Uśpione pokolenie

Uśpione pokolenie

Używanie prostych schematów czy jednowymiarowych opisów do wyjaśniania zachowań jakiejś zbiorowości zazwyczaj nie pozwala dostrzec złożoności sprawy. Tym bardziej że płytkie, schematyczne i mocno naciągane etykietki, np. „pokolenie JP2”, „pokolenie X” itd., najczęściej więcej mówią o osobach, które ich używają, niż o samym opisywanym zjawisku społecznym.
Pod wpływem bardzo dobrej książki Roberta Putnama „Samotna gra w kręgle” odważę się jednak określić młodych ludzi w Polsce mianem „uśpionego pokolenia”. Ale po kolei. Książka amerykańskiego naukowca stara się wyjaśnić przyczyny oraz skutki spadku aktywności obywatelskiej wśród współczesnych Amerykanów. I choć rozważania Putnama oparte są na analizach społeczeństwa amerykańskiego, to w dużym stopniu odnoszą się również do zachowań społeczeństwa polskiego. Wśród najważniejszych czynników ograniczających zainteresowanie ludzi sferą publiczną i dobrem wspólnym amerykański politolog wymienia m.in. presję czasu, pogoń za pieniędzmi i związaną z tym coraz większą mobilność społeczną. W Polsce, gdzie ludzie żyją pod wielką presją finansową i nie mają zbyt wiele czasu na jakąkolwiek inną aktywność niż praca za kiepskie wynagrodzenie, ogólne zabieganie i walka o zapewnienie bezpieczeństwa socjalnego wydają się dobrym wytłumaczeniem bierności. Także młoda polska emigracja na Zachód nie wzmacnia żywej tkanki obywatelskiej. Atomizacja ludzi oraz osłabienie więzi społecznych, szczególnie w dużych miastach, to kolejny powód słabej aktywności obywateli.
Jednak za najistotniejszą przyczynę zaniku aktywności społecznej w Stanach Zjednoczonych Putnam uznaje zmianę pokoleniową. Im niższy wiek Amerykanów, tym mniej aktywnych obywateli. Mimo odmiennej najnowszej historii, te same trendy co w Stanach Zjednoczonych można zaobserwować także w Polsce. Począwszy od poziomu czytelnictwa codziennej prasy, poprzez uczestnictwo w związkach zawodowych, na kandydowaniu do ciał wybieralnych kończąc, wszędzie widać te same tendencje – młodzi ludzie nie są zainteresowani jakimkolwiek zaangażowaniem w sprawy publiczne. Charakterystyka młodych Amerykanów autorstwa Putnama dobrze pasuje do młodej części społeczeństwa polskiego: „Członkowie tego pokolenia mają skrajnie osobisty i indywidualistyczny pogląd na politykę. Dorastali w epoce, która przedkłada dobra osobiste i prywatną inicjatywę nad wspólne zainteresowanie publiczne. Pokolenie to nigdy nie miało bliższych związków z polityką, a przez to kładło większy nacisk na to, co osobiste i prywatne, niż na to, co publiczne i zbiorowe”. Brak własnej tradycji zbiorowych przeżyć oraz pokoleniowych sukcesów dodatkowo powoduje, że generacja ta jest bardzo skupiona na samej sobie.
W polskich warunkach pokolenie obecnych 20-latków to ludzie, którzy nie zdążyli poznać PRL i jedyna rzeczywistość, jaką znają, to czas polskiego „realnego kapitalizmu”. Przez to brakuje im często dystansu do obecnego ładu, który – poprzez brak porównania z czymkolwiek innym – sprawia wrażenie jedynego możliwego porządku. Mechanizmem, który wzmacnia to poczucie, jest przekaz masowych mediów. Nie wolno zapomnieć, że jest to pierwsze pokolenie wychowane na komercyjnej telewizji, taniej rozrywce, banalnej papce mediów elektronicznych. Generalnie oglądanie telewizji – jak twierdzi Putnam i wielu innych badaczy – nie sprzyja aktywności społecznej. Im dłuższe oglądanie telewizji, tym mniejsze zaangażowanie w sprawy publiczne. Według amerykańskich badań nad stylem życia, ci respondenci, którzy przyznawali się, że spędzają więcej czasu na oglądaniu telewizji, o wiele rzadziej brali udział w jakichkolwiek działaniach zbiorowych – rzadziej uczestniczyli w zebraniach publicznych, podpisywaniu petycji, rzadziej byli członkami organizacji społecznych. Telewizja kradnie czas oraz zachęca do apatii i pasywności. Ucieczka w świat elektronicznych mediów szczególnie dotyka właśnie młodych ludzi. Tym bardziej jest to szkodliwe, jeśli telewizja nie tylko zniekształca obraz teraźniejszości, zafałszowuje przeszłość i historię, lecz także uniemożliwia dostrzeżenie możliwości przekroczenia ram obecnego porządku.
Jeżeli jakakolwiek alternatywa wobec znanego młodym ludziom świata rynku, hipermarketów i kultury masowej ma dla nich w Polsce jedynie kształt telewizyjnego, propagandowego obrazu PRL z octem na pustych półkach, to szukanie innych rozwiązań społecznych i angażowanie się w zmianę rzeczywistości wydaje się w takich okolicznościach mało atrakcyjne.
W ten sposób dorasta milczące pokolenie, które nie potrafi zadać trudnych pytań, upomnieć się o swoje prawa w życiu codziennym i choć powodów dookoła jest mnóstwo, nie ma ochoty się buntować przeciwko czemukolwiek. Pokolenie, które wierzy zgodnie z duchem kapitalizmu, że na własną rękę można poradzić sobie z otaczającymi problemami. Prywatne troski zazwyczaj mają jednak społeczne przyczyny i są związane z istniejącymi regułami życia zbiorowego. Ale tych ostatnich nie da się zmienić ani pokonać w pojedynkę. Egoistyczne strategie życiowe nie mogą przynieść satysfakcji na poziomie indywidualnym ani tym bardziej wnieść czegoś wartościowego do sfery publicznej.
Skutki są takie, że generalnie przez minione kilkanaście lat nie pojawili się w polskiej polityce żadni nowi ludzie, a zwłaszcza nowe idee. Trudno dziś wskazać osoby z pokolenia 20- i 30-latków, które chcą i potrafią zmieniać reguły życia politycznego w Polsce. Nie ma takich ludzi. Podobnie jak nie ma tych, którzy jak pokolenie 1968 r. powiedzieliby: „Bądź realistą, żądaj niemożliwego”.

Wydanie: 46/2009

Kategorie: Felietony, Piotr Żuk
Tagi: Piotr Żuk

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy