+ VAT

Ministerstwo Finansów wspólnie z rządem, z powodu tego, że nie chce albo nie może zredukować swoich ciotek i kuzynek pracujących w rozdętej ponad miarę administracji, szuka rozpaczliwie pieniędzy, które pokryją budżetową dziurę, nie krzywdząc zatrudnionej rodziny, stąd też między innymi pomysł opodatkowania dochodów ochotniczych straży pożarnych. I teraz wszystko, co ochotniczy strażak zarobi na wiejskiej zabawie po to, żeby mieć na nowe sikawki i benzynę potrzebną do jazdy, kiedy ochotnicza syrena zawyje na alarm, fiskus przekaże urzędnikom, którzy w tym kraju od godz. 8 do 15 pracują nad strategią dotyczącą skuteczniejszego gaszenia, a większość straży pożarnych będzie gasić przez olewanie.
Po mieście i okolicach krążą też plotki, że podobnym podatkiem obłożeni zostaną także krwiodawcy, i to zarówno zawodowi, jak i ci, co oddają krew honorowo. Jeżeli jeszcze w miarę rozumiem podatek w stosunku do tych pierwszych, tj. 22% od strzykawki, to nie za bardzo ogarniam honorowych, którzy z tego, co pamiętam, po każdym zabiegu dostawali w prezencie czekoladę. Czy w tej sytuacji rząd będzie im zabierał 22% tabliczki?
Ale w jednym przypadku zastanawiam się, czy nie trzeba będzie podać do sądu senatorów, tych którzy głosowali za wprowadzeniem od 1 stycznia podatku od dochodów giełdowych, ponieważ takie podatki zniszczyły już giełdy w kilku krajach, między innymi ostatnio na Węgrzech. I pewnie tak się stanie i u nas, bo w ekonomii nie ma cudów, nawet jeżeli Senat w większości składa się z członków SLD. A jeżeli tak się stanie, że nasza giełda również dojdzie do marginesu, to będzie dowód na to, że senatorowie naszego kraju uprawiają najzwyklejszy w świecie sabotaż, chyba że zbiorowo, przed narodem przyznają się do swojej bezgranicznej głupoty. Ale i wtedy nie będzie to powód do satysfakcji.
Żeby jednak skończyć tę pogadankę czymś bardziej optymistycznym, to powiem, że mimo wszystko Ministerstwo Finansów potrafi być i łaskawe, i nawet troskliwe. Dowodem na to są, jak już niedawno pisałem, agencje towarzyskie, na których zarabia tylko pruszkowska mafia i, jak się okazało, sklepy z artykułami erotycznymi, na które – w odróżnieniu od sklepów z tornistrami i kredkami – VAT nie został podniesiony.
I teraz możemy już ogłosić nowe polskie przysłowie: SEKS JAK NIESZCZĘŚCIA – CHODZĄ PARAMI.

Wydanie: 47/2003

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy