Upiorna fala dowcipów cd.

Upiorna fala dowcipów cd.

Sprawców „wąglikowych żartów” trzeba surowo karać

Przez Polskę nadal toczy się lawina czarnego humoru z „wąglikowymi przesyłkami” (o jej pierwszych symptomach pisaliśmy w „Przeglądzie” z 22 października br.).
– Mieszkanka Kazimierzy Wielkiej w czasie pobytu w Stanach Zjednoczonych wysłała do Polski, na swój stały adres, paczkę z odzieżą. Przesyłka doszła, gdy pani X. była już w domu. W chwili, gdy odbierała pudło z rąk listonosza, wysypał się na nią biały proszek. Natychmiast w stan alarmu zostały postawione policja, straż pożarna, służby medyczne i sanitarne. W przewożeniu paczki do Wojskowego Instytutu Higieny i Epidemiologii w Puławach brał udział pluton chemiczny kieleckiej jednostki ratowniczo-gaśniczej, wyposażony w specjalnie kupione do tej akcji gazoszczelne kombinezony, każdy za 11 tys. złotych. Towarzyszyła mu eskorta policji.
– Kobieta, która miała kontakt z białym proszkiem, zgłosiła się na pogotowie. Zapytała lekarza czy wie, co jest skuteczne w przypadku, jeżeli byłby to wąglik. Przepisał jej antybiotyk, ale pani magister w aptece stanowczo poprosiła, by klientka wyszła z budynku, gdy dowiedziała się, na co został przepisany lek. Kobieta zadzwoniła do sanepidu w Kielcach z pytaniem, co ma robić. Usłyszała, żeby nie opuszczała domu. Ostatecznie wraz z sąsiadką, która też oglądała paczkę z Ameryki, znalazły się w szpitalu na oddziale zakaźnym w Kielcach. Ordynator zapowiedział, że wypuści pacjentki, gdy będzie miał na piśmie wyniki badań proszku i całkowitą pewność, że nie był to wąglik. Taką pewność zyskał po prawie dwóch tygodniach. W paczce była mąka.
– Mieszkanka Niekłania, której córka przebywa zagranicą, dostała pękaty list. Sądziła, że pochodzi spoza Polski. W kopercie znalazła trzy foliowe torebki, wypełnione białym proszkiem. Dom otoczyli policjanci oraz strażacy. Listonosz, który roznosił przesyłki, trafił na obserwację do szpitala. Badania wykazały ponad wszelką wątpliwość, że do koperty ktoś włożył puder kosmetyczny.
W Krasnobrodzie pewna wdowa poszła na cmentarz. Przed rodzinnym grobowcem zobaczyła rozsypany biały proszek. Krzyk, alarm. Policja, straż, sanepid, ekspertyza. Okazało się, że jest to wapno rozsypane przez murarzy pracujących w sąsiedniej alejce.
– W Jeleśni dzieci wychodzące z domu do szkoły natknęły się na białą kopertę, leżącą pod wycieraczką. Oddały ją ojcu. Ten natychmiast rozerwał papier – na wykładzinę wysypał się biały proszek. Wtedy wpadł w panikę. Wrzucił kopertę (przez gumowe rękawiczki) do reklamówki i pognał na policję. Po kilku dniach wyjaśniło się, że autorem żartu był sąsiad, 21-letni żołnierz z misji pokojowej w Kosowie, który przyjechał do kraju na przepustkę.
– Pracownica Wytwórni Aparatury Wtryskowej w Mielcu znalazła kopertę z białym proszkiem w korespondencji, jaka przyszła do dyrekcji. Wezwano policję, straż pożarną, jednostkę ratownictwa chemicznego z Dębicy oraz ekipę z sanepidu. Biały proszek okazał się zwykłą mąką. Taka sama substancja wysypała się z przesyłek na terenie sortowni poczty w Jaśle, Ełku, Wrocławiu, Wałbrzychu.

– W Olecku na skrzynce pocztowej wisiał woreczek z nieznaną, białą zawartością. Natychmiast ogłoszono mobilizację służb sanitarnych. Teren został odgrodzony itd. Ekspertyza i wynik: sproszkowany budyń.
Do giżyckiego szpitala przywieziono mieszkankę Kętrzyna, która znalazła biały proszek w przesyłce reklamowej… Itd., itd.

