Tu może przyjść każdy

Tu może przyjść każdy

Rozmowa z Adamem Nykiem

– Jak długo jest pan związany z Monarem?
– Do poradni trafiłem 17 lat temu przez przypadek. Mój przyjaciel oraz kolega ze studiów, Grzegorz Wodzowski, był kierownikiem krakowskiego oddziału. To on zachęcił mnie do przyjścia do ośrodka. Z wykształcenia jestem pracownikiem socjalnym, skończyłem socjologię w Krakowie. Opieka nad potrzebującymi jest tym, w czym się odnajduję. Do ludzi, którym chce się pomóc, wychodzi się z otwartym sercem. Ale w opiece społecznej, żeby pomocy udzielić, trzeba wypełnić masę dokumentów, całe góry. Na początku nie podobała mi się ta praca, wydawała mi się trywialna, jednak z czasem spodobało mi się. W swoim środowisku w Krakowie dostrzegłem nawet wśród bliskich mi osób wiele przypadków nadużywania narkotyków – w końcu mogłem im pomóc. Zajmowałem się wieloma rzeczami. Pracowałem w ośrodku z dziećmi, dorosłymi, chorymi na HIV, z młodzieżą, od 10 lat pracuję w warszawskiej poradni dla uzależnionych. Prowadzę również zajęcia dla uzależnionych więźniów, raz w tygodniu odwiedzam więzienie na Służewcu.

– Czy sam miał pan kontakt z narkotykami?
– Dawno temu, w czasach młodości, owszem, ale nigdy nie byłem uzależniony ani nie musiałem się leczyć.

– Ile osób przychodzi do poradni i kim są ci ludzie?
– Jako NZOZ jesteśmy zobowiązani bardzo skrupulatnie liczyć pacjentów, dlatego mogę podać dokładną liczbę. Rocznie odwiedza nas od 4,8 tys. do 5,5 tys. osób. To bardzo dużo. I przychodzą do nas wszyscy: bezdomni, narkomani, alkoholicy, także bliscy uzależnionych osób szukający u nas pomocy. Gros jest młodych ludzi, w wieku 17-25 lat, ale te widełki wiekowe są dużo szersze. Mamy pacjentów nawet 13-letnich, zjawiają się też osoby już po czterdziestce, które dopiero niedawno zaczęły kontakt z narkotykami. Nastolatki często przychodzą z rodzicami, są przez nich przyprowadzane, wypierają się uzależnienia. Zdarza się też, że rodzice przyprowadzają dziecko, które, jak się okazuje, nie jest uzależnione, a problemy wychowawcze sprawia z powodu konfliktów wewnątrz rodziny. Osoby starsze, bardziej świadome, same szukają konkretnej pomocy. Również status społeczny naszych pacjentów może zdziwić. Większość narkomanów to nie są stereotypowi osobnicy, którzy siedzą na Dworcu Centralnym z kartką „Mam HIV, zbieram na leki”. To ludzie lepiej sytuowani, często wykształceni, ale też nastolatki ze zwyczajnych rodzin. Przychodzą osoby zamożne albo rozpoznawane na ulicy, ale również te z rodzin biednych lub patologicznych. Mamy u nas przekrój całego społeczeństwa.

– Co proponuje się pacjentom?
– Przede wszystkim należy postawić diagnozę – terapeuta rozmawia z pacjentem, sprawdza, gdzie tkwi problem i w którym miejscu można pomóc. Potem zaczynamy pracę. Może to być terapia indywidualna, terapia grupowa, spotkania z psychologiem, psychiatrą, pracownikiem opieki społecznej czy prawnikiem. Podkreślam, że jest to bezpłatne – a często bronią nastolatków, które wypierają się uzależnienia, jest „konieczność zapłaty za terapię”, co w sumie pokrywa się z tylko teoretycznie nieodpłatną pomocą innych organizacji. Monar jest w stanie udzielić bezpłatnie wszystkich form pomocy, niezależnie od tego, czy pacjent ma ubezpieczenie, czy nie. Pracują u nas tylko specjaliści – nie ma tu wolontariuszy, każdy musi mieć odpowiednie wykształcenie. Są to albo osoby po studiach kierunkowych, albo po odpowiednich studiach podyplomowych i kursach, na których uzyskują tytuł specjalisty terapii uzależnień. Pomagamy wszystkim, chociaż staramy się nie uprawiać „wszystkoizmu”, bo wiadomo, że nie o to chodzi. Jeśli zachodzi taka potrzeba, odsyłamy pacjentów do poradni specjalistycznych.

– Czy do ośrodka może się zgłosić każdy?
– Tak, każdy, nawet prosto z ulicy, bez umawiania się, bez najmniejszego problemu zostanie przyjęty.

Rodzinna Poradnia Profilaktyki i Terapii Uzależnień Monar-Hoża
ul. Hoża 57, 00-681 Warszawa, www.poradnia-monar.pl

Adamem Nyk, specjalista terapii uzależnień, Rodzinna Poradnia Profilaktyki i Terapii Uzależnień Monar-Hoża rozmawia Dagmara Trembicka

Wydanie: 33/2009

Kategorie: Wywiady

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy