Urlop to najlepszy czas na…

Urlop to najlepszy czas na…

Włodzimierz Odojewski, pisarz
Jeśli się ma rower i zdrowe nogi albo samochód, to należy wyjechać z dużego miasta na jakąś prowincję, bo tylko tam pozostało w stanie nietkniętym coś, co się nie poddało europejskiej cywilizacji, która wszystko bierze pod but. Takich terenów najwięcej jest w Polsce Wschodniej. Taką wyprawę miałem w okolice Suwałk, gdzie zwiedziłem wspaniałe miasteczka, nieźle utrzymane, czyste, których mieszkańcy nie pragną nigdzie się przenosić, organizują ciekawe życie kulturalne i towarzyskie. Ale też z pietyzmem odbudowują to, co się wali, stare kamienice, synagogi. Prowincja dziś żyje. Widziałem też wiele pięknych kościołów i klasztorów, np. wspaniały zespół klasztorny w Wigrach. Inną ciekawą wyprawę odbyłem w okolice Tarnowa, zobaczyłem odrestaurowane kamienice i dowiedziałem się o planach odbudowy zamku w stylu gotyckim, który w I połowie XIX w. wybudował tutaj jakiś marzyciel. Warszawa jest za bardzo dwuznaczna.

Grzegorz Mikuła, sekretarz generalny Polskiego Związku Narciarskiego
Zawodnicy i trenerzy szukają zwykle ciepłych miejsc na świecie, skoczkowie np. wyjeżdżają na urlopy do Turcji albo do Afryki, by się wygrzać. Wydaje się naturalne, że jeśli przez siedem, osiem miesięcy w roku przebywają na śniegu, pragną też zakosztować trochę słońca, którego organizm jest spragniony. Terminy wczasów przypadają u nas zwykle w kwietniu i maju, bo latem zaczynają się już zgrupowania kondycyjne, pierwsze starty, treningi. Zdarza się, że np. Adam Małysz w lecie wybiera się do Austrii, by pojeździć na jakimś lodowcu. Zwykle jednak skoczkowie w lecie trenują bez śniegu, natomiast biegacze narciarscy i uprawiający narciarstwo alpejskie poszukują śniegu.

Prof. Łukasz Turski, fizyka teoretyczna, PAN
Czas, żeby chwilę pomyśleć, choć niektórzy uważają myślenie za rzecz całkowicie zbędną. Można wyjechać, aby zaobserwować, co się zmieniło na lepsze w Polsce, jeśli gdziekolwiek uda się dojechać, bo akurat nasze drogi zmieniły się na gorsze. Myślę, że Ives Montand, który prowadził ciężarówkę z nitrogliceryną w filmie „Cena strachu”, nie byłyby sobie w stanie wyobrazić podróży na trasie Warszawa-Łeba-Warszawa. Można przestać słuchać bez przerwy programów publicystycznych w Polskim Radiu i oglądać programy polityczne w TVP, a zamiast tego zaobserwować, jak fantastycznie zmienił się na lepsze rynek księgarski. W dobrej księgarni można bez trudu wydać wszystkie pieniądze na lekturę. Można też sięgnąć do tygodników, które wyraźnie się poprawiły i zdecydowanie odróżniają się od tabloidów. W tygodniku zawsze znajdziemy coś ciekawego do przeczytania, coś, co pozwala zastanowić się przez chwilę i pomyśleć. Urlop to doskonały okres, tylko strach pomyśleć, co będzie, gdy wakacje się skończą i znowu przestaniemy myśleć.

Prof. Jerzy Woy-Wojciechowski, medycyna nuklearna, prezes Polskiego Towarzystwa Lekarskiego
Zalecam odpoczynek psychiczny i fizyczny. Mieszczuchów zachęcam, by udali się do jakiejś pięknej wioski, niekoniecznie znanej i obleganej. Zwykle wyjeżdżam na dziką plażę nad polskim morzem, a potem do zakątka na Mazurach, gdzie przejeżdża jeden samochód dziennie. Oderwanie się psychiczne i fizyczne od miasta jest zbawienne dla organizmu, bo to okazja, by dotlenić płuca, zrezygnować z nadmiernego palenia papierosów i picia kawy. Jeśli do tego postawimy sobie warunek, że codziennie bez względu na pogodę wykonamy szybki, co najmniej półgodzinny spacer albo dłuższą wycieczkę, to pod wpływem ruchu będzie się wydzielać hormon młodości i wzrostu, który w starszym wieku zanika, a pozwala 50-latkowi wyglądać np. na lat 49.

O. Leon Knabit, benedyktyn, b. harcerz
Urlop to czas na prawdziwy relaks. Jednak nie można dać jednej recepty dla wszystkich. Inaczej wypoczywają ci, którzy pracują fizycznie, a inaczej ci, u których przeważa wysiłek umysłowy. Nie można jednak w żadnej mierze przesadzać. Nie da się w czasie urlopu odrobić wszystkich zaległości. Nawet zwiedzanie atrakcji turystycznych może być nadmiernym wysiłkiem. Zdarza się, że po wakacjach, gdy przegląda się zdjęcia z urlopowych wypraw, ludzie pytają zdziwieni – to ja tam byłem, gdyż niczego nie zdołali zapamiętać. Ilość nie przechodzi w jakość. Większa intensywność wypoczywania nie sprawi, że po urlopie będziemy się czuli w stu procentach wypoczęci i dużo zdrowsi niż wcześniej. Co najwyżej możemy całkiem zdrowi umrzeć.

Waldemar Malicki, pianista, twórca telewizyjnej „Filharmonii dowcipu”
Urlop jest przeciwieństwem pracy. Muzycy to jednak taka grupa, dla której granice między urlopem a nieurlopem są nieostre. Kiedy mam urlop, staram się być przyzwoitym i normalnym człowiekiem i poświęcam ten czas na ostudzenie emocji i poprawienie ciała oraz umiejętności. A jednak specyfika zawodu daje o sobie znać, bo tylko na początku jestem zadowolony, potem zaczynam się niepokoić, a wreszcie odczuwam tylko nienawiść do urlopu. Wolę więc urlopy w małych dawkach, np. trzy dni w listopadzie, trzy dni w grudniu i trochę w lipcu. Wszystko przeplatane pracą. W wakacje jednak występuje zwykle inny rodzaj muzyków, mnie pozostaje więc szlifowanie formy.

Wydanie: 34/2008

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy