Wesele u Leppera

Samoobrona wchodzi do Sejmu

Gdyby nie te biało-czerwone krawaty w sztabie wyborczym Andrzeja Leppera, który mieścił się na rogatkach Warszawy, w restauracji Witaszka, byłoby jak na wiejskim weselu. Panie założyły suknie z cekinami, do tego torebki z koralików, głębokie dekolty, brokaty we włosach. Panowie wbili się w przyciasne garnitury, większość nie pomyślała o dostrojeniu kolorem butów i koszul.
– To nie ma znaczenia – powiedziała mi Maria Zbyrowska (pierwsze miejsce na liście do Sejmu w jednym z okręgów województwa podkarpackiego. Ładna, młoda samotnie wychowuje syna, prowadzi specjalistyczne gospodarstwo). – Wystarczy miesiąc na Wiejskiej, zobaczy pani, jak się zmienimy. Większość warszawiaków też pochodzi ze wsi.
Póki co do ogłoszenia pierwszych wyników pozostała jeszcze godzina – goście tego wieczoru zabijali czas w suto wyposażonym barze. Alkohol, muzyczka w stylu disco-polo, piosenki w rodzaju: “Gdzie się podziały tamte prywatki” i sztandarowa, wyborcza: “Ten kraj jest nasz i wasz, nie damy sobie pluć w twarz, będziemy walczyć jak lwy itd.” rozbroiły obecnych, co było widać nie tylko na ich zaczerwienionych twarzach, ale i w narastającej chętce do pląsów.
Głośne śmiechy, cmokania w damskie, spracowane rączki ucichły dokładnie o godzinie 20, w momencie gdy na salę wszedł, poprzedzony okrzykami: “Szpaler, szpaler – Andrzej Lepper. Już były znane wyniki: trzecie miejsce wśród startujących partii, prawie 10% głosów, czterdzieści kilka miejsc w Sejmie. Już Jan Maksymiuk, szef kampanii wyborczej Samoobrony wyściskał się z połową sali. Wszyscy chcieli usłyszeć, co szef Samoobrony powie przed kamerami telewizyjnymi. Ale tłocząc się, o mało nie zrzucili z estrady i przewodniczącego, i dziennikarza.
Lepper powiedział telewidzom, że się cieszy, ale byłby jeszcze bardziej rad, gdyby wyborami zainteresowało się więcej mieszkańców wsi. Stojący koło niego Stanisław Kaczoruk, przewodniczący Samoobrony w USA, czujnie szepnął mi do ucha, że jego polonusi na pewno nie zawiedli.
Potem było zbiorowe podrzucanie spoconego od ciżby Leppera pod sufit: “Niech mu gwiazdka pomyślności nigdy nie zagaśnie” i jeszcze kilka mikrofonów podsuniętych zwycięzcy pod nos. Powtarzało się pytanie, czy realna jest koalicja z SLD. Lepper niezmiennie odpowiadał, że to zależy od zgodności programowej, a poza tym w Sejmie przyda się silna opozycja.
Jeszcze raz chłopskie ręce jak bochny złożyły się do oklasków i przewodniczący Samoobrony, być może wkrótce wicemarszałek Sejmu, wyszedł w otoczeniu swych najbliższych współpracowników.
Ci działacze to przede wszystkim wiceprzewodniczący – Krzysztof Filipek. Pierwsze miejsce na liście siedleckiej. 40 lat, pochodzi z biednej rodziny chłopskiej z okolic Węgrowa. Miał firmę brukarską. Oficjalne źródło utrzymania – cztery hektary ziemi w Międzylesiu pod Warszawą. Tadeusz Mazanek, szef stowarzyszenia “Nie dla Unii Europejskiej”. Pomysłodawca ubiegłorocznego pochodu przez Katowice z hasłami: “Jude raus”, “Nasze kamienice, nasze ulice”. Mazanek odcina się od tych zachowań; twierdzi, że to sprawka osób, które przyłączyły się do manifestacji. Krzysztof Rutkowski, detektyw, właściciel dwóch firm detektywistycznych w Warszawie i w Wiedniu. A także lotnik RAF-u, Stanisław Skalski, znani sportowcy – Kazimierz Górski, Władysław Komar, Andrzej Supron, i Bohdan Poręba – reżyser. I mecenas Henryk Dzido, obrońca Leppera przed sądem.


Program Samoobrony

Zlikwidować kasy chorych, decyzje o podniesieniu składki na ubezpieczenia zdrowotne podjąć po ponownym przeliczeniu wpływów i wydatków.
Bezrobocie ograniczyć poprzez wzrost gospodarczy, dla którego kołem zamachowym winien być rozwój budownictwa i rolnictwa. Nie likwidować dalej dużych struktur gospodarczych, które tworzą popyt dla małych i średnich przedsiębiorstw.
Podatki: od dochodów osobistych powinien być progresywny w czterech przedziałach, maksymalnie do 60%. Należy określić próg podatkowy na poziomie minimum socjalnego. Przywrócić ulgę mieszkaniową.

 

Wydanie: 39/2001

Kategorie: Wydarzenia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy