Tusk na rozdrożu

Tusk na rozdrożu

Niejeden raz z zażenowaniem patrzyłem na rechocących bez sensu polityków. Poczucie humoru w tej grupie zawodowej jest niestety bardzo marne. Ale to, jak na raport Ryszarda Kalisza o okolicznościach śmierci Barbary Blidy zareagowali Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro, urąga najniższym standardom zachowań wymaganych od każdego w obliczu śmierci. A gdy do tego PiS-owskiego rechotu dołączyli publicyści bardziej wierni tej partii niż faktom, pozostaje zapytać: z czego się śmiejecie? Czego czarni bohaterowie raportu tak bardzo się boją, że ogarnęła ich taka głupawka? Co w tym raporcie tak przestraszyło kierownictwo PiS, że zmobilizowano wszystkie siły?
Każdy, kto uważnie przeczyta te ponad 250 stron napisanych suchym, prawniczym językiem faktów i dokumentów, długo nie zazna spokoju. Raport Kalisza to lektura dla ludzi o wyjątkowo silnych nerwach. Obraz państwa i zachowania jego najwyższych władz za rządów Jarosława Kaczyńskiego może doprowadzić do utraty wiary w praworządność. W wielu miejscach miałem wrażenie, że czytam dokumenty z procesu mafii. Tyle że zamiast nazwisk gangsterów były nazwiska i funkcje bardzo ważnych urzędników i funkcjonariuszy państwowych. To już nie jest choroba, którą da się wyleczyć. Sprawy prof. Podgórskiego, prof. Widackiego, a teraz raport Kalisza to czarno na białym przedstawione dowody, że w miejscach newralgicznych dla bezpieczeństwa państwa i obywateli zagnieździł się rak. Nie ma na co czekać. Rak niezwalczany nie tylko nie ustąpi, ale w poczuciu bezkarności rozszerzy się na cały, w większości przecież zdrowy organizm.
Wojnę z PiS-owską patologią cztery lata temu obiecał Donald Tusk i dlatego wygrał wybory, także dzięki poparciu elektoratu centrolewicowego. Jakie są efekty tej obietnicy, każdy widzi. I Kalisz to pokazał w sposób prawniczo do bólu precyzyjny. Są gołe fakty i dlatego nie ma merytorycznej polemiki z tezami raportu. Jest rechot.
Sam jestem ciekaw, czy premier Tusk spróbuje powalczyć z monstrualną patologią, która sprytnie przyczajona przeczekała jego rządy, czy uzna, że może tylko bezsilnie się przyglądać i robić groźne miny. W pierwszym przypadku choć ryzykuje, ma sporą szansę, że będzie tak oczekiwanym przez Polaków szeryfem. Zapotrzebowanie na tę rolę jest tak ogromne, że parę lat temu bardzo wielu wyborców uwierzyło Kaczyńskiemu i Ziobrze, gdy poszli do wyborów z rewolwerami mającymi przynieść ludowi sprawiedliwość. Zawiedli i mamy PO, która teraz ma raport Kalisza. Co z nim zrobi?
I nie chodzi tu przecież o Trybunał Stanu dla Kaczyńskiego czy Ziobry, bo to organ mocno dekoracyjny i w tej kadencji Sejmu nie jest w stanie podjąć rozstrzygających decyzji. Chodzi o jasne stanowisko wobec opisanych w raporcie patologii i działania będące w kompetencji rządu. Materiał dowodowy jest tak bogaty, że winni śmierci Blidy i tak, prędzej czy później, trafią na ławy sądowe. I bardziej od śmiechu nad grobem w Siemianowicach i raportem Kalisza potrzebni im będą dobrzy adwokaci. Możliwy jest oczywiście całkiem inny scenariusz. To nie sprawcy tej śmierci trafią na ławy oskarżonych. Nie ci, którzy przygotowali i wdrożyli mechanizm osaczania ofiar, a później manipulowali i zacierali ślady. Trafią tam ci, którzy swój czas rządzenia przespali. I obudzą się znowu w państwie PiS.

Wydanie: 25/2011

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy