Unia krzepi

Unia krzepi

Wśród państw byłego bloku wschodniego utrwalił się już podział na bogatych i biednych

Warto być w Unii Europejskiej, warto się starać, by zostać jej członkiem – taki właśnie jest najważniejszy wniosek płynący z lektury publikacji „Nowa Europa. Raport z transformacji”. Raport został zaprezentowany podczas XIV Forum Ekonomicznego w Krynicy. Przygotował go zespół naukowców pod kierunkiem prof. Dariusza Rosatiego.
To już trzecia edycja raportu. Przez kolejne lata otrzymywaliśmy bardzo solidną i kompetentną analizę przemian gospodarczych, politycznych i społecznych następujących w krajach naszego regionu oraz w dawnych kaukaskich i środkowoazjatyckich republikach byłego ZSRR.

Nawet w ostatnim wagonie

Miniony rok był tu szczególny. Część państw przygotowywała się do wejścia w szeregi Unii Europejskiej, część nie musiała podejmować tego rodzaju wysiłków. Proces dostosowawczy, trudny i czasem bardzo mozolny, okazał się jednak linią graniczną – a właściwie rosnącą przepaścią – pomiędzy państwami nowej unijnej dziesiątki a tymi, które do Unii wchodzić nie będą. Te pierwsze są już po drugiej stronie, w ostatniej chwili wskoczyły do pędzącego pociągu, choć zajmują w nim ostatnie wagony mające niemal wyłącznie przedziały najniższych klas. Inna jest tam już jednak jakość gospodarki, przeprowadzono fundamentalne zmiany, które w przyszłości, oby jak najbliższej, zaowocują wzrostem poziomu życia ludności – bo taki jest przecież sens wszelkich przemian gospodarczych.
Reszta krajów postkomunistycznych została po drugiej stronie. Do Unii mają za daleko – i w ścisłym, geograficznym sensie, i pod względem ekonomicznym. Bez wsparcia silnego ośrodka rozwojowego, jakim w sercu Europy jest Unia, nie mają szans na trwały i zrównoważony postęp. Bo w nowożytnym świecie postęp cywilizacyjny promieniuje z Zachodu na Wschód. Kraje wschodnie zostały więc na jego peryferiach z wszelkimi tego konsekwencjami, takimi jak jedynowładztwo, nepotyzm, strukturalna korupcja, brak poszanowania praw ludzkich, no i oczywiście bieda utrudniająca przezwyciężenie tych zjawisk – bo im dalej na wschód tym biedniej.

Różnice coraz większe

– Ten podział jest trwały i jeszcze przez wiele lat będzie się utrzymywał – mówi prof. Dariusz Rosati. Profesora obowiązuje naukowa powściągliwość, ale można zaryzykować opinię, że utrzyma się przez setki lat.
Owszem, te państwa też zwiększają dochód narodowy, ich gospodarka przyśpiesza. Jest to jednak rozwój o kruchych podstawach, oparty na wykorzystaniu najprostszych rezerw czy czasowym wzroście cen eksportowanych surowców. A różnice między nimi a unijną dziesiątką stale rosną. Weźmy za przykład choćby Polskę, najgorzej przecież gospodarujący i najsłabiej rozwinięty kraj spośród nowych członków – w 1995 r. nasz dochód narodowy na głowę był o 5657 dol. wyższy niż w Armenii, o 1809 dol. wyższy niż w Bułgarii (myślącej wszak o wejściu do Unii w 2007 r.), o 3062 dol. wyższy niż na Ukrainie, o 1008 dol. – niż w Rosji. Minęło osiem lat, podczas których cztery wspomniane państwa notowały szybkie przecież tempo rozwoju gospodarczego, sięgające nawet 13% (Armenia w latach 2002-2003).
A jednak w ubiegłym roku różnica między dochodem Polaka a Ormianina, Bułgara, Ukraińca i Rosjanina wzrosła i wynosiła – odpowiednio – 8191, 3580, 5542 i 1853 dol. Możemy więc mieć małą satysfakcję, że choć my nigdy zapewne nie dogonimy Niemców, Włochów czy choćby Słowacji, to i nas nie dościgną Bułgaria, Rosja czy Ukraina.


Dochód narodowy na głowę ludności w 20 wybranych państwach postkomunistycznych (w dol.)

1995 2003

Albania 2477 4546
Armenia 1379 2663
Azerbejdżan 2107 3490
Białoruś 3415 6432
Bułgaria 5227 7274
Chorwacja 6783 10.492
Czechy 11.925 15.669
Estonia 6512 12.190
Gruzja 1306 2384
Kazachstan 3573 6583
Kirgistan 1155 1741
Litwa 6096 11.036
Mołdawia 1578 1906
Polska 7036 10.854
Rosja 6028 9001
Rumunia 5495 6974
Słowacja 8736 13363
Słowenia 12.796 19.618
Ukraina 3974 5312
Węgry 9127 14.574

Wydanie: 40/2004

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy