Uwierzyły w śmierć

Uwierzyły w śmierć

Co czuły dzieci zakładnicy?

Prof. Irena Obuchowska, psycholog dziecięcy z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu

– Jak reagują dzieci w sytuacji tak strasznego zagrożenia?
– Młodsze dzieci niewątpliwie reagują totalnym przerażeniem, ale u niektórych może się pojawić cień nadziei, że rodzice „coś zrobią”. Wiemy, że w szkole terroryści zatrzymali także matki. To dodawało dzieciom sił. Były przekonane, że matka je ochroni. Ale na pewno nie można dać ogólnej odpowiedzi. Dzieci reagują różnie, zależnie od wieku, swojej indywidualnej wrażliwości, jak i poprzednich doświadczeń, które spowodowały, że albo mają zaufanie do ludzi, albo nie.
– Czym się różni ten lęk od dorosłego uczucia strachu?
– Dzieci odczuwają silny, biologiczny strach, nie werbalizują go, raczej nie sięgają myślą do tego, co będzie, ale odczuwają strach całym ciałem i całą psychiką. Są sparaliżowane, kulą się w sobie, tak jakby chciały, żeby ich ciała były jeszcze mniejsze. Starsze dzieci, także przeniknięte przerażeniem, są albo sparaliżowane, albo wyzwala się u nich popęd do ucieczki, byle dalej, przed siebie. One już mają wizję zagłady, wizję własnej śmierci. Są jednym wielkim krzykiem o życie.
– Czy tacy uczniowie jak ci zakładnicy ze szkoły mają już ukształtowaną świadomość śmierci? Kiedy dziecko zaczyna rozumieć, że śmierć nie dotyczy tylko starych ludzi?
– Około dziewiątego roku życia dziecko zdaje sobie sprawę z nieuchronności śmierci, ale to również jest związane z poprzednimi przeżyciami, np. czy doświadczyły już śmierci kogoś bliskiego. Młodsze dzieci wierzą w śmierć w specyficzny sposób, np., że babcia umarła, ale w przyszłym roku pojedzie z nimi na wakacje. Niewątpliwie uczniowie, którzy przeżyli ten szkolny terror, będą uważać, że życie, także ich, jest bardziej kruche, niż sądzili.
– Czy fakt, że dzieci były w grupie, dodawał im sił?
– Na pewno. Może znalazło się dziecko o duszy przywódcy, które miało pomysł, jak się ratować. Ale ten uczeń z najsilniejszą psychiką mógł poprowadzić dzieci ku zgubie.
– Czy z tych uwolnionych zakładników mogą wyrosnąć terroryści?
– To zbyt mocno powiedziane. Niewątpliwie jednak u niektórych może się pojawić przekonanie, że nie chcą być deptane, że jeśli w świecie istnieje podział na agresorów i ofiary, to one już więcej nie chcą być w roli upodlonych. Określa się to syndromem podłego świata.
– Czy dzieci w sytuacji zagrożenia są solidarne, czy zwycięża egoizm?
– Oczywiście, że wykazują już silne zachowania prospołeczne. Szczególnie że te ze szkoły w Osetii wychowały się w świecie pełnym zagrożeń.
– Jakie będą ich późniejsze reakcje na to, co przeżyły?
– Wszystkie dzieci znajdą się w stanie tzw. stresu pourazowego. Niektóre będą przeżywały silne lęki w dzień, a nocą będą miały koszmarne sny; staną się agresywne i nieufne, rozwinie się u nich syndrom „podłego świata”. Inne zachowają zewnętrzny spokój, ale ich uczucia zostaną głęboko zranione, w wyobraźni pojawią się obrazy trupów, dzieci będą słyszały strzały, będą się zamykały przed ludźmi, uciekały w głąb siebie. U jeszcze innych skutki stresu mogą być odroczone: w nieoczekiwanych sytuacjach przypomną się obrazy grozy, pojawi się strach, dzieci nie będą mogły się skupić przy nauce ani swobodnie się bawić, nagle wybuchną płaczem. Stres pourazowy przebiega różnie, wszystkie dzieci wymagają fachowej pomocy. Ich rodzice również. Takie przeżycie zawsze pozostawia trwałe ślady w psychice, chodzi o to, aby były jak najmniej bolesne. Bo boleć będą.
– A dzieci, które na żywo lub w relacjach obejrzały szturm na szkołę i tragedię rówieśników?
– Bierny uczestnik również zapłaci cenę za to, co zobaczył. U dzieci, które oglądały przekaz telewizyjny, mogą się pojawić stany lękowe. Ważne jednak, żeby dorośli nie traktowali tej tragedii jako pretekstu do opowieści o tym, jaki świat jest zły. Trzeba wytłumaczyć dzieciom, że sytuacja była wyjątkowa, a także, iż od nich zależy, czy świat będzie lepszy.

Wydanie: 37/2004

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy