Wolność wyboru

Wolność wyboru

fot. Krzysztof Żuczkowski

Święta nie są czasem rozrachunków. Na to mamy resztę roku Dr Ewa Woydyłło-Osiatyńska – psycholożka, psychoterapeutka, publicystka, autorka książek Nie wszyscy czekają na święta, niektórzy myślą o nich z przerażeniem. Jak się przygotować do świąt, by przeżyć je miło i spokojnie? Nie pytam o osoby, które wyczekują Wigilii i całej oprawy Bożego Narodzenia. – Jeśli ktoś myśli o świętach z przerażeniem, powinien się zastanowić, o co chodzi, czego się obawia. Święta mają jeden charakterystyczny aspekt – spędzamy je z ludźmi, których nie widujemy na co dzień. Te świąteczne dni są takim samym wyjątkiem jak sylwester, imieniny czy wakacje. Wtedy też spotykamy się z ludźmi innymi niż domownicy. Dlaczego powiedziała pani, że święta spędzamy z ludźmi, których nie widujemy? Przecież spędzamy ten czas z rodziną. – Święta są okazją do spotkań z osobami, które widujemy rzadziej. Przecież to wtedy odbywają się wędrówki po całej Polsce, gdy odwiedzamy bliskich – tych bliższych sercu i tych dalszych. Ale pani proponuje, by przyjrzeć się sobie i zastanowić, dlaczego obawiamy się albo nie lubimy spotkań rodzinnych w szerszym gronie. – Chodzi mi o to, że rodzina to nie są obcy ludzie. Nawet daleka ciocia, babcia, a tym bardziej wnuki, które np. wyprowadziły się do innego miasta lub kraju, a przyjeżdżają specjalnie do nas na święta, to przecież rodzina. Spotkanie z nimi jest odejściem od rutyny dnia codziennego. Czy będzie to zdarzenie miłe i serdeczne, zależy od obydwu stron, od wzajemnego nastawienia. Ale jeśli jesteśmy nastawieni życzliwie i pogodnie, na pewno będzie to miły czas. A jeśli zwiastuje on nudę? – Jeżeli tak, to lepiej, gdy coś takiego odkryjemy zawczasu. Przecież nudzie można zapobiec. Można otworzyć internet – ileż tam jest ciekawych informacji, o których warto rozmawiać, ile wspaniałej muzyki czy innych inspiracji. W każdym razie trzeba pomyśleć wcześniej, jak zaradzić nudzie i ciekawie zabawić gości. Tajemnicą udanych świąt jest taka oto recepta: trzeba się do nich przygotować. Przyjęcie rodzinne, a tym bardziej seria spotkań z niecodziennymi gośćmi, nie różni się zbytnio od jakiejś konferencji. Czy będzie interesująco, zależy od programu i udziału uczestników. Jeśli odpowiednio się przygotujemy, wydarzenie będzie ciekawe, np. dzięki interesującej rozmowie, wymianie myśli i możliwości zbliżenia, lepszego poznania, zaprzyjaźnienia się lub odnowienia zażyłości. A jeśli to będzie taka sobie paplanina, okaże się nudna i ludzie będą źle się czuć. Może nawet pod byle pretekstem zaczną wychodzić. Każde spotkanie, zwłaszcza uroczyste, wymaga przygotowania. O nastrój świąteczny też trzeba wcześniej zadbać. Nie wystarczy „rzucić” karpia na stół? – Owszem, niektórzy czekają wyłącznie na to, co podamy na stół, ale lepiej zadbać o oprawę tych świątecznych dni. Odświeżyć starą zastawę i pięknie nakryć do stołu, przybrać nakrycia gałązkami choinkowymi czy jakoś inaczej ozdobić każde miejsce przy stole. Chodzi o to, aby przed świętami zastanowić się, co naszym gościom pomoże dobrze się czuć. Jeśli dobrze ich znamy, będzie to łatwe. Jeśli np. wiem, że seniorka rodu lubi siedzieć na honorowym miejscu, przygotuję jej takie siedzenie – nawet koronkową narzutą przykryję jej fotel, by poczuła się jak królowa. Trzeba wcześniej zrobić listę osób, które do nas przyjdą, i zastanowić się, co sprawiłoby im radość. Święta należy traktować jak przedstawienie? – Trochę tak. A jeżeli sami jesteśmy zaproszeni, można zadzwonić do gospodarzy i zapytać, czy przynieść świeczki, aby je np. porozstawiać na schodach lub na parapetach. W każdym razie warto wykazać współudział i inicjatywę. Wtedy święta będą bardziej wspólną sprawą. A o czym rozmawiać przy stole z ludźmi, którzy są choćby po przeciwnej stronie politycznej? – Jest to zmorą Polaków. Ale czy musimy podczas świąt zajmować się polityką? Trzeba wybierać inne, bezpieczniejsze tematy. Dlatego mówię o tym, że trzeba się przygotować do świąt i w ogóle do spotkań w szerszym gronie. Źle by też było, gdyby wszyscy siedzący przy stole lub w salonie patrzyli w swoje smartfony, jak to robi dzisiejsza młodzież i nie tylko… Zaproponujmy więc, by przy wejściu wyłączyć komórki i je odłożyć. Jak święto, to święto. Nie wiem, czy każdemu to się spodoba. – Aby goście się nie obrazili, można przecież powiesić jakąś satyryczną

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2018, 52/2018

Kategorie: Psychologia