Więzienie, czy tylko grzywna

Prawnicy nie są zgodni co do tego, jak karać autorów makabrycznych żartów. Prof. Stanisław Waltoś, kierownik Katedry Postępowania Karnego UJ, wskazuje, że mamy lukę w prawie. Obecnie na sprawcach „wąglikowych żartów” ciąży odpowiedzialność określona w kodeksie wykroczeń. Sprawca podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1500 złotych. Jeżeli wykroczenie doprowadziło do podjęcia jakiejkolwiek niepotrzebnej czynności, sąd może orzec nawiązkę w wysokości do 1000 złotych. Prof. Andrzej Gaberle z UJ twierdzi, że „wąglikowe kawały” można traktować jak przestępstwo z art. 160 kodeksu karnego. Taka interpretacja może oznaczać dla oskarżonego wiezienie nawet na trzy lata. Ale jak dotąd, nikt z dowcipnisiów nie poniósł tak wysokiej kary.
Nikt też z rodziców nastolatków – a głównie ci są sprawcami idiotycznych dowcipów – nie zapłacił kosztów akcji „zabezpieczania” groźnie wyglądającej substancji. Oto powód, dlaczego lawina groźnych wygłupów nie topnieje. Jedyna różnica, jaka występuje w miarę upływu czasu, to przepływ fali dowcipów z dużych miast na prowincję.


Wyliczanka bin Ladena
„Entliczek, pentliczek, czerwony stoliczek, na kogo wypadnie, na tego wągliczek”. Taki dowcip krąży w Internecie i w SMS-ach jako „wyliczanka bin Ladena”. Po dowcipach o blondynkach czekających na samolot w WTC i lotach bezpośrednio do celu („Kochanie, nie przyjeżdżaj po mnie na lotnisko, lecę prosto do biura”) w Internecie przyszła pora na wierszyki.
Oto kolejny: „Pewnego razu we wtorek, gdy dopisał mu humorek, zamiast ESCAPE wcisnął ENTER i rozwalił World Trade Center”.
Ogromnym powodzeniem u dowcipnisiów cieszy się wąglik. „Ta wiadomość została wysłana przez członków Arabskiego Frontu Wyzwolenia Islamu. Zaszyfrowano w niej bakterie wąglika. Prosimy zbliżyć się do monitora i polizać go dokładnie. Dziękujemy za współpracę” – taką informację możemy dostać od znajomych. Zadowolone mogą być także nasze pociechy: „Cieszą się w New Jorku dzieci, pan bin Laden do nich leci. On prezentów ma bez liku, dla każdego po wągliku”. Wąglik potrafi też sam o sobie przypomnieć: „Życzenia stu lat życia składa wasz kochany wąglik”. Nawet Bill Gates przestrzega: „Uważajcie na e-maile z białym proszkiem”.
W sprawie bin Ladena pojawił się polski trop. Źródła wywiadowcze rozesłały w sieci list gończy za terrorystą: „Nie ma go już w Afganistanie. Przeszedł operację plastyczną i obecnie przebywa w jednym z krajów środkowoeuropejskich jako polityk bliskiego mu ideowo ugrupowania. Niestety, ślad się urwał, dlatego Departament Stanu USA uprzejmie prosi o wszelką pomoc w jego ujęciu”. Niezawodni polscy internauci szybko zdemaskowali uciekiniera i na dowód tego rozesłali krótki film, w którym bin Laden po operacji plastycznej zmienia się w Antoniego Macierewicza.
Wiadomo już też, jak będzie wyglądał Afganistan po wojnie. Według krążących w Interencie rysunków, najprawdopodobniej zmieni się w jeden wielki asfaltowy parking z licznymi McDonaldami zbudowanymi dla wygody turystów. Alternatywna wersja przewiduje, że na miejscu tego państwa po wybuchu nuklearnym powstanie Morze Afgańskie. Natomiast w perfekcyjnym zachodnim świecie drapacze chmur po prostu będą uchylały się przed nadlatującymi samolotami.

(ida)

 

Wydanie: 46/2001

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy