Tumanienie ludzi

Tumanienie ludzi

Po ostatniej czołówce „Prawo i Ziobro” dostałem więcej niż zwykle listów od czytelników. Głównie z poparciem dla tez artykułu, ale też sporo z ważnymi pytaniami. Dlaczego nie popieracie zapowiadanych generalnych porządków w sądownictwie? Znacie przecież przykłady przekupnych sędziów, opieszałych sądów, dyspozycyjnych prokuratorów czy adwokatów gotowych wyszarpać przysłowiowy wdowi grosz. Ano znamy i piszemy o tych zjawiskach. Dlaczego więc jesteśmy w zdecydowanej opozycji do pomysłów min. Ziobry? I to niezależnie od tego, że taką politykę popiera bardzo wielu Polaków. PiS mówi zresztą wprost: chcemy to zrobić, bo społeczeństwo tego oczekuje. Koło się więc zamknęło. Najpierw przez kilka lat za pomocą efektownych trików i bałamutnych pseudoteorii robiło się ludziom wodę z mózgu. A jak już kupili podsuwane oceny o państwie bezprawia, szalejącej przestępczości i totalnej korupcji, zaproponowano im gotowe lekarstwo. Tylko gdzież jest ten kraj opisywany przez polityków PiS?
Czy nie jest prawdą, że od 2004 r. zaczęła spadać liczba przestępstw? Czy nie spada liczba przestępstw szczególnie niebezpiecznych? Czy wśród państw Unii nie plasujemy się pod względem przestępczości poniżej średniej? Czy nie wzrosła wykrywalność przestępstw? Czy nie zaczęła wreszcie maleć kolejka zaległych spraw? Skąd więc teraźniejsza histeria? Pięć lat temu było przecież dużo gorzej.
Nie oznacza to wcale, że jest dobrze. Tyle że nie ma drogi na skróty. Budowanie państwa prawa to długi, żmudny i mozolny proces. To nie jest miejsce na efektowne fajerwerki! Na codzienne konferencje i pokazywanie bryły lodu. Trzeba ogromnej wiedzy, kooperacji całego świata prawniczego i policji, cierpliwości i pieniędzy. A wyniki będą.
System prawny jest jak dąb. Nie urośnie w parę lat, nawet gdyby nie wiem co robić! Prawu i Sprawiedliwości bardzo się spieszy. Pełną władzę może zdobyć szybko albo wcale. Nieprzypadkowo najwięcej aktywności wykazuje w sprawach karnych. Któż bowiem nie jest za surowym karaniem bandytów? Polacy dostają więc łatwe, choć prymitywne recepty zmian. Pomysły PiS najbardziej przemawiają do tych, którzy wierzą, że jak się zamknie kilka razy więcej ludzi do więzienia i tych więzień wybuduje się więcej, to będzie dobrze.
Niestety, nie będzie. A oferta PiS jest z gruntu oszukańcza. W historii wielu już mówiło: jest bezprawie, przekupstwo i bałagan, ale my z tym zrobimy porządek. Niestety, niczego nie możemy poprawić w tym systemie, z tymi kodeksami, z tymi sędziami i prokuratorami. Wymienimy ich i nie poznacie kraju, w którym żyjecie. I tylko to jedno jest prawdą. Faktycznie kraju nie poznamy.
Oczyszczanie pola zaczęło PiS od góry. Od byłego rzecznika praw obywatelskich, od Trybunału Konstytucyjnego, korporacji adwokackiej. I od zamachu na zasadę niezawisłości sądów.
Widząc, co się dzieje, zdecydowanie bardziej wolę schorowane polskie sądownictwo od – by posłużyć się językiem premiera – „wypasionej” klasy politycznej. Tu dopiero jest co robić. A i praca byłaby łatwiejsza, bo można byłoby zacząć od siebie i najbliższych towarzyszy partyjnych. Samokształcenie leczy też podobno z kompleksów. A większa wiedza to i większa szansa na większy szacunek dla autorytetów i intelektualistów. Nawet tych, którzy mają odmienne zdanie i według dzisiejszej nomenklatury należą do frontu obrony przestępców.

 

Wydanie: 9/2006

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy