Więzienie za internetowy dowcip

Więzienie za internetowy dowcip

17-letni Polak z Nowego Jorku za żart w Internecie, że wysadzi w powietrze szkołę, został aresztowany przez FBI

Było jak w kinie. 24 stycznia br. o 3.30 nad ranem antyterrorystyczne oddziały nowojorskiej policji zablokowały małą, spokojną uliczkę 60th Place na Maspeth, dzielnicy Queensu. Komando z bronią maszynową wpadło do budynku pod numerem 59-77, obezwładniając domowników. Kiedy funkcjonariusze skuli 17-letniego Łukasza Łagucika, nie ukrywali zadowolenia. „Mamy go, to on”, powtarzali. Jedyne, co przychodziło Łukaszowi do głowy, to myśl, że chyba pomylili go za jakimś członkiem Al Kaidy.
Taki był finał internetowej korespondencji, którą uczeń klasy maturalnej renomowanej szkoły Forest Hills High School prowadził ze swoją rówieśniczką, Lauren Hess z miasteczka Wynn w Arizonie, na drugim końcu Ameryki.
Ks. Piotr Żendzian, proboszcz parafii Świętego Krzyża na Maspeth, relacjonuje: – W piątkowy wieczór siedziałem przy komputerze, grało radio. Podawali wiadomości. Usłyszałem, że policja przeprowadziła akcję, w której aresztowano 17-letniego polskiego ucznia z Maspeth grożącego wysadzeniem w powietrze szkoły. Kiedy padło nazwisko, poczułem się, jakby mnie grom poraził. Łukasz? To jakaś pomyłka, nonsens! Zadzwoniłem do domu Łagucików. To niestety była prawda…
Rodzina Łagucików przyjechała do Nowego Jorku z Łomżyńskiego ponad cztery lata temu. Pani Barbara ma dwoje dzieci, Emilię i Łukasza. Chłopak szybko opanował angielski i zaadaptował się w nowym środowisku. Znakomity uczeń. Oddany ministrant. Miał żywą wyobraźnię i talent teatralny. Chciał być reżyserem filmowym. Marzyła mu się kariera Spielberga. Jeszcze na Boże Narodzenie przygotował program w kościele.
W Forest Hills High School osiągał świetne wyniki w nauce. Miał dostać szkolne stypendium na studia, co w historii tej szkoły Polakowi przydarzyłoby się chyba po raz pierwszy. Amerykanie mówią o takich brilliant boy.

Genialny Łukasz

– Nasza parafia jest największą polską parafią na Queensie i chyba drugą co do wielkości w całej archidiecezji nowojorskiej. W weekend na msze przychodzi ponad 2 tys. wiernych. Przy parafii działają podstawowa szkoła katolicka i sobotnia szkoła polska im. Jana Pawła II. W odróżnieniu od parafii typowo amerykańskich nie mamy problemów z młodzieżą. Narkotyki są nieznane. Na tym dobrym tle Łukasz zdecydowanie się wyróżniał. Ministrant wypełniający z sercem obowiązki i uczący młodszych kolegów. Po prostu talent – mówi ks. Żendzian.
Łukasz był także fanatycznym internautą. Bardzo łatwo nawiązywał e-mailowy dialog. W ten sposób poznał swoją rówieśnicę Lauren Hess z Arizony. Podczas jednej z internetowych rozmów Polak przerwał korespondencję, twierdząc, że musi… dokończyć wraz z kolegą konstruowanie bomby, która wysadzi w powietrze szkołę. W czwartek, 23 stycznia br., Łukasz powtórzył dziewczynie, że bomba jest gotowa, zaś akcję planuje na następny dzień, na godzinę 11.48. Dlaczego? Bo dokładnie o tej porze w szkole w Columbine w stanie Arkansas dwóch nastolatków, Eric Harris i Dylan Kelbold, rozpoczęło trzy lata temu masakrę kolegów. Łagucik pisał, że uważa ich za bohaterów. Dodał również, że prócz bomby zrobionej w garażu ma także broń zakupioną w nowojorskim sklepie Jack’s. Przed wysadzeniem szkoły miał z niej „rozwalić” kolegów, których „nie lubi”.
– Nowy Jork jest stolicą czarnego humoru. Śmianie się z najgorszego ma u nas bogatą tradycję – mówi świętokrzyski proboszcz. – W innych stanach uważają nas, nowojorczyków, za nienormalnych. To jednak nie jest perwersja, ale forma odreagowywania stresów życia w metropolii, pokazanie, że jesteśmy silniejsi od wszelkich przeciwności i nieszczęść, nie wyłączając śmierci.
Wystraszona Lauren też najwyraźniej nie zrozumiała intencji Łukasza. Zadzwoniła do niego z komórki i prosiła, aby się powstrzymał i nie wysadzał szkoły ani nie zabijał kolegów. Ten był jednak nieugięty. Lauren poszła więc do dyrektora swojej szkoły w Wynn, by zapytać o radę. Dyrektor natychmiast zadzwonił na policję. Rozpoczęła się akcja na szeroką skalę z udziałem służb federalnych.
Agenci FBI polecili dziewczynie nawiązać kontakt internetowy z sieciowym kolegą. Równocześnie operator sieci EarthLink, z której korzystali, otrzymał sądowy nakaz ujawnienia danych personalnych nowojorskiego rozmówcy.
W nocy z czwartku na piątek (23/24 stycznia) Łukasz Łagucik został aresztowany i przewieziony do więzienia na Rickers Island. Bomby ani broni nie znaleziono. Skonfiskowano natomiast komputer 17-latka. Sprawa natychmiast trafiła na strony „New York Timesa”, „Daily News”, „New York Post” i sieci telewizyjnych. Głos zabrał nawet gubernator stanu Nowy Jork, George Pataki.

Piekło internetowe

Rodzina Łukasza przeprosiła na łamach prasy za nieodpowiedzialny wygłup syna i jego konsekwencje. Ks. Piotr Żendzian w wypowiedziach dla „Daily News” i „New York Post” bronił Polaka, nazywając jego czyn głupim błędem, zaś jego samego portretując jako miłego i lubianego przez wszystkich chłopaka o bardzo dobrej reputacji. To bez wątpienia zwróciło uwagę mediów.
– W kazaniach podczas weekendowych mszy ostrzegałem przed zagrożeniami internetowymi – kontynuuje ks. Piotr. – Internet poza postępem cywilizacyjnym niesie ogromne niebezpieczeństwo. Zapewniając anonimowość komunikowania, znosi odpowiedzialność za słowo i samokontrolę. Może prowadzić do nieba możliwości, ale także do piekła dewiacji. Podając przykład Łukasza, apelowałem do rodziców, aby pilnie strzegli dzieci przed zagrożeniami Internetu.
Po mszach parafianie spontanicznie deklarowali proboszczowi gotowość zbiórki pieniędzy na kaucję wyznaczoną za zwolnienie Łukasza. Wolę pomocy zadeklarował ordynariusz diecezji Queensu, ksiądz biskup Thomas Daily. Diecezja pomogła rodzinie Łagucików znaleźć prawnika. Swoją pomoc pro bono zaoferował znany polonijny adwokat, Romuald Magda.

Kino akcji, werdykt sądu

Od 26 stycznia Łukasz jest w domu. Został zwolniony za kaucją 15 tys. dol. wpłaconą przez rodziców. Będzie sądzony jako dorosły, bo ukończył 17 lat. Przed zamachami 11 września 2001 r. za taki żart odpowiadałby jak za wykroczenie. Teraz jest to przestępstwo, za które może dostać nawet do siedmiu lat więzienia. Groźby terrorystyczne prawo traktuje poważniej.
– Kaucja wyznaczona przez sędziego nie jest wysoka jak na rodzaj zarzucanego czynu – mówi mecenas Romuald Magda. – Ameryka jest dziś wyczulona na punkcie zagrożeń terrorystycznych i gotowa ścigać terror wszelkimi dostępnymi środkami. Tym należy tłumaczyć akcję specgrupy NYPD na Maspeth. Niska kaucja oznacza, że sąd traktuje Łukasza nie jak potencjalnego terrorystę, ale raczej niesprawiającego dotąd problemów młodego człowieka
– Cała społeczność polska dzielnicy jest z Łukaszem. Popełnił błąd, jaki w tym wieku popełnia wielu – twierdzi ks. Żendzian. – Gdyby poważnie traktować słowa 17-latków, więzienia byłyby pełne. Faktem jednak jest, że za ten głupi żart powinien odpokutować. Będziemy przekonywać wymiar sprawiedliwości, że adekwatną karą może być na przykład orzeczenie określonej liczby godzin pracy na rzecz społeczności lokalnej. Na terenie szkoły, parafii czy w innym miejscu. Gdyby to ode mnie zależało, Łukasz prowadziłby dla uczniów z naszej szkoły specjalne pogadanki, do czego może prowadzić głupota w korzystaniu z cyberprzestrzeni. Modlę się, aby ten wyskok nie przekreślił szans życiowych, jakie się otworzyły przed nim w Ameryce.
– Przypomina mi to trochę wydarzenie z biografii Romana Polańskiego. Podczas balu absolwentów w łódzkiej Filmówce nagle wpadli na salę „chłopcy z Bałut” i pobili balujących. Okazało się, że „zamówił” ich Polański, który całą akcję filmował ukrytą kamerą. Łagucik nie był aż tak świadomym „reżyserem”, ale zamieszał na całą Amerykę – opowiada Marek Kosowski, biznesmen z dzielnicy Maspeth.
Los Łukasza Łagucika pozostał w rękach sądu.

Maspeth, Nowy Jork

Wydanie: 9/2003

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy