Woda na kaczy młyn

Wszystko zostało już opisane, obśmiane, obsobaczone i opłakane. Nawet tym, co na PiS głosowali – oczywiście oprócz typów autorytarnych, co są w siódmym niebie – miny zrzedły. Wszyscy już wiemy, na czym stoimy. Raczej może, w czym stoimy, po kostki. W końcu to rzecz naturalna, zalać kraj nawozem naturalnym.
Lepper wicepremierem! To nas już nie szokuje. Antyinteligenckość od początku była mocną stroną Bliźniąt. Łże-elity i tym podobne określenia nas nie dziwią. Prezes Jarosław, który odebrał meldunek o wykonaniu zadania od swego brata, jednocześnie podwładnego, czyli Prezydenta Wszech Polaków, Lecha, wreszcie doprowadził do koalicji. Wydawało się, że może kupić, kogo chce, a jednak guzik z pętlą! Demonizowaliśmy go. Nie mógł.
Pawlak pokazał mu gest Kozakiewicza, więc żeby utrzymać władzę, trzeba było zaangażować, kogo popadnie.
Rzecznik rządu, młody facecik, na początku był miły i układny, usiłował zjednać sobie dziennikarzy. Przyjął strategię prymusika. Gdy doszło do podpisania cyrografu, nadął się jak napełniony wodą kondom, jaki wkładają w skarpetkę twardzi faceci z angielskich sił specjalnych, by przetrwać na pustyni. Zrobił się arogancki, padło mu na zwoje. Na zarzut platformersa, że PiS ministrem oświaty zrobiło nacjonalistę, odpowiedział, że to zawsze była funkcja polityczna i że ministrem był Jerzy Wiatr. Wiatr jest profesorem, latami wykładał na uniwersytecie, stale miał z oświatą do czynienia. Był bardzo dobrym ministrem. Na zastępcę wziął Mirosława Sawickiego, człowieka z innym niż on sam, solidarnościowym rodowodem, więzionego za przekonania, który był wybitnym pedagogiem, z długoletnią praktyką, zastępował Annę Radziwiłł, a potem został ministrem edukacji w kolejnym rządzie. Jasno z tego wynika, że takie rzeczy ponad „układem” były możliwe. Jednak nie u Kaczorów. Bo dla nich liczy się tylko destrukcja, im więcej się zniszczy, tym lepiej. Wszystko rozsypane jak klocki lego w dziecinnym pokoju.
Profesor Janusz Czapiński (z pewnością nadawałby się na ministra oświaty) robił badania na temat stopnia zaufania do ludzi, takie jakie robi się w całej Unii Europejskiej. Badano pod tym kątem Polaków. Okazało się, że nie mamy zaufania ani do polityków, ani sąsiadów, znajomych. Może nawet straciliśmy zaufanie do samych siebie. Zwłaszcza jeśli ktoś głosował na koalicję PiS z Platformą. Mamy najniższe w Europie zaufanie do ludzi! Było już lepiej, znów jest gorzej. Wytyka się obywatelom pochodzenie, rozgłośnia toruńska, w której tak dobrze i swobodnie czują się PiS-owcy, węszy wszędzie spiski; to woda na Kaczy Młyn. Spisek i układ w jednym stały domu. W zasadzie cały naród tkwi w układzie przeciw Kaczorom.
Młodzieżówka lewicowa, która PRL-u nie pamięta, a protestowała przed Ministerstwem Edukacji, bo nie chce być pod glanem, została sprowadzona do parteru, jako przedłużenie zbrodniczej organizacji. Kiedy poseł Platformy pomylił się i zwrócił do rzecznika per „panie pośle”, młodzian nadął się i wycedził: „Nie jestem posłem, wybrałem inną drogę”. Chyba to nie on wybrał drogę, ale droga go wybrała.
