Mikołaj w czapce na bakier

Mikołaj w czapce na bakier

Przed świętami na całym świecie działy się rzeczy niezwykłe

W Kalifornii świąteczne dekoracje spowodowały kryzys energetyczny. W Austrii stopił się gigantyczny żłobek. Japończycy oszaleli na punkcie Bacha. Przed świętami w wielu krajach dzieją się rzeczy, o których wcześniej nikomu się nie śniło.
Lori Bledsoe jak co roku ozdobiła swój dom w mieście Valencia w Kalifornii świetlnym kołem o średnicy pięciu metrów i kilkoma tysiącami kolorowych żaróweczek. Stojąca przed posiadłością ogromna choinka lśni kaskadą świateł. “Mój mąż pracował dwa tygodnie, aby założyć to wszystko. Nie mam zamiaru wyłączać. W końcu Boże Narodzenie jest tylko raz w roku”, mówi pani Bledsoe. Nie przejmuje się apelami władz stanu, by zmniejszyć ilość pożerających prąd ozdób czy lampionów lub przynajmniej włączać je kilka godzin później niż zwykle. W Kalifornii bowiem kaprysy pogody, remonty kilku elektrowni i nagły wzrost zużycia prądu spowodowały energetyczny chaos. “Ludzie chyba oszaleli. Kiedyś instalowali najwyżej kilka rzędów wielobarwnych żarówek. Dziś modne są sieci z tysięcy maleńkich lampek. Te dekoracje na drzewach i na całych dachach zużywają tyle prądu co milion gospodarstw domowych”, żali się Lorie O’Donley, rzecznik Energetycznego Systemu Operacyjnego. Przykład oszczędności dał sam gubernator Gray Davis, który włączył światła “oficjalnej stanowej choinki” tylko po to, by zaraz demonstracyjnie wyjąć wtyczkę z gniazdka. Naśladowców jednak znalazł niewielu. W Almeda Monte Boscovich i Peter Romualdez ozdobili swą posiadłość 4 tysiącami lampek, zaś na 3-metrowej choince znalazły się świetlne płatki śniegu oraz wizerunki tańczącego świętego Mikołaja i jego małżonki. “Nie możemy wyłączyć. Rodzice przyjeżdżają tu z dziećmi każdego wieczoru, by popatrzeć”, mówi pan Boscovich.
Grudzień nawet w sytych krajach kapitalistycznych niespodziewanie

stał się czasem niedoboru.

W USA wyrąbano 144 miliony choinek. Wielu Amerykanów ma zwyczaj osobiście wycinać swoje drzewka w górach Santa Cruz, gdzie znajduje się około 30 choinkowych farm. Podaż jednak nie może nadążyć za popytem. Świąteczne drzewka skończyły się już w końcu listopada. “Musieliśmy zamknąć interes na sam szczyt sezonu. Naprawdę nic nam nie zostało”, przyznaje Karen Fishback z Raccoon Gulch Christmas Tree Farm.
Jak co roku okazało się, że wytwórcy nie nadążą z produkcją najpopularniejszych zabawek. W ubiegłych latach okazało się, że w mikołajowym worku za mało jest Teletubisiów, kosmatych stworków Furbies czy lalek Buzz Lightyear. W obecnym sezonie furorę robi Playstation 2 japońskiej firmy Sony, będący najszybszym i najpotężniejszym systemem gier wideo, jaki stworzono do tej pory. W Wielkiej Brytanii zamówiono 200 tysięcy egzemplarzy, producent dostarczył jednak tylko 35 tysięcy. “Ponad 165 tysięcy sprzedano tym, którzy złożyli zamówienia i wysłali 199 funtów jeszcze przed 24 listopada, będącym oficjalnym dniem rozpoczęcia sprzedaży. To smutne, że na Boże Narodzenie nic nie zostało”, mówi Lisa Foster, wydawca MCV, brytyjskiego magazynu poświęconego grom wideo. Na aukcjach internetowych w USA za Playstation 2 zapłacić trzeba podwójną cenę.
Mikołajowie mają też inne kłopoty. W brytyjskim mieście Great Yarmouth podczas wielkiej parady przed tłum wdarli się policjanci i wyprowadzili świętego Mikołaja w kajdankach. “Santa Claus” zawinił, bowiem pokłócił się podczas parady z pewnym nastolatkiem tak ostro, że doszło do rękoczynów. Policjanci potem gorzko żałowali swej gorliwości, bowiem dziesiątki dzieci dosłownie dostały szoku, widząc, że ich ulubieniec został aresztowany. Konieczna okazała się pomoc psychologów. Sam szef policji musiał wydać komunikat, że za kratki trafił fałszywy Mikołaj, a prawdziwy z pewnością zostawi pod choinką prezenty. W końcu musiano pokazano skruszonego awanturnika już bez czerwonej czapki i bez brody.
W Brazylii ogromne kontrowersje wywołała świąteczna edycja “Playboya”. Na okładce magazynu pokazano niezwykle rozochoconego Mikołaja, pląsającego z mocno roznegliżowaną tancerką i telewizyjną hostessą, Carlą Perez, która jest wprawdzie

w stroju topless,

zasłania jednak piersi rękoma, frywolnie udając wstydliwość. Sąd w Rio de Janeiro zdecydował, że policja ma konfiskować wszystkie egzemplarze “Playboya”, które nie są umieszczone w nieprzezroczystych opakowaniach. “Musimy spełniać postanowienia ustawy o pornografii”, oświadczył sędzia Siro Darlan.
Niektórzy marzą o tym, aby mieć zdjęcie nie tylko z Mikołajem, żoną i dziećmi, lecz także z ulubionym zwierzakiem. Kotki i pieski boją się wszakże często białej brody, dzwoneczków i czerwonych szat świętego, a więc pierzchają w popłochu.
Szpital Zwierzęcy w Roselle (USA) zaproponował więc odpowiednią usługę. Za jedyne 8 dolarów można tu sobie zrobić zdjęcie z ulubionym czworonogiem, którego uspokoją wykwalifikowani treserzy. Dochód z akcji przeznaczony zostanie na wsparcie schroniska dla bezdomnych zwierząt. “Klientów nie brakuje. Dla wielu ludzi to nie tylko zwierzęta, lecz najbliżsi członkowie rodziny”, wyjaśnia Kathy Kellermann, szpitalny weterynarz.
Austriackie miasto Graz zamierzało przyciągnąć turystów największą chyba na świecie bożonarodzeniową szopką. Rzeźbiarze z USA, Norwegii, Belgii i Japonii wykuli w lodzie scenę Narodzenia Pańskiego o masie ponad 44 ton. Figury Józefa, Maryi i Trzech Królów miały ponad 2 metry wysokości. Niestety, Ojcowie Miasta nie przewidzieli niezwykle łagodnej zimy. Już 13 grudnia z lodowej szopki prawie nic zostało. “Przy 15 stopniach powyżej zera to nic dziwnego”, powiedziała zmartwiona rzecznik urzędu turystyki.
Japończycy tworzą jedno z najbardziej zlaicyzowanych społeczeństw świata. Dwie trzecie spośród 125 milionów mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni nie wyznaje żadnej religii. Buddyzm i szintoizm odgrywają tylko symboliczną rolę. A jednak w grudniu pod Fudżijamą obserwatorów zadziwia zafascynowanie Janem Sebastianem Bachem, najbardziej chyba religijnym z europejskich kompozytorów. Bilety na koncerty z Oratorium na Boże Narodzenia Bacha, kosztujące co najmniej kilkaset dolarów, rozeszły się błyskawicznie. Pewna firma wydała w 15 tomach dzieła wszystkie Bacha, by uczcić 250. rocznicę śmierci wielkiego muzyka. W edycji znalazło się 156 CD-ROM-ów i teksty utworów po niemiecku i po łacinie, jak również ich

japońskie tłumaczenia.

Jeden tom kosztuje 3 tysiące dolarów, a jednak cały 5-tysięczny nakład rozszedł się w ciągu kilku tygodni. Wydawca kolekcji, Tesuo O’Hara, który nie jest chrześcijaninem, tak wyjaśnia ten fenomen: “Bach daje nam nadzieję, kiedy się lękamy. Napełnia nas odwagą, gdy jesteśmy zrozpaczeni. Pociesza nas, gdy jesteśmy zmęczeni i sprawia, że modlimy się, gdy ogarnia nas smutek”.
Prawdziwą krainą Bożego Narodzenia są Niemcy, zwłaszcza południowe, gdzie okres świąteczny z niezliczonymi lampkami, zdobiącymi budynki publiczne i prywatne domy trwa dwa miesiące, od samego początku adwentu. W każdą adwentową niedzielę Niemcy spotykają się na “bożonarodzeniowych targach”, gdzie wśród straganów rozstawionych na rynku można napić się grzanego wina z korzeniami, kupić ozdoby choinkowe i ciasta. Największy taki targ znajduje się w Norymberdze. W tym roku odwiedzi go przypuszczalnie 2,7 miliona osób. Właściciele sklepów z “artykułami świątecznymi” twierdzą, że obroty w styczniu wcale nie spadają. “Ludzie wiedzą, czego im brakuje i kupują na następne święta. To wprost niewiarygodne”, mówi Heidrun Ledig ze sklepu Wolfarth Christmas. Norymberczycy są tak zakochani w Bożym Narodzeniu, że urządzają sobie 25 czerwca (sic!) “świąteczne połowinki”. Często w letnim upale wystawiają na balkon choinki, piją grzane wino i słuchają kolęd z płyt…

 

Wydanie: 51/2000

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy