% i 10 mandatów). Po raz pierwszy do greckiego parlamentu (Voulí ton Ellínon) dostała się dotychczas marginalna Unia Centrystów, która dostała 3,43% głosów i 9 mandatów. Droga do wyborów Głosowanie 20 września jest już drugim w tym roku. Pierwszy raz Grecy poszli do urn 25 stycznia. Zdecydowane zwycięstwo odniosła wtedy Syriza deklarująca całkowity sprzeciw wobec polityki cięć i oszczędności oraz porządków narzuconych przez tzw. trojkę (Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Europejski Bank Centralny i Komisję Europejską). Syriza zdobyła aż 149 mandatów, ale nie dało jej to większości w liczącym 300 posłów parlamencie. Zwycięskie ugrupowanie stworzyło więc koalicję rządową z Niezależnymi Grekami (ANEL). Mimo że partie te znajdowały się po przeciwnych stronach politycznej barykady, łączył je sprzeciw wobec neoliberalnej polityki forsowanej przez kolejne rządy, zarówno wywodzące się z centroprawicy, jak i z nominalnej centrolewicy. Nowe władze rozpoczęły żmudne negocjacje z wierzycielami. W lutym doszło do zawarcia tymczasowego porozumienia, które miało obowiązywać do czerwca. Grecki rząd zobowiązał się, że podejmie walkę z uchylaniem się od płacenia podatków, korupcją i przemytem paliw. Obiecał także restrukturyzację sektora publicznego i ograniczenie biurokracji. Gdy w czerwcu nie udało się osiągnąć porozumienia, po raz kolejny greckie banki i giełda zostały zamknięte, wprowadzono też kontrolę przepływu kapitału. Obywatele mogli pobierać ze swoich kont nie więcej niż 60 euro dziennie, a zagranicznych transferów pieniężnych można było dokonywać wyłącznie za zgodą banku centralnego i resortu finansów. 25 czerwca premier Tsipras ogłosił, że 5 lipca odbędzie się referendum w sprawie przyjęcia bądź odrzucenia warunków porozumienia przedstawionych przez międzynarodowych wierzycieli. Grecy mieli odpowiedzieć na jedno pytanie: „Czy plan porozumienia przedstawiony przez Komisję Europejską, Europejski Bank Centralny i Międzynarodowy Fundusz Walutowy na spotkaniu eurogrupy 25 czerwca 2015 r., składający się z dwóch części i stanowiący ich jednolitą propozycję, powinien zostać zaakceptowany?”. Rząd i wspierające go partie rozpoczęły kampanię, w której wzywano do głosowania: oxi (po grecku nie). Partie opozycyjne, a także główne media i prawosławni biskupi wzywali do oddania głosu na „tak”, twierdząc, że sprzeciw oznaczałby dla Grecji automatyczne wykluczenie nie tylko ze strefy euro, ale i z samej Unii Europejskiej. Pomimo kampanii strachu (zwolennicy Syrizy skarżyli się, że na prowincji pracodawcy często zmuszali podwładnych do głosowania za porozumieniem) i bezprecedensowego zaangażowania się w całą sprawę przewodniczącego Komisji Europejskiej Jeana-Claude’a Junckera na „nie” było aż 61,31% głosujących. Porozumienie