Okazało się, że Giertych i Lepper są znacznie sprytniejsi od Jarosława K. U Moniki Olejnik nowy minister edukacji stawiał „kropki nad i”, punktował historię i teraźniejszość. Prosił, żeby dać mu szansę, mówił, że on chce tylko naprawić szkołę, wyprowadzić z niej narkotyki i przemoc. Nauczycielom dać podwyżki. Zaklinał się, że nie wprowadzi do szkół ideologii wszechpolskiej. Wypowiada się umiarkowanie. Nie podkreśla zbrodniczości PRL-u, zresztą jego ojciec PRL umacniał, więc byłoby mu trudno. Ta rodzina wie, czym jest polityka. Roman przeciw UE, tata Maciej europarlamentarzystą. Choć pakt koalicyjny podpisał, a w pakcie jest punkt o tym, że „strony zobowiązują się do niewysuwania na stanowiska państwowe osób, które były rekomendowane przez SLD na stanowiska publiczne w latach 2001-2005”, to wie, że ten punkt jest niezgodny z konstytucją. Bliźniaki idą na całość, nie przejmują się jakąś tam zasadniczą ustawą. Karanych osobników na ministrów i wicepremierów także nie powinno się wybierać, a połowa różnych nominowanych ma jakieś zatargi z prawem i/albo PRL-owski rodowód, ale jak to mawiał ktoś ważny w Trzeciej Rzeszy: o tym, kto jest Żydem, decyduję ja!
O tym, kto może, a kto nie może rządzić, decyduję ja! To jest śmieszne, bo na razie, na szczęście, jest to iluzja władzy absolutnej, historia się powtórzyła, ale już tylko jako farsa. Interpretując psychologicznie zachowanie prezesa Jarosława Kaczyńskiego i Romana Giertycha, można sięgnąć do mechanizmów adlerowskich. Giertych jest wysoki, nie musi głośno krzyczeć, by zostać zauważonym. Nie trzeba Adlera, wystarczy bajka o Groszku, który był mały, więc wszystko musiał robić w sposób bardziej widoczny, kłaniać się niżej, podskakiwać wyżej, krzyczeć głośniej.
W głowie się narodowi kręci od tej wirującej karuzeli, część elektoratu zatacza się ze śmiechu, część z powodu nadużycia napojów, jeszcze inni łapią się ścian, bo robi się im słabo. Kaczory ludziom zgotowały ten los.
KACZORY dostarczają nam emocji jak PTAKI Hitchcocka. Recepta tego wybitnego reżysera na horror była prosta: zaczyna się od trzęsienia ziemi, potem napięcie stale rośnie. Trzęsieniem ziemi była wygrana PiS w wyborach. Potem napięcie stale rosło, bo zła Platforma permanentnie usiłowała zadziobać niewinne kaczuszki. Do pomocy zaangażowały więc Leppera, jako siłę fizyczną boksującą. To było kolejne trzęsienie ziemi. A gdy ludzie z lekka się oswoili, spadł na nich grom z jasnego nieba albo nawet potop: były szef Młodzieży Wszechpolskiej zostaje ministrem oświaty! Co nas jeszcze czeka? Co wymyśli prezes scenarzysta Jarek? Mówiło się, że to mały Machiavelli, że manipuluje ze zręcznością żonglera płonącymi pochodniami. Może tak było, ale żonglowanie go przerosło. Teraz chyba będzie musiał połykać ogniste pochodnie. Jego przyjaciel Jędruś dostał wyrok prawomocny. Szczęściem w zawiasach, ale przecież rządzić można i zza krat. Rządzili już prezydenci miasta, to mógłby rządzić i wicepremier krajem.
Winna oczywiście jest Platforma, bo to ona razem z innymi członkami łże-elit oskarżyła niewinnego Andrzeja L. Wydawało się, że wystarczy odsądzić sąd od czci i wiary, tak jak zrobiono to z Trybunałem Konstytucyjnym, i na tym sprawa się zakończy. Jednak zabrakłoby stopniowania napięcia.
Teraz uwaga, bo będzie coś do Księgi Guinnessa. Tenże wic-premier Lepper Andrzej zaskarży wyrok wydany przez niezawisły sąd, do Trybunału Europejskiego, czyli będzie się procesował z własnym krajem, w którego rządzie jest wicepremierem, wystąpi więc przeciw Kaczemu porządkowi! Jeśli do tego dojdzie, to Bliźniaki utracą resztę twarzy, czego, dla dobra nas wszystkich, szczerze im życzymy.

Wydanie: 20/2006

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy