Tunel księdza Maja

Tunel księdza Maja

Blisko miliard złotych może nas kosztować fantazja architektoniczna proboszcza św. Katarzyny

Do końca lutego władze Warszawy mają podjąć decyzję o wyborze wariantu udrożnienia jednej z ważnych arterii stolicy, Doliny Służewieckiej, która prowadzi do Trasy Siekierkowskiej przez Wisłę do prawobrzeżnej części miasta. Rejon ten jest permanentnie zakorkowany od 2002 r., od kiedy zbudowano most Siekierkowski. Mimo że trasa jest szeroka i ma cztery do sześciu pasów ruchu w obie strony, to liczne skrzyżowania ze światłami powodują, że przez dłuższą część dnia jedzie się tutaj w żółwim tempie albo wręcz stoi. Poprzednie władze miasta nie mogły się zdecydować na budowę bezkolizyjnych skrzyżowań, chętnie natomiast zlecały analizy, które pochłonęły już setki tysięcy złotych.

Decyzja na dniach

Na szczęście po sześciu latach kosztownych przymiarek będzie wreszcie decyzja o wprowadzeniu inwestycji do realizacji, wszystko jednak wskazuje na to, że zwycięży wariant najdroższy z możliwych, połączony z budową prawie kilometrowego tunelu pod Doliną Służewiecką. Głównym promotorem wyboru tej koncepcji jest proboszcz parafii św. Katarzyny, Józef Maj. Zobaczył on szansę promocji służewieckiej świątyni, schowanie bowiem ruchu kołowego pod ziemię umożliwiłoby organizowanie na wolnej przestrzeni uroczystości religijnych i patriotycznych z dużym rozmachem, w czym zresztą parafia św. Katarzyny specjalizuje się od lat. Na terenie przykościelnym znajduje się m.in. Pomnik Męczenników Terroru Komunistycznego, sam kościół zaś należy do najstarszych w Warszawie. Parafia rzymskokatolicka została erygowana w tym miejscu jeszcze w 1238 r.!
Proboszcz Maj okazał się nie tylko bardzo skutecznym orędownikiem budowy tunelu pod Doliną Służewiecką, ale zarazem bezlitosnym krytykiem wszelkich innych tańszych rozwiązań komunikacyjnych, które w jakiś sposób kolidowałyby z koncepcją tunelu. Jego zdaniem, zbudowanie estakady, która bezkolizyjnie kierowałaby ruch pojazdów górą nad al. Wilanowską, nie tylko zasłoniłoby stojącą na wzgórzu świątynię, ale nawet zagroziło jej fizycznie, gdyż drgania są niebezpieczne dla starych murów.
Biuro Planowania Rozwoju Warszawy opracowało kilka różnych koncepcji rozładowania zatorów w ruchu kołowym i ułatwienia komunikacji pieszej w rejonie Doliny Służewieckiej. W ostatnim stadium tych prac były trzy koncepcje, ale najtańsza ostatecznie upadła. Do wyboru przez specjalną komisję pozostały więc teraz dwie. Ruch będzie się odbywał albo krótkim tunelem pod ul. Nowoursynowską i dalej estakadą nad al. Wilanowską i św. Bonifacego, co może kosztować ok. 360 mln zł, albo w prawie kilometrowym tunelu pod ul. Nowoursynowską, al. Wilanowską i św. Bonifacego, za co zapłacimy najmniej 720 mln zł.
Proboszcz od św. Katarzyny nie ustaje w lobbowaniu za długim tunelem. Odbył wiele wizyt w stołecznym ratuszu. Przedstawił nawet własne wyliczenia kosztów inwestycji w przypadku wyboru wariantu tańszego.
– Jeśli miasto zdecyduje się na wybór wariantu za 360 mln zł – utrzymywał duchowny – to na tym wydatki miasta bynajmniej nie skończą się. Co najmniej 100-120 mln zł pochłonie stabilizacja skarpy, na której stoi kościół.

Ciekawe, co wybiorą

– Bardzo mnie ciekawi, jaki wariant zwycięży – mówi Agata Choińska, rzeczniczka Zarządu Dróg Miejskich, gdzie w początkach marca zbierze się KOPI, czyli Komisja Opiniowania Projektów Inwestycyjnych. W składzie komisji, poza przedstawicielami ZDM, znajdują się ludzie z Biura Drogownictwa i Komunikacji, przedstawiciele firmy eksperckiej, a może nawet prezydent Warszawy. Czy zdecydują się na wariant droższy, za którym optuje proboszcz?
Kwestia wyboru wariantu inwestycji nie była dotąd przedmiotem żadnej większej debaty publicznej. Ponieważ jednak informacja o tunelu pojawiła się w publikacjach prasowych, poruszyła trochę radnych dzielnicowych i stołecznych. Piotr Guział, radny SdPl dzielnicy Ursynów, generalnie jest za koncepcją uchronienia zabytkowej świątyni przed szkodliwymi skutkami ruchu miejskiego. Jego zdaniem budowa tunelu już została wpisana do wieloletniego planu inwestycyjnego. – Tunel nie jest zły – mówi. Jednak kiedy dowiaduje się, ile ma kosztować budowa w wariancie forsowanym przez proboszcza, zmienia pogląd. – To jest koszt irracjonalnie wysoki – twierdzi. – Nie wierzę, aby zdecydowano się na budowę tak długiego tunelu.
Radny Miasta Stołecznego Warszawy, Bartosz Dominiak z LiD, jest lepiej poinformowany. Wie, że wyboru wariantu inwestycji jeszcze nie dokonano, i nie wierzy, aby wola proboszcza Maja wydania ponad 700 mln zł została spełniona.
– Myślę, że w sytuacji, gdy miasto ma stare szpitale, jeszcze z XIX w., gdy rozważa podwyżkę cen biletów komunikacji miejskiej, gdy nie stać go na zakup nowego taboru, to takie sprawianie prezentów ks. Majowi nie będzie właściwym działaniem władz publicznych – mówi Dominiak. – Prawda, że mamy przy trasie zabytkowy kościół, ale jego ochrona ma jednak swoje granice. Jest w Warszawie wiele innych zabytków znajdujących się w trudnej sytuacji i wymagających pilnej pomocy.

Drgań nie unikniemy

– Jeśli proboszcz liczy – dodaje radny – że po zbudowaniu tunelu nie będzie drgań, to się myli. Tunel pod skarpą też będzie generował drgania. Ks. proboszcz ma jednak na uwadze ładną przestrzeń zieloną przed kościołem, która powstanie nad tunelem.
Zdaniem Bartosza Dominiaka, gdyby sprawa budowy tunelu stanęła na posiedzeniu rady miasta, to koncepcja zostałaby odrzucona. Jednak o tej inwestycji nie radni będą decydować, tylko elitarna KOPI. Ciekawe, jaki wariant wybierze.
Swego czasu władze Warszawy wybudowały tunel pod Wisłostradą, a więc przebiegający wzdłuż Wisły (co jest ewenementem na skalę światową). Zdaniem radnego Dominiaka, mieszkańcy nadali mu nazwę “przekręt”, na pamiątkę różnych niejasności podczas realizacji. Ciekawe, jaką nazwę warszawiacy nadadzą tunelowi pod parafią ks. Józefa Maja? Przebudowa tej trasy komunikacyjnej powinna się dokonać przed 2012 r., jako jedna z inwestycji towarzyszących mistrzostwom Europy.

Wydanie: 7/2008

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